Marka realme kontynuuje swoją ekspansję na europejskim rynku i znowu pokazała smartfon, który szczególnie wyróżnia się jedną funkcją. Mam tu na myśli super-szybkie ładowanie 150 W o czym producent informuje gdzie tylko się da. Do tego stopnia, że taki dopisek znalazł się nawet w nazwie tego smartfonu. I na pudełku też. Razem z realme neo 3 150 W dotarł też do mnie realme neo 3T ze słabszą, ale równie imponującą szybkością ładowania. Dlatego też podszedłem do tego testu zupełnie inaczej. To nie będzie typowa recenzja „o wszystkim”, a bardziej test szybkości ładowania i pracy na baterii. A do tego porównanie z kilkoma innymi smartfonami.

Szybkie ładowanie czy pojemna bateria?

Najpierw było tak, że rosła pojemność akumulatora, a potem pojawiło się tak zwane „szybkie ładowanie”. Pamiętacie czasy jak można było korzystać ładowarek o zawrotnej mocy 10 czy nawet 15 W? To było mniej więcej wtedy, gdy na rynku debiutowały takie smartfony jak Samsung Galaxy S5 i później Galaxy S6. Przez te wszystkie lata sporo się zmieniło. Producenci nadal prześcigają się między sobą, który to z nich naładuje baterię w smartfonie szybciej i bezpieczniej. I doszliśmy do takiego etapu, że prąd do smartfona możemy „wpompować” mocą aż 150 W. Tak jak w tytułowym realme GT neo 3. Owszem, widziałem już możliwości 200-watowego ładowania, co pozwalało napełnić baterię 4000 mAh w zaledwie 8 minut, ale były to tylko testy laboratoryjne. Realme GT neo 3 150 W to co innego, bo jest to pierwsze tak szybko ładujące się urządzenie, które można znaleźć w sklepach.

Realme twierdzi, że jest szybko i jednocześnie bardzo bezpiecznie

Zacznijmy od tego, że w obudowie tak naprawdę siedzą dwie baterie, a nad ich prawidłowym i stabilnym ładowaniem czuwa podwójny (a jakże!) chipset UltraDart. Gdy tylko podłączymy smartfon do prądu to od razu wokół smartfonu wirują te wszystkie niezrozumiałe wzory matematyczne, podobnie jak w tym znanym memie. Architektura ładowania, moduły i co tam tylko jeszcze jest, robi wszystko, by szybko naładować aku, ale z zachowaniem optymalnej temperatury i bez żadnych przeciążeń, przepięć czy innych usterek. Jest prawie 40 poziomów ochrony, a wymyślony przez system ładowania dostał nawet certyfikat TÜV Rheinland. A to o czymś już chyba świadczy. Mnie natomiast zastanawia najbardziej fakt, że akumulator po około 1600 cyklach ładowania zachowuje 80% swojej pierwotnej pojemności. Zaskakująco dużo. Aż tyle czasu nie mamy, ale postanowiłem sprawdzić coś innego. Ile tak naprawdę potrzebuje czasu, by pokazać 100% baterii, jaką osiąga temperaturę, ile jest w stanie wytrzymać na jednym rozładowaniu i jak wypada na tle kilku innych smartfonów.

Testy ładowania baterii

Tak, wiem, że z technicznej strony powinienem tu używać tylko określenia „akumulator”, ale umówmy się, będę to robił zamiennie z „baterią”, bo tak jest wygodniej. W testach wykorzystałem smartfony realme GT neo 3 oraz realme GT neo 3T i porównałem je z kilkoma innymi, które akurat miałem pod ręką: motorola edge 30 pro, realme 9 Pro, POCO X4 Pro 5G i vivo X70 Pro+. Są zatem smartfony z podobnej półki co realme GT neo 3, ale też lepsze, ten flagowe, jak smartfon vivo. Był jeszcze totalny budżetowiec jak Galaxy A22 5G, ale odpadł w przedbiegach, bo sam z siebie przerwał test baterii w benchmarku i ładował się z mocą 5 W.

motorola edge 30 prorealme 9 Prorealme GT Neo 3 150 Wrealme GT Neo 3TPOCO X4 Pro 5Gvivo X70 Pro+
Szybkie ładowanieTurboPowerDart Charge UltraDart ChargeUltraDart ChargePower Delivery 3.0FlashCharge
Moc68 W33 W150 W80 W67 W55 W
Pojemność baterii4800 mAh5000 mAh4500 mAh5000 mAh5000 mAh4500 mAh
Ładowanie bezprzewodowetak, 15 Wnienienienietak, 50 W
Ładowanie zwrotnetak, 5 Wnienienienietak
Port w adapterze ładowaniaUSB-CUSB-AUSB-CUSB-AUSB-AUSB-A

Testy ładowania miały pokazać jak szybko można naładować akumulator i czy wyniki są zbliżone do tego co deklaruje producent. A jak wiemy, różnie z tym bywa. Zerknąłem też jaką temperaturę łapie obudowa smartfonów i ładowarki podczas ładowania, sprawdziłem ile watów rzeczywiście pobiera adapter i jak to się zmienia w trakcie ładowania. Ładowanie w każdym przypadku zacząłem od 5%, więc trochę naciągnąłem moment, w którym powinno się podpiąć smartfon po ładowarkę (przeważnie powinno robić się to przy 10-15%). Pierwszy pomiar był robiony przy 10%, a potem już regularnie co 10 punktów procentowych. I jeszcze jedno, przy każdym smartfonie korzystałem z oryginalnej ładowarki i przewodu, które były w zestawie. Na całe szczęście żaden smartfon nie padł ofiarą „ekologii” i każdy miał te rzeczy w pudełku. Tylko w przypadku vivo X70 Pro+ musiałem skorzystać z adaptera z polską wtyczką, bo smartfon pochodzi z Chin.

Nawet nie patrząc na powyższy wykres można było się spodziewać, że realme GT neo 3 150 W naładuje się najszybciej. Tak, wiem jak to wygląda. To trochę tak jakby zrobić finały Ligi Mistrzów, gdzie grałaby FC Barcelona i kilka zespołów z polskiej II ligi. Ale ok, tu bardziej chodzi o szczegółowe dane, pokazujące jak do tego doszło, że te smartfony ładują się jak się ładują i co się dzieje w trakcie.

Realme GT neo 3 150 W realnie osiągnął 145-146 W zaraz po podłączeniu, by po osiągnięciu około 30 % obniżyć do około 40 W. Pod koniec moc nieco wzrosła, tak do 43-44 W, by jeszcze „dobić” do stu procent. I tak, 100% pojawiło się na ekranie po dokładnie 22 minutach i 20 sekundach, ale napis, że bateria jest naładowana wskoczył prawie 4 minuty później (00:26:07). Ładowarka miała 42°C, a obudowa telefonu w jej centralnym punkcie około 36°C.

Realme GT neo 3T tylko przez kilka procent ładował się mocą 73 W. Po przekroczeniu 10% moc spadła do 58 W, po 50% było 37 W i sukcesywnie się obniżała, by przez ostatnie 10% do setki było około 12-14 W. Temperatura obudowy wyniosła około 35,1°C. Niemal całą baterię można mieć w pół godziny, a telefon poinformuje o odłączeniu zasilania po dokładnie 36 minutach i 34 sekundach.

POCO X4 Pro 5G, czyli tańsza konkurencja dla GT neo 3T potrzebuje ponad 54 minut, by bateria naładowała się do 100%. Zaraz po podłączeniu watomierz wskazał 64,75 W i sytuacja była tutaj podobna do tej z GT neo 3T – im bliżej końca tym moc ładowania spadała. Po 10% ładowarka „dawała” około 52 W, w okolicy 65% było połowę mniej, przy 90% było 20 W, by przy końcu spadło do około 9 W. Temperatura adaptera wyniosła 43,7°C, a obudowy 37,8°C.

Najbardziej dziwna sytuacja miała miejsce przy motoroli moto 30 edge. Dzięki TurboPower w niecałe pół godziny akumulator osiągnął 90%, ale te ostatnie 10% potrzebowało jeszcze ponad 20 minut (00:49:04). Wszystko przez to, że niemal do 70% ładowarka utrzymywała wysoką moc, która wahała się od 33 do 44 W. Dopiero po 90% mocno spadła i stąd mamy taki wynik jak w tabeli. Ale z drugiej strony, jest to bardzo rozsądne, bo niepisana, ale potwierdzona zasada mówi, że optymalnie powinno się ładować baterię do 80%, co znacznie wydłuży jej żywotność. Widać, że w motoroli o tym pomyśleli.

Realme 9 Pro w porównaniu z innymi smartfonami realme wcale nie jest taki „Pro”. Potrzebował grubo ponad godzinę, by osiągnąć w pełni naładowaną baterię. Wszystko przez to, że ma najwolniejsze „szybkie ładowanie” ze wszystkim zebranych tu smartfonów. Po podłączeniu przy 5% wskazał około 30 W, przy 25% było 25-26 W, a przy 90% już około 16 W. Jeśli chodzi o temperatury to ładowarka miała niecałe 39°C, a po skierowaniu na obudowę telefonu było 35,7°C.

No i na koniec vivo-flagowiec. Najbardziej wybajerzona wersja, bo w nazwie nie dość, że ma Pro to jeszcze jest z „plusem”. Po wtyknięciu ładowarki było 50 W, ale po 20% było już około 28 W. Po przekroczeniu 90% moc spadła do 10-13 W. Temperatura obudowy była na poziomie 37,4°C. I tu jeszcze mała ciekawostka, tylko vivo X70 Pro+ stale wyświetlał poziom baterii na ekranie, mimo tego, że nie tylko on miał ekran AMOLED.

od lewej: POCO X4 Pro, realme GT Neo 3 150 W, realme GT Neo 3T, motorola edge 30 pro, realme 9 Pro, vivo X70 Pro+
od lewej: POCO X4 Pro, realme GT Neo 3 150 W, realme GT Neo 3T, motorola edge 30 pro, realme 9 Pro, vivo X70 Pro+

Jeszcze kilka słów na temat samych adapterów ładowania. Tu jeszcze realme fizyki nie oszukało, bo ładowarka od GT neo 3 150 W jest największa i najcięższa. Jest wyraźnie cięższa od tej z realme GT neo 3T i waży 187 gramów. Dla porównania, multiportowa 100-watowa ładowarka Baseus, którą kiedyś testowałem pokazała na wadze niewiele więcej, bo 212 gramów. Mnie najbardziej podpasowała ładowarka od Motoroli, bo wydaje się najsmuklejsza, dobrze wykonana i ma USB-C.

Ile wytrzyma na baterii?

Sprawdzenie baterii w sześciu smartfonach wymagałoby przynajmniej kilku tygodni testów, tak by do każdego smartfonu włożyć kartę SIM, doinstalować swoje aplikacje i wszystko ustawić „pod siebie”. Tyle czasu nie było, więc postanowiłem skorzystać z programu PCMark i funkcji testu baterii. Może nie jest to idealne narzędzie, ale najlepsze z dostępnych. Co tam wyszło? Zaskakująco, rozbieżności są spore, ale gdyby się tak dłużej zastanowić i spojrzeć na specyfikację wszystkich telefonów, to takie wyniki są możliwe.

Realme 9 Pro i realme GT neo 3T mają baterię 5000 mAh i wytrzymały najdłużej. POCO X4 Pro też ma taką samą pojemność, ale mam wrażenie, że przez bardziej przeładowaną nakładkę i sporo preinstalowanych pierdół odpadł wcześniej. Najszybciej ładujący się realme GT neo 3 150 W działał przez ponad 15,5 godziny, co też jest pozywanym zaskoczeniem, bo ma 4500 mAh. Flagowiec vivo przegrał z kretesem, bo nie dobił nawet do 8 godzin. Podejrzewam, że to wina chińskiego softu z OriginOS, bo korzystając z niego prywatnie też zauważyłem, że bateria nie radzi sobie najlepiej.

motorola edge 30 prorealme 9 Prorealme GT neo 3 150 Wrealme GT neo 3TPOCO X4 Pro 5Gvivo X70 Pro+
Work 3.0 battery life10 h 24 min20 h 46 min15 h 32 min18 h 21 min14 h 53 min7 h 52 min
Work 3.0 performance score14483791110938110931049113221

Dodam jeszcze, że każdy smartfon rozpoczął swój test zaraz po odłączeniu od ładowarki. Jasność ekranu nie była ustawiona na sztywno, co mogło być niedopatrzeniem, ale smartfony były testowane równolegle obok siebie i w takich samych warunkach oświetleniowych.

Co jest fajnego w tych realme GT Neo 3?

Obu modelom nie można odmówić tego, że przyciągają wzrok gdzie tylko się pojawią. Akurat te dwa, a już w szczególności realme GT neo 3, ma charakterystyczne dwa pasy, które mają kojarzyć się z super-sportowymi samochodami. I rzeczywiście, niebieska wersja z białymi pasami, której akurat tutaj nie mam, może nawiązywać do Forda Mustanga Shelby GT500. Ale ten tutaj, z białą obudową i czarnymi pasami, kojarzy mi się bardziej z jakimiś ortalionowymi dresami lokalnego sebiksa. Wystarczyłoby tylko dorysować jeszcze jeden pas i proszę, śmiało mogłoby powstać jakieś kolabo z adidasem. Osobiście nie przepadam za takimi mocno wyróżniającymi się motywami, ale i tak szanuję za decyzję, by zmniejszyć napis „Dare to leap”, który jest znacznie mniej krzykliwy niż w takim realme 8 Pro.

realme GT neo 3 150 W
realme GT neo 3 150 W

Dla mnie wygląda to trochę tak jakby realme miało jedną obudowę gdzieś na magazynie i doklejało do niej inną wyspę z aparatami, przy okazji wymyślając inną wersję. Nie ma co daleko szukać, bo tak było z limitowanymi edycjami Naruto i Dragon Ball. Na upartego to nawet poprzednik, czyli GT neo 2 wygląda jak bliźniak, tyle tylko, że przemalowany. Nie zmienia to jednak faktu, że smartfony są zrobione porządnie, nie widać żadnych niedoróbek i całkiem dobrze się je trzyma w dłoni. Tył w każdym z nich wygląda jak matowe szkło i jestem niemal pewien, że ramka to tworzywo sprytnie udające coś metalowego.

realme GT Neo 3T i realme GT Neo 3 150 W
realme GT Neo 3T i realme GT Neo 3 150 W

Teoretycznie lepszą specyfikację ma realme GT neo 3 150 W i jest też sporo droższy.

Wersję, którą testowałem (12/256 GB) i którą można kupić w Polsce wyceniono na 3299 złotych. Realme GT neo 3T to o ponad tysiąc złotych niższa kwota. I szczerze? Po pierwsze, nigdy nie dałbym za smartfon realme tyle pieniędzy, nawet jeśli ładowałby się 200 watami, a w zestawie byłaby pralka w kolorze z palety porsche. Po drugie, jak dla mnie obydwa smartfony z przodu są praktycznie nie do odróżnienia. No dobra, może jedynym elementem jest wycięcie na aparat – w GT neo 3T jest na środku, a GT neo 3 po lewej stronie. Oba mają przepiękne, choć nie najlepsze ekrany AMOLED, w dodatku z maksymalnym odświeżaniem 120 Hz (może być 60 Hz, 120 Hz lub auto). Oba też działają wręcz identycznie, są na tej samej wersji nakładki i naprawdę, nie trafiłem na żadną rzecz, która byłaby na korzyść droższego modelu. Mimo tego, że to właśnie ten model ma znacznie więcej pamięci RAM i w teorii lepszy, wydajniejszy procesor. Oba mają jednak pamięć UFS 3.1, a już samo to wpływa na szybkość działania.

Strasznie nie podoba mi się to, że smartfony mają trochę preinstalowanych śmieci. Są aplikacje takie jak Amazon, Booking czy LinkedIn, z których nie każdy korzysta, ale jest też kilka śmiecio-gier, które nadają się tylko do odinstalowania. Samo realme UI 3.0 działa stabilnie i szybko, jest kolorowe i pełne funkcji i przełączników na pasku systemowym. Ów pasek jest zunifikowany z powiadomienia, a nie tak, że z jednej strony ściągamy narzędzia, a z drugiej tylko powiadomienia. Wszystko tutaj oparte jest na aplikacjach i usługach Google, ale znajdziemy też coś od realme jak menedżer telefonu, apkę do klonowania czy przybornik przydatny podczas grania.

Może i ładowanie w dwadzieścia kilka minut wygląda imponująco, ale nie widzę aż tak istotnych rzeczy i przewagi, by dorzucać ponad tysiaka do topowego modelu realme. Serio, mam nieodparte wrażenie, że to te 150 W tak mocno podbiło cenę, że pojawiła się trójka z przodu. Fajnie jest mieć pełną baterię podczas dłuższego posiedzenia na kibelku, ale realme GT neo 3T ładuje się niewiele wolniej, a i tak na tyle szybko, by w chwili porannego ogarniania się do pracy mieć baterię na cały dzień. Gdy w niedalekiej przyszłości cena 3T spadnie poniżej dwóch tysięcy to będzie dobry wybór w tej cenie. A już w ogóle zrobimy dobrze, gdy spojrzymy w kierunku realme GT neo 2, którego można już wyrwać poniżej 1500 złotych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj