Kolejny Ping Tygodniowy, który zawiera najważniejsze, oczywiście według mnie, branżowe informacje. Często ciekawe, wywołujące poruszenie wśród gawiedzi, ale też absurdalne jak te ze ściereczką Apple.

#1. Miniaturowy telewizor specjalnie pod Simpsonów

Co robi fan Simpsonów, który ma trochę wolnego czasu, łeb do projektowania i drukarkę 3D? A robi miniaturowy telewizor rodem z Simpsonów, na którym można oglądać ten amerykański sitcom. Fakt, komfort oglądania czegokolwiek na tak małym ekranie można porównać do oglądania obrad sejmowych na żywo, ale ej, to w końcu Simpsony. A to jest chyba najbardziej geekowy gadżet z tego serialu jaki widziałem.

I designed and printed a working Simpsons TV. Plays the first 11 seasons at random without internet. Knobs work too! from 3Dprinting

Simpsons TV to poniekąd obudowa do Raspberry Pi Zero, bo właśnie taki komputerek siedzi w środku. Połączony jest z ekranem, który wyświetla obraz w rozdzielczości 640×480 pikseli. Odcinki Simpsonów znajdują się na karcie SD, a sam telewizorek jest zasilany z USB. Co jeszcze bardziej niesamowite, TV ma dwa pokrętełka – górne włącza odcinki, a dolne służy do sterowania głośnością. How cool is that?!

źródło: Reddit

#2. Nie, Facebook nie zmienia nazwy na Meta!

Ogłaszam wszem i wobec, mieszając z błotem te wszystkie klikbajtowe tytuły – Facebook wcale nie zmienia nazwy na Meta. Nie, nie będzie tak, że za jakiś czas wejdziecie na fejsa, a tam zamiast niebieskiego logo będzie inne… niebieskie logo. Nie będziecie przeglądać mety albo mówić, że coś na mecie widzieliście. Serwis społecznościowy Facebook zostaje Facebookiem, a zmienia się tylko nazwa firmy odpowiedzialnej za Facebooka. Firmy-konglomeratu, w której w skład wchodzą też inne serwisy czy usługi jak Instagram, WhatsApp, Oculus i Messenger. Teraz będzie to wszystko należało do Meta, a dokładniej Meta Platforms, Inc. Idealnie pokazuje to poniższa animacja.

To trochę tak jakby nazwę zmieniła firma Inditex, która ma pod sobą takie marki jak Zara, Bershka czy Massimo Dutti. Problem z Facebookiem był jednak taki, że zarówno serwis społecznościowy jak i firma-matka nazywały się tak samo. Teraz zostało to w pewnym sensie „rozdzielone”, a raczej uproszczone.

źródło: Facebook via Tabletowo

#3. Nie jest tak łatwo kupić ściereczkę Apple za 99 złotych

Co by nie mówić o Apple to mają w sobie to coś, że za ich produkty ludzie gotowi są oddać nerkę. Najnowsze MacBooki Pro z procesorami M1 robią niesamowitą robotę i trudno tutaj dyskutować na temat ich wydajności czy czasu pracy na baterii. Doszło nawet do tego, że ja, czyli zagorzały windowsiarz rozmyślam nad MacBookiem Air stricte pod obróbkę wideo. Ale tym razem nie o laptopach mowa, a o kawałku szmaty. Ładniej rzecz ujmując – ściereczki czyszczącej od Apple. Za jedyne 99 polskich nowych złotych, czyli jakieś 19 dolarów.

fot. Apple

Co w ów ściereczce jest takiego niesamowitego? Już wcale nie chodzi o to, że za kawałek mikrofibry-premium z jabłuszkowym logo ludzie są w stanie zapłacić sto złotych. I nie o to, że ściereczka ma raptem wymiary 16 x 16 cm, a popularny iFixit poświęcił swój czas na to, by applowej ścierce przyjrzeć się bliżej. Chodzi o to, że aktualnie ściereczka jest nie do zdobycia, bo magazyny zostały… wyczyszczone. Czas oczekiwania dochodzi do trzech miesięcy, a jak z ciekawości wpisałem swój kod pocztowy to wypluło, że mogę ją dostać w połowie stycznia. No to z prezentów pod choinką nici.

/ fot. Apple

Ale nie dostępność (a raczej jej brak) jest tu największym absurdem. Tym z kolei jest fakt, że – według opisu na stronie Apple – ściereczka „umożliwia bezpieczne i skuteczne czyszczenie wszystkich wyświetlaczy Apple”. Co więcej, są też wyszczególnione urządzenia, które tym kawałkiem materiału można przecierać. Także ten, nawet nie próbujcie czyścić tym swoich huawejów, siajomi czy samsungów. Broń Boże, nie przecierajcie tym okularów, obiektywów, a od ekranów w laptopach z Windowsem po prostu trzymajcie się z daleka. Bo to przecież pod profanację można podciągnąć.

#4. Maska Razer Zephyr hitem dla… skalperów

Co wyjdzie z połączenia gamingowej firmy, podświetlenia LED, pandemii i głupich pomysłów? Wyjdzie z tego Razer Zephyr. Maska, która sprawi, że zawsze znajdziesz miejsce w zatłoczonym zbiorkomie, a ludzie na ulicy na pewno będą zachowywać bezpieczną odległość. Tak przynajmniej na 10 metrów. Zephyr wygląda jak maska z innej planety i to wcale nie chodzi o podświetlenie facjaty czy wbudowane LED’y ze wsparciem RAZER CHROMA RGB. Wystarczy na nią spojrzeć.

Razer Zephyr
Razer Zephyr / fot. Razer

Maska sama w sobie to naprawdę coś dobrego. Ma filtry N95 i wygląda na taką, która dokładnie przylega do twarzy. Filtry są trzy i można je wymieniać, choć do tanich rzeczy nie należą (30 dolców za 10 sztuk). Podobnie jak sama maska, za którą trzeba zapłacić 99 dolarów… jeżeli byłaby dostępna. Taka cena nie przestraszyła tak zwanych skalperów, którzy piorunem wykupili magazyny i sprzedają teraz Zephyra za cztery, pięć razy tyle co na stronie. Także po kartach graficznych, PlayStation 5 przyszedł czas na maski. Co będzie kolejne?

Razer Zephyr na ebay
Razer Zephyr na ebay / fot. ebay

I to tyle. Sprawdźcie poprzednie Pingi, gdzie było między innymi o tym legendarnym miejscu z tapety Windowsa XP czy bitcoinowym dramacie malezyjskim. Dajcie jeszcze znać w ankiecie, która informacja tym razem była dla was najciekawsza.

Która informacja była najciekawsza, mordeczko?