Dwunaste Mamy do pogrania było przygotowywane w skrajnych warunkach i na pograniczu wytrzymałości. Wszystko przez 38-stopniową gorączkę i duszący kaszel. Ale coś tam udało się znaleźć i wyskrobać. W tym „odcinku” podziwiamy możliwości Unity Engine i żegnamy targi E3 2022.

#1. Unity Engine jest tak dobre, że aż przerażające

Festiwal prezentowania graficznych możliwości trwa w najlepsze. Po próbce Matrix Awakens stworzonej na Unreal Engine 5, tym razem czas na Unity Engine. W sieci pojawiło się demo zatytułowane „Enemies” i wyrywa z kapci nawet bardziej niż to matrixowe na konkurencyjnym silniku. Ten fotorealizm, fizyka włosów, oświetlenie i cienie są tak dobre, że aż przerażające. Z jednej strony zimny pot człowieka oblewa jak patrzy na to, co się tutaj wyprawia, a z drugiej, jest szalenie podekscytowany patrząc na to, jak za kilka lat mogą wyglądać gry. Nie ma co pisać, obowiązkowo poświęćcie dwie minuty, by zobaczyć poniższe demo.

źródło: unity.com

#2. Nintendo Switch z aktualizacją wprowadzającą… foldery

Nie chcę być złośliwy, więc napiszę dyplomatycznie tylko tyle, że Nintendo to przecież Nintendo. Czasami jedną aktualizacją doda aplikację Youtube, a innym razem odblokuje łączność Bluetooth dla słuchawek, która była w konsoli od samego początku. Teraz przyszedł czas na foldery, a raczej grupy. Aktualizacja oznaczana numerem 14.0.0 wprowadziła grupowanie aplikacji. Możemy wybrać gry i wrzucić je do katalogu z odpowiednim tytułem. Mariany do marianów, Zeldy do Zeld i tak dalej. Funkcja może i przydatna jak ktoś ma pierdyliard zainstalowanych gier i chce choć trochę nad tym zapanować. Ale czy potrzeba do tego aktualizacji zmieniającej numerek? No ale, Nintendo to przec… no właśnie.

Grupy w Nintendo Switch
Grupy w Nintendo Switch / fot. Nintendo

źródło: nintendo.com via Twitter

#3. E3 w 2022 roku nie będzie, nawet w internetach

Umówmy się, każdy ma już po dziurki w nosie tej całej pandemii. Ale powiedźcie mi, jak to jest, że jedne targi w 2022 roku mogą się odbyć prawie normalnie z ograniczeniami epidemiologicznymi, a inne są całkowicie odwołane. Jedne odbyły się na przełomie lutego i marca tego roku i przyciągnęły ponad 60 tysięcy osób (tak, chodzi o MWC w Barcelonie), a drugie, które miały być później, w ogóle się nie odbędą.

Oficjalna informacja jest taka, że targów E3 w 2022 roku nie będzie. Ani w klasycznej formie, ani tej wirtualnej. Widocznie komuś się tam w tabelkach nie spina albo po prostu nie ma kogo zaprosić. Wcale nie przesadzam, bo teraz każdy większy szanujący się wydawca robi swoje eventy z zapowiedziami i premierami. Jak dla mnie targi E3 z trzyletnią „dziurą” już nigdy nie będą takie same, choć mówi się, że te w 2023 roku będą zupełnie świeżym podejściem do takich wydarzeń. Taaa, a mi tu jedzie ruski czołg… holowany przez ukraiński traktor.

źródło: Twitter (@WillJPowers) via Tabletowo

#4. Legend of Zelda 2 będzie, ale dopiero w 2023 roku

Wracamy do tematu okołonintendowego i jednocześnie bardzo smutnego. The Legend of Zelda: Breath of the Wild raczej nikomu nie trzeba specjalnie przedstawiać. Startowa gra na Nintendo Switch, która sprzedała się w ponad 25 milionach egzemplarzy, a i tak zajmuje dopiero 4. miejsce wśród najlepiej sprzedających się gier na „Pstryczka”. Okazało się, że szumnie zapowiadany sequel gry zamiast w 2022 roku pojawi się dopiero wiosną 2023 roku. I wiecie co? Ja to nawet się cieszę. Będzie więcej czasu na zrobienie gry idealnej i okazja, by jeszcze raz przejść pierwsze BOTW.

źródło: Nintendo

#5. Ceny kart graficznych wracają do normalności?

Żarciki o oddawaniu 5-letniego opla za nowego RTX’a już nie będą aktualne. Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez 3DCenter, ceny kart graficznych są teraz najniższe od ponad roku, a dokładniej od stycznia 2021 roku. Nadal brakuje im jeszcze kilku bądź kilkunastu procent, by zrównać się z sugerowaną ceną detaliczną (MSRP), ale jeśli trend się utrzyma, to w maju czy czerwcu powinno być już bardzo blisko tego poziomu.

/ fot. 3dcenter.org

Raport dotyczy kart AMD z rodziny RX 6000 i Nvidia RTX 30XX. Sam nie zagłębiałem się w szczegóły, ale widzę, że coś się jednak ruszyło. Jeszcze kilka miesięcy temu za RTX 3060 trzeba było dać prawie 3 tysiące, a teraz można go mieć za około 2100. Fakt, to nadal kilka stówek więcej niż cena, za którą powinniśmy mieć tę kartę przed całą chora sytuacją wywołaną przez kryptowaluty i skalperów.

źródło: 3DCenter via digitaltrends

Jeżeli chcecie sprawdzić jakby brzmiałyby tytułu popularnych gier, gdyby ktoś na szybko przetłumaczył je na język angielski, to zajrzyjcie do poprzedniego Mamy do pogrania.

Która informacja była najciekawsza, mordeczko?