Z pewnością kojarzycie markę Unihertz. Tak, to ta, która jeszcze nigdy nie zrobiła normalnego smartfonu. Zaczęli od miniaturowego Jelly Pro, którego gdzieś w zakamarkach szuflady mam do dziś. Pojawił się też wzmocniony i równie malutki Atom, a nawet dla miłośników klawiatury QWERTY się coś znalazło. Firma znowu daje o sobie znać, bo startuje z kolejną kickstarterową kampanią i smartfonem Unihertz TickTock.

Smartwatch w… smartfonie

Takie było moje pierwsze skojarzenie, gdy zobaczyłem TickTocka pierwszy raz. I co śmieszne, trafiłem na niego zupełnym przypadkiem. Okazało się, że Unihertz znowu chce pokazać coś nietypowego i wygląda na to, że znowu mu się uda. No spójrzcie sami, nawet sama nazwa smartfonu wskazuje na to, że ma jakiś związek ze smartwatchem. Wygląda tak jakby ktoś rzeczywiście przykleił do niego smartwatcha. Z tyłu jest okrągły wyświetlacz, na którym wyświetla się tarcza zegara.

Unihertz TickTock
Unihertz TickTock / fot. Unihertz

Na razie wiadomo tyle, że tarcze można zmieniać, zupełnie tak samo jak w smartwatchu. Nie wiadomo nic poza tym, bo kampania na Kickstarterze ma dopiero ruszyć, a na zapowiedzi nic więcej nie widać. Podejrzewam jednak, że będzie też podgląd z aparatu, bo to jedyne racjonalne rozwiązanie umieszczania mniejszego ekranu obok aparatów. Aparaty są dwa jakby ktoś nie zauważył.

https://twitter.com/Unihertz/status/1461846856162496517

Unihertz TickTock będzie tym wzmocnionym.

Ma trochę nadbudowaną obudowę i jest odporny na zanurzenia w wodzie. Osobiście nie trawię trochę tej „trójkątnej” ramki na górze i dole, ale jak już wspomniałem na wstępie, Unihertz nigdy nie robił standardowych smartfonów. Być może daje to też większe szanse na przetrwanie obudowy podczas upadku.

Unihertz TickTock

Cena? Nic nie wiadomo. Specyfikacja? Podobnie, choć tu wiemy, że ma mieć 5G. Trzeba czekać na więcej informacji. Osobiście liczę, że kiedyś pokażą kolejną wersję Jelly, taką bardziej współczesną i jeszcze lepszą niż poprzednie.