Cykl Mamy do pogrania to miejsce dla tych, którzy szukają najlepszych wieści z okołogrowego świata w niekoniecznie banalnej formie. Chodzi o to, że nigdzie indziej nie znajdziecie tych informacji napisanych tak jak tu. Dlatego bez zbędnego pitu pitu, ruszamy z wiadomościami, które mogą wam pokazać (nie wszystkie, ale jednak), że branża growa ostatnio ma sporą zadyszkę.

#1. Dwie gry z Lara Croft trafią na Nintendo Switch!

Tu informacja z tych bardziej przyjemnych. Bo jakby miało być inaczej skoro chodzi o Larę Croft? No właśnie, okazuje się, że laska ma mniej lat niż mogłoby się wszystkim wydawać. Wszystko przez to, że w tym roku kończy… 25 lat. Od czasu trójkątnych cycków z 1996 roku po współczesne wdzięki pani archeolog, które można oglądać w nieskończoność. Z tej okazji posiadacze konsoli Nintendo Switch dostaną dwie gry: Lara Croft and the Temple of Osiris oraz Lara Croft and the Guardian of Light. Dwie świetne platformówki wydane przez Crystal Dynamics.

Tomb Raider and the Temple of Isiris
Tomb Raider and the Temple of Isiris / fot. Twitter (@tombraider)

Gry mają pojawić się na początku 2022 roku, więc jak to się mówi – lepiej późno niż wcale. Nie powiem, ja tam czekam, choć wszystko zależy od ceny. Bardziej jednak śliniłbym się na dobrze zoptymalizowanego Rise of the Tomb Raider niż te dwie części razem wzięte. Aaa i jakby kogoś interesowało jak świętuje się 25. lecie Lary, to warto zainteresować się hasztagiem #TombRaider25. Można trafić na kilka nostalgicznych smaczków.

źródło: Twitter (@tombraider)

#2. Totalna masakra optymalizacyjna trylogią GTA

Czy jest coś gorszego od pięciokrotnego wydania Grand Theft Auto V na różne platformy? Owszem, jest i nazywa się GTA: The Trilogy – The Definitive Edition. A raczej definitywne spapranie trzech kultowych gier z całej serii. Za jedyne 279 złotych. Między innymi na Nintendo Switch, gdzie jeszcze żadnego GTA nie było. I co? I takiej fuszery, beznadziejstwa i wizji nieskończonego produktu nikt się nie spodziewał. Zerknijcie najpierw na poniższy film:

O ile grafika otoczenia czy oświetlenie jeszcze jest do przełknięcia tak postacie wyglądają jak żywcem wyciągnięte z jakiejś niskobudżetowej pixarowej produkcji z początku lat dwutysięcznych. Ludzie w pierwszych Simsach lepiej wyglądali niż tu, a facjaty piłkarzy z eFootball 2022 to wręcz majstersztyk w porównaniu z tym badziewiem. Co więcej, gry kompletnie nie trzymają klatkarzu, zacinają się tak jak nastolatek, który pierwszy raz chce zgolić dziewiczego wąsa, a na Nintendo Switch działa to tak jak odbyt w trakcie zatwardzenia. Żeby zremasterowana gra z 2001 roku nie trzymała trzydziestu klatek na Switchu i potrafiła zagrzać RTX’a 3080 Ti? Skandal, za który Rockstar powinien zwrócić pieniądze.

źródło: Twitter (@pankubaka), Kotatku, dsogaming

#3. Forza Horizon 5 na kompie z RTX 2060 Super

Najstarsi magowie potwierdzają, że w ostatnich dniach liczba aktywnych subskrypcji Game Passa zwiększyła się. Przyczyna jest jedna i nazywa się Forza Horizon 5. Wyczekiwana przez wszystkich kolejna odsłona ścigałki z otwartym światem jest dostępna w usłudze Game Pass od 9 listopada. Nie trzeba też zbyt wiele kombinować, by zagrać w nią za jedyne 4 złote. Sam się skusiłem, a co za tym idzie, sprawdziłem jak gra działa na moim pececie. I działa zaskakująco dobrze.

Forza Horizon 5
Forza Horizon 5

Grę odpaliłem na komputerze z procesorem Intel Core i5-10400F, 16 GB RAM i grafiką RTX 2060 Super. O ile w filmowych przerywnikach było około 30 klatek, to już w samej grze trzymało stabilne 50. Nadmienię, że rozdzielczość była ustawiona na 2560 x 1600 pikseli, a detale na Ultra/Wysokie. Bez skalowania rozdzielczości. Gdybyście się zastanawiali czy warto zagrać, to nawet się nie ośmieszajcie. Włączyć tę grę to obowiązek!

#4. Blizzard, Diablo II i peerelowskie serwery

Blizzard: No, jest nowe Diablo, można grać. Gracze: No, tak jakby, nie bardzo. Pograłem w Diablo II: Ressurected, ale jeszcze za czasów otwartej bety. I grało się wybornie dobrze, przez co ja, czyli osobnik, który w jedyne prawilne Diablo II nigdy nie grał, uważam, że to najlepszy remaster gry jaki do tej pory powstał. A nie jest to odosobniona opinia. To co jednak się odblizzardowiło po premierze „dla wszystkich” rzuciło nieco inne światło na grę. Albo inaczej, nie na samą grę, a Blizzarda właśnie. Jeśli ktoś myślał, że znikające postaci czy błędy z serwerem to największe z problemów, to mocno się pomylił. Blizzard jak to Blizzard musiał dorzucić do pieca i wprowadził… kolejki.

Okazuje się, że gracze muszą czekać w kolejce, by dostać się do serwera. Tym starszym zapewne przypomniały się czasy PRL’u i towarów na kartki, a tym, których coś akurat zabolało, dwie godziny wiszenia na infolinii do przychodni. I żeby było śmieszniej, to wcale nie chodziło o to, że ktoś był trzeci czy siódmy. Jednorazowo czekało nawet kilkaset graczy, którzy chcieli pograć online. Niezależnie od tego czy mieli peceta czy konsolę. Czy byli z Polski czy Bangladeszu. Oczywiście, w każdej chwili można było pyknąć offline, ale to trochę tak jak pójść do kina i oglądać film na telefonie. W dodatku z cda.

źródło: Twitter (@Rabcrom, @GameRant), Jakub Malec (@jakubwroc)

#5. Steam Deck opóźniony, będzie dopiero w 2022 roku

Szczerze? Można było się tego spodziewać bardziej niż podniesienia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Steam Deck opóźniony i to wcale nie chodzi o to, że nie radzi sobie z wymagającymi grami. Miał być w grudniu, więc idealnie na okres przedświąteczno-prezentowy. A będzie dopiero w lutym przyszłego roku. Tym samym zaliczy przynajmniej dwumiesięczną obsuwę i – mam nadzieję – oby jedyną. Nie będzie zatem grania w pociągu relacji dom-sałatka jarzynowa w trakcie wigilii. Będzie niecierpliwe oczekiwanie nie tylko na samą konsolkę, ale też kolejne informacje o wysyłce. Oczekiwanie podobne do tego jakie jest teraz na komponenty potrzebne do produkcji Steam Decka.

Steam Deck
Steam Deck / fot. steamdeck.com

Według jakże mozolnych, ale ciągle szacunkowych wyliczeń, pierwsze egzemplarze Steam Decka wyruszą do klientów w lutym 2022 r. Wszyscy, którzy mają rezerwację na swoją sztukę zostają w kolejce, ale daty wysyłki odpowiednio się wydłużą. Na szczęście z cenami nic się nie dzieje. Steam Deck startuje od 1899 złotych.

źródło: steamdeck.com, videocardz

A co było w poprzednich Mamy do pogrania? A było tego trochę. W czwartym mogliście zobaczyć jak powinno wyglądać GTA San Andreas na miarę 2021 roku. W trzecim z kolei był Wiedźmin 3 w 8K i długo wyczekiwana i równie długo odkładana data premiery The Skywalker Saga.

Która informacja była najciekawsza, mordeczko?