Dobrze wspominam serię XPS, bo sam kiedyś korzystałem z XPS 14 i był to jeden z lepszych laptopów jakie miałem w życiu. Jak patrzę na najnowszy model, czyli Dell XPS 13 Plus to mam do niego stosunek mocno ambiwalentny. Z jednej strony niesamowity i szalenie minimalistyczny wygląd, a z drugiej pewne rozwiązania, do których ciężko przywyknąć.

A po co ten Plus?

Od zawsze mnie to bawi. Dlaczego najnowszy Dell to XPS 13 Plus? Przecież zwykłej wersji (czyli takiej bez plusa) nie ma i nie zapowiada się, by kiedykolwiek się takowa pojawiła. W poprzednich latach był to po prostu XPS 13 i można było go rozpoznać po generacji procesora albo czasami dopisywanym roczniku po nazwie. Powinno być XPS 13 (2022), a jest XPS 13 Plus i pewnie tylko ten kto to zatwierdził wie, czemu tak się stało.

Design jest z pewnością tym co wyróżnia najnowszego XPS’a.

Dell postanowił totalnie zmienić wygląd laptopa i bardzo dobrze, bo patrząc na poprzednie modele, niewiele na przestrzeni przynajmniej 2-3 lat się zmieniło. XPS 13 Plus prezentuje się niesamowicie i ciężko jest pomylić go z czymś innym. Z pewnością jest to najbardziej minimalistyczny laptop jaki kiedykolwiek widziałem i założę się, że macie podobnie. Za minimalizmem przemawia nie tylko inna i całkowicie płaska klawiatura, ale też przyciski nad nią i miejsce pod klawiaturą.

Dell XPS 13 Plus / fot. Twitter (@zacbowden)
Dell XPS 13 Plus / fot. Twitter (@zacbowden)

Dell XPS 13 Plus wygląda jakby nie miał touchpada.

Wygląda to trochę tak jakby pod klawiaturą nie było w ogóle touchpada. Ten oczywiście jest, ale schowano go pod warstwą szkła i dodano haptykę, która ma symulować wciśnięcie przycisku. Z kolei nad klawiaturą zamiast zwykłych przycisków mamy przyciski dotykowe. Dotykowe są wszystkie „efki”, ale też esc i delete. I właśnie z tym touchpadem i przyciskami mam niemały problem. Po pierwsze, nie wiem jak duża jest płytka dotykowa i głupotą byłoby to, gdyby można było obsługiwać kursor na całej długości pod klawiaturą. Po drugie, mamy tu coś co aktualnie dzieje się w samochodach, czyli zastępowanie normalnych przycisków punktami dotykowymi. Nie zawsze jest to dobry kierunek i widać, że w tym przypadku Dell postawił sobie wygląd ponad funkcjonalność. Po trzecie, ta nieszczęsna klawiatura. Ok, klawisze może i są większe, ale brakuje przerw między nimi, więc o wygodnym pisaniu raczej możemy pomarzyć.

Co XPS 13 Plus ma w środku?

Jak twierdzi Dell, wywalenie fizycznych przycisków funkcyjnych dało więcej miejsca na kwestie związane z chłodzeniem. Pozwoliło też na wsadzenie procesora o wyższym TDP niż w podobnych ultrabookach. I tak będą to procesory Intel Core i5-1240P, Intel Core i7-1260P, Intel Core i7-1270P i Intel Core i7-1280P, wszystkie z TDP na poziomie 28 W. Do tego od 8 do 32 GB RAM (DDR5) i dysk SSD o pojemności nawet 2 TB.

Dell XPS 13 Plus / fot. Twitter (@zacbowden)
Dell XPS 13 Plus / fot. Twitter (@zacbowden)

Dalsza specyfikacja zakłada 13,4-calowy wyświetlacz o rozdzielczości nawet 3840×2400 pikseli. Może to być IPS, ale też OLED, dotykowy bądź nie. Wszystko zależne od wybranej wersji. Do tego cztery głośniki ukryte pod klawiaturą, bateria 55 Wh, Windows 11 i waga na poziomie 1,24 kg. Laptop jest bardzo smukły, więc zmieściły się tylko dwa porty USB-C (Thinderbolt 4). Podobno nie ma jacka na słuchawki.

Już wiadomo, że tanio nie będzie. Aż czuję ciepło w prawej nerce jak tylko pomyślę sobie o cenie najbogatszej wersji.