19 października Google pokaże światu nowe urządzenia z rodziny Pixel 6. Jest to doskonała okazja aby napisać kilka słów o tym, jak sprawuje się Pixel 4a 5G, którego mam przyjemność używać ponad osiem miesięcy. Nie będzie to typowa recenzja. Próżno szukać tu pustych liczb oraz suchych parametrów technicznych. Raczej jest to luźna opinia i moje subiektywne przemyślenia z korzystania na co dzień.

Autorem tekstu jest Damian Pracz (@praaczu).

Na samym początku chciałbym zwrócić uwagę na dostępność wszystkich Pixeli w Polsce, ponieważ ona może okazać się najbardziej problematyczna. Poza kilkoma sklepami, które sprowadzają smartfony na własną rękę i sprzedają po mocno zawyżonych cenach, nie da się oficjalnie kupić ich nad Wisłą. Urządzenie nabyłem za 369 euro w niemieckim elektromarkecie i dokładnie przez pryzmat tej ceny będę go oceniał. Oczywiście nie obyło się bez pomocy znajomego, na stałe mieszkającego za naszą zachodnią granicą. Zamówił smartfon do siebie, po czym przepakował i nadał paczkę do mnie. Brak dystrybucji Pixeli w Polsce wiąże się także z innymi problemami. Nie działa u nas 5G, WiFi Calling oraz VoLTE. Także nie ma możliwości skorzystania z gwarancji producenta na terenie naszego kraju.

Jest minimalistycznie, i to bardzo.

Tak naprawdę jedyny ciekawy akcent wyróżniający się z tej czarnej bryły to kontrastowy przycisk power i szare logo Google. Ramki i tył Pixela to matowy plastik. Dobrej jakości, jednak plastik. Czy to źle? Nie! Urządzenie nie jest śliskie, lekko się palcuje, łatwo czyści, nie zbije i zanadto nie odkształci podczas ewentualnego upadku. Sprawia wrażenie solidnego. Przód to tafla szkła, delikatnie zaokrąglona na brzegach. Słabiej wypadają plastikowe przyciski z boku urządzenia. Są dość luźno osadzone w obudowie, jednakże spisują się bez zarzutu. Ich wciskaniu towarzyszy naprawdę przyjemny „klik”.

Jako, iż Pixela od nowości użytkuję w etui Fabric Case (o nim kilka słów na końcu) to ciężko stwierdzić jakby zniósł próbę czasu bez żadnej ochrony. Natomiast ekran i wyspa z aparatami ma kilka drobnych rysek, widocznych tylko pod bardzo mocne światło. Nie używam żadnych szkieł ochronnych. Urządzenie dobrze leży w dłoni jak na swoje gabaryty, nie ma tendencji do wyślizgiwania. Jak na swój nie najmniejszy rozmiar jest wygodne w obsłudze, a wszystkie przyciski i złącza rozmieszczono w praktyczny i ergonomiczny sposób. Osobiście mocno ubolewam nad tym, że Google pożałowało Pixela 4a 5G idealnie równych ramek wokół ekranu, takich jak dostała Piątka i dołożyło „podbródek”. Moim zdaniem psuje to nieco odbiór całości.

Google Pixel 4a 5G
Google Pixel 4a 5G

Ekran to solidny i niczym niewyróżniający się panel, pracujący w 60 Hz z przeciętnych rozmiarów dziurą na aparat.

Zastosowany 6,1 calowy wyświetlacz wykonano w technologii OLED. Rozdzielczość to 2340×1080 pikseli. Przekłada się to na zagęszczenie 413 ppi. Nie jest zakrzywiony, nie zniewala obrazem jak panele Samsunga. Kąty widzenia, odwzorowanie kolorów, ostrość jest bardzo dobra. Tak zwana responsywność nie sprawia najmniejszych problemów. Automatyczna jasność pracuje wzorowo. Delikatne zastrzeżenia mam do widoczności w pełnym słońcu, mogłaby być lepsza. Nie zawsze wszystko da się bez problemów odczytać.

Google Pixel 4a 5G
Google Pixel 4a 5G

Największa wada to smużenie ekranu, które objawia się na ciemnych tłach z jasnym tekstem, zwłaszcza podczas powolnego przesuwania. Z „bajerów” Google oferuje Always On Display i stale włączony ekran gdy na niego patrzymy.

Google postawiło na Snapdragona 756G w parze z 6 GB RAM.

W zdecydowanej większości przypadków taki duet sprawuje się bardzo dobrze. Urządzenie nie ma tendencji do nagrzewania się, gubienia klatek, zwiech czy ubijania aplikacji w tle. Oczywiście jeśli nie odpalimy ich kilkanaście na raz. Pixel przez cały czas pracuje dokładnie tak samo szybko, w żaden sposób nie zwolnił po czasie. Gry działają bez najmniejszych problemów, aplikacje uruchamiają się szybko. Jedyne zastrzeżenia mam do przetwarzania zdjęć po ich zrobieniu. Potrafi minąć nawet kilka sekund zanim urządzenie zapisze fotkę. Zależne jest to od tego jak bardzo oprogramowanie i algorytmy ingerują w fotografię, a postęp wyświetlany jest w panelu powiadomień. Wtedy tak naprawdę widać średniopółkowy rodowód procesora i pozostaje pewien niedosyt. Rzecz jasna kolejne zdjęcia możemy robić nieprzerwanie.

Android w wydaniu prosto od Google to najwspanialsze jego wcielenie.

Wszystko jest spójne (nie licząc niektórych aplikacji firm trzecich, które ciągle mają niedostosowany wygląd), przejrzyste, płynne, minimalistyczne, pozbawione „śmieci”, które często na start pakują inni producenci do swoich smartfonów. Optymalizacja systemu zachwyca. Fanem benchmarków nie jestem, toteż nigdy nie robiłem żadnego. Wszystko działa tak jak powinno, Pixel zawsze jest gotowy do pracy. Bez obaw można korzystać z jego pełnej funkcjonalności. Niczym nie zaskakuje. Stabilnie i przewidywalnie, jak trzeba. Dodajmy do tego świeże aktualizacje i długie wsparcie. Całość dużo bardziej przekonuje niż ogrom dodatków czy mega rozbudowana personalizacja jak ma to miejsce u konkurencji. Generalnie jak to zwykli mawiać użytkownicy Apple „po prostu działa”.

Google Pixel 4a 5G
Google Pixel 4a 5G

Skoro przy systemie jesteśmy koniecznie trzeba wspomnieć o gestach. Są świetne. Na szczególną pochwałę zasługują te, dzięki którym możemy poruszać się w systemie: wstecz, ostatnie aplikacje i home. Działają fantastycznie, a towarzyszą im bardzo ładne animacje przejścia i wibracje haptyczne. Co ważne gest cofania, czyli przeciągnięcie palcem od krawędzi ekranu, działa zarówno od lewej, jak i od prawej strony. Pomiędzy otwartymi aplikacjami sprawnie przełączymy się przesuwając palec po dolnym pasku.

Google nie zapomniało o szybkim wyciszeniu smartfona. Wystarczy jednocześnie wcisnąć przycisk power i zwiększenia głośności. Nie jest to tak proste jak w OnePlusach z dedykowanym suwakiem, ale ważne, że działa. Szybkie, dwukrotne wciśnięcie przycisku zasilania skutkuje włączeniem aparatu, stuknięcie w ekran wybudza leżący telefon.

Zastosowany akumulator 3885 mAh na papierze może nie wygląda imponująco.

Jednakże świetna optymalizacja systemu, średniopółkowy i energooszczędny procesor oraz ekran o niezbyt wygórowanej przekątnej jak na dzisiejsze standardy wpływa pozytywnie na czas pracy urządzenia. Jeden intensywny i długi dzień bez sięgania po ładowarkę nie stanowi najmniejszego problemu (od 6 rano do 23 w nocy), gdzie SOT wynosi solidne 5,5 do nawet 7 godzin. Również dwa dni pracy z dala od gniazdka zdarzają mi się regularnie (od 6 rano do 20 wieczorem dnia następnego), SOT to 4 – 5 godzin.

Zaznaczę, iż lokalizację mam zawsze włączoną i ustawioną na najwyższą dokładność. Pixel ma włączone non stop Bluetooth, sparowany jest z Xiaomi Mi Watchem, nigdy nie wyłączam danych komórkowych oraz Wi-Fi. Ekran pracuje w trybie automatycznej jasności. W gry nie gram. Na telefonie przeglądam media społecznościowe, czytam artykuły w sieci, słucham podcastów i muzyki, dzwonię, korzystam z różnych komunikatorów, robię zdjęcia, oglądam YouTube, dzwonię i używam Map Google do nawigacji. AOD mam wyłączone, włączone zużywa ok. 1% energii akumulatora na godzinę działania. Wyniki są bardzo powtarzalne, nie ma strachu, iż smartfon zaskoczy nas nagłym zjazdem o 20% baterii w godzinę. Ładowanie do pełna zajmuje ok 1,5 godziny, a w zestawie znajdziemy ładowarkę!

Jakość zdjęć z Pixeli obrosła niemal w legendy.

Fotograf ze mnie mizerny, a i znam się na zdjęciach równie dobrze co na balecie, czyli wcale. Jednakże grzechem byłoby nie wspomnieć nic o aparacie. Zasadniczo aparaty są dwa, jeden główny, pamiętający czasy Pixela 2, drugi szerokokątny. Producent wyposażył smartfon w soczewki 12 Mpx, podstawowa z przesłoną f/1.7, dodatkowa z f/2.2. Znowu, jak w przypadku wydajności i codziennej pracy urządzenia, najwięcej odwala optymalizacja, algorytmy i szeroko pojęty software.

Google Pixel 4a 5G
Google Pixel 4a 5G

Mimo dość leciwej matrycy zdjęcia wychodzą bardzo, bardzo dobre. Dla mnie wręcz świetne. Najlepsze jest, iż wyjmując Pixela z kieszeni mam pewność, że zawsze zrobię dobre zdjęcie. Co ważne, fotki są powtarzalne, a smartfon sam celująco dobiera sobie wszystkie parametry. Świetnie działa tryb nocny. Potrafi zdziałać cuda, nawet w zupełnej ciemności. Próżno szukać aparatu z teleobiektywem. Przybliżenie jest jedynie cyfrowe. Z uwagi na to nie należy oczekiwać cudów. Nie ma także trybu makro, który po premierze iPhone 13 nagle stał się pożądany. Z przedniego aparatu skorzystałem ledwie kilka razy. Według mnie jest w porządku. Nagrane filmy nie ustępują zdjęciom. Są szczegółowe, mikrofony dobrze zbierają dźwięk z otoczenia, stabilizacja działa prawidłowo. Co Wam będę pisał.

Sami zerknijcie poniżej na kilka przykładowych zdjęć zrobionych Pixelem i wyciągnijcie wnioski.

I jeszcze przykładowy filmik z kotełem.

Imprint, dźwięk, haptyka i inne rzeczy w Pixelu 4a 5G.

Google poszło pod prąd i nie zastosowało czytnika linii papilarnych w ekranie. Znajduje się on z tyłu w jednej trzeciej wysokości urządzenia. Jego umiejscowienie w 95% nie sprawia problemu. Jednak podczas jazdy samochodem, gdy Pixel jest w uchwycie czy leży na stole ekranem do góry nie mamy możliwości z jego korzystania. Wtedy zdani jesteśmy na kod, ponieważ odblokowania twarzą też nie uświadczymy. Imprint działa błyskawicznie i nie problemów z lekko zabrudzonym lub spoconym palcem. Obsługuje gest ściągnięcia belki powiadomień. Przydaje się. Jednakże osobiście uważam, że jego powierzchnia mogłaby być większa i osadzona nieco głębiej w obudowie. Byłoby łatwiej w niego trafić palcem podczas używania smartfona bez etui.

Na górnej krawędzi telefonu znajdziemy coś, co dawno jest już na wymarciu – złącze jack 3,5 mm.

Świetny dodatek, tym bardziej, iż Pixel nie ma problemu z odpowiednim nagłośnieniem tak dużych słuchawek jak Audio-Technica ATH-M50x. Producent zastosował również sensowne głośniki stereo. Jeden znajduje się na dolnej krawędzi, drugi to głośnik do rozmów. Grają czysto, całkiem głośno. Można usłyszeć nawet delikatne niskie tony. Jednakże w bezpośrednim porównaniu do Asusa ROG Phone 3 lub iPhone 12 słychać, że Pixel odstaje.

Haptyka to całkiem miły dodatek i w sumie nie wyobrażam sobie smartfona bez niego. Subtelne reakcje silniczka wibracyjnego skutecznie potęgują pozytywne doznania płynące z użytkowania Androida prosto od Google. Niestety i tutaj jest to przynajmniej o klasę niżej niż ma to miejsce w iPhone.

Google Pixel 4a 5G
Google Pixel 4a 5G

Zasięg jest świetny. Nigdy nie miałem najmniejszych problemów dostępem do sieci czy rozmowami. Tak samo jak łączność Wi-Fi i Bluetooth. Nie zrywa połączenia i pozwala na dość dalekie odejście od źródła. Rozmówcę słychać czysto i wyraźnie, również on nie ma najmniejszych problemów nas zrozumieć. Zastosowane mikrofony ładnie zbierają dźwięk otoczenia. Nawet podczas nagrań wideo w bardzo głośnym pomieszczeniu nie przesterowują dźwięku. GPS łapie lokalizacje w maksymalnie kilka sekund. Jest dokładny, nie szaleje.

Próżno szukać na wyposażeniu Pixela 4a 5G takich dodatków jak ładowanie indukcyjne, a co za tym idzie również zwrotne. Nie ma możliwości odblokowania urządzenia za pomocą twarzy. Niektórym będzie przeszkadzał fakt braku wyższego odświeżania ekranu. Osobiście nie mam z tym najmniejszego problemu, ale w tej cenie są urządzenia, które taki bajer oferują. Poskąpiono również na jakiejkolwiek wodoszczelności. Urządzenie nie spełnia żadnych certyfikatów w tym zakresie. Jak wspomniałem wcześniej nie uświadczymy teleobiektywu i trybu makro.

Potrzebujemy więcej takich smartfonów. I kropka!

Pixel 4a 5G jest dla mnie swoistym złotym środkiem pomiędzy ceną, a tym co otrzymujemy. To urządzenie, na którym mogę polegać w każdej sytuacji. Sięgając po ten smartfon mam absolutną pewność, że nie zawiedzie mnie w najmniej oczekiwanym momencie, zawsze będzie gotowy do pracy. Stabilne, szybkie i bezproblemowe działanie w parze z nie zaśmieconym niczym i genialnie zoptymalizowanym wydaniem Androida, bardzo dobre i powtarzalne zdjęcia w każdych warunkach. Solidna, do bólu przewidywalna bateria, totalnie bezproblemowa łączność. Do tego przyzwoity ekran, minimalistyczny wygląd, niezła ergonomia, niezłe audio. Na dodatek długie wsparcie aktualizacyjne producenta. Wszystkie powyższe rzeczy to cechy absolutnie dla mnie kluczowe. Żadna z nich nie jest na wybitnym poziomie, ale bardzo dobrym.

Na tyle dobrym, że Pixel 4a 5G jest urządzeniem szalenie równym, a to moim zdaniem najważniejsze, ważniejsze niż wszechobecne bajery.

Ma trochę braków, o których wspominałem w tekście. Jednakże są one na tyle mało inwazyjne i niwelowane mnogością zalet, iż można je wybaczyć. Pamiętajmy proszę, że to urządzenie za niespełna 1700 złotych. Dlatego życzę sobie i wam więcej takich smartfonów.

Oficjalny Google Fabric Case.

Na koniec mały bonus. Chciałbym napisać jeszcze kilka słów o oryginalnym etui Google Fabric Case. Nie jest tanie, kosztuje bowiem około 150 złotych na Amazonie. Idealnie przylega do smartfona, nie pogrubia go zanadto, jednak dość zauważalnie poszerza. Chroni aparat. Od wewnątrz wyściełane jest czymś w rodzaju mikrofibry. Z zewnątrz pokryte jest tkaniną. Bardzo oryginalne i pomysłowe. Świetnie przylega do dłoni. Rant chroniący wyświetlacz ledwie wystaje ponad ekran, a dolna część smartfona pozostaje odkryta, poza jego narożnikami. Ładnie zaakcentowany jest przycisk power oraz logo Google z tyłu.

Dostępnych jest kilka wersji kolorystycznych, które nie są standardowe. W razie zabrudzenia bez najmniejszego problemu można je czyścić wilgotną szmatką. Także jeżeli ktoś szuka nietuzinkowego etui to Fabric Case będzie znakomitym wyborem.

*Bardzo wszystkich przepraszam za jakość zdjęć Pixela. Nie mam możliwości lepszego doświetlenia pomieszczenia, a iPhone SE 2020, który jest jedynym dostępnym aparatem w domu poza Pixelem ewidentnie sobie nie radzi.

W artykule pojawił się link w ramach kampanii Ceneo.