Z marką KFA2 spotykam się pierwszy raz, ale kojarzę, że to ta od sprzętu gamingowego. Nie tylko wentylatorów, słuchawek czy myszek, ale też poważniejszych rzeczy jak płyty główne i karty graficzne. Czemu nazwa to KFA2? Nie mam pojęcia, ale wiem jedno. Ostatnio trafiła do mnie mysz KFA2 Slider-05 i okazała się sporym zaskoczeniem. Nie tylko, gdy spojrzałem na cenę.

To nie pierwsza mysz z taką obudową i mogę założyć się o zgrzewkę kraftowego piwa, że na pewno nie ostatnia. I nie chodzi mi tu tylko o mysz, która trafi do mnie na testy, ale taka, która w ogóle pojawi się na rynku. Było u mnie już kilka takich gryzoni i każda z nich czymś mnie zaskakiwała. Xtrfy M4 RGB była porządnie wykonana i miała przemyślanie potwierdzenie, Cooler Master MM711 była bardzo lekka, a Dutzo Keiryo RGB była blisko ideału. Wszystkie te myszy razem z tą testowaną tutaj mają jedną wspólną cechę, czyli perforowaną obudowę, co zmniejsza wagę, ale też jednocześnie zwiększa komfort grania.

KFA2 Slider-05 to kolejna „dziurawa” mysz

Slider-05 ma w sobie coś takiego, co sprawiło, że od razu trafiła w mój gust. Według mnie wygląda najlepiej ze wszystkich tego typu gamingowych myszy jakie testowałem. Może dlatego, że ma niemal symetryczną budowę (gdyby nie te przyciski po lewej stronie) albo tą przyjemną powierzchnię w czarnym półmacie? Być może, ale muszę przyznać, że jest po prostu ładna. Jest też znacznie bardziej podziurkowana niż inne, co jeszcze mocniej wpłynęło na wagę. Sama mysz to coś około 59 gramów, a gdy do tego dołożymy jeszcze przewód to wyjdzie 90 gramów. Czuję pod ręką, że to chyba rekordzistka. W porównaniu do takiej Logitech MX Master 3, z której korzystam na co dzień to przepaść. Ale ok, to kompletnie inna mysz, zupełnie do czegoś innego niż grania.

KFA2 Slider-05

Jak to KFA2 stwierdziło, mysz ma strukturę plastra miodu i coś w tym jest jeżeli spojrzymy na kształt wycięć w obudowie. Nie liczyłem ich po kolei, ale jest ich naprawdę sporo. Są na grzbiecie myszy, na przyciskach i prawie na całym spodzie. Są też po obu bokach, więc w miejscach gdzie zazwyczaj ich nie ma albo nie ma ich aż tyle. I tu mam pewne zastrzeżenie – niektórym osobom może brakować jakiegoś „ogumowania” w miejscu, gdzie spoczywa kciuk. Mnie to akurat nie przeszkadza.

Mysz ma łącznie 6 przycisków wliczając w to klikalną rolkę. Rolki nie można pochylić na boki. Na spodzie jest jeszcze trzystopniowy przełącznik od podświetlenia. Kształt myszy sprawia, że mogą jej używać osoby leworęczne, o ile nie przeszkadzają im boczne przyciski.

Mysz jest dobrze zbudowana, nie trzeszczy, gdy mocniej ją ściśniemy po bokach i ogólnie daje wrażenie znacznie droższej niż jest. Przez dziury widać czarną płytkę drukowaną, więc na tym też nie oszczędzano. Od spodu są cztery trójkątne ślizgacze rozstawione po rogach. Przewód ma 1,8 metra i jest w czarnym, w miarę elastycznym i miękkim oplocie. To też mocno na plus. Na minus jednak muszę zaliczyć to, że wypuszczenie kabla z obudowy myszy mogłoby być solidniejsze, bo trochę się rusza. Raczej nie powinno tak być. Pewne zastrzeżenie mam też do tego czy mysz przetrwa próbę czasu, a w zasadzie jak ją przetrwa. Z doświadczenia wiem, że półmatowa obudowa po kilku miesiącach może się „wyślizgać” w miejscu, gdzie najczęściej trzymamy na niej palce. Podejrzewam, że tak się stanie w przypadku Slidera-05.

KFA2 Slider-05 – podświetlone logo KFA2

KFA2 Slider-05 można swobodnie trzymać w dwóch ułożeniach dłoni, czyli fingertip i claw.

A przynajmniej tak czytamy w opisie myszy. Ja z kolei dodam tutaj jeszcze palm grip, bo właśnie w takim chwycie najczęściej korzystałem z tej myszy podczas codziennej pracy. W grach z kolei palce siłą rzeczy się podnosiły (robiły się szpony) i wtedy bliżej było do claw gripa. Mysz należy bardziej do tych płaskich, a w najwyższym punkcie ma 38,7 mm.

Mysz KFA2 Slider-05 w testach

Nie mogło zabraknąć testów, które zazwyczaj robię, gdy testuję mysz. I tutaj klasycznie, mysz sprawdziłem w takich programach jak Enotus Mouse Test v0.1.4, VMouseBench i Paint w systemie Windows 11. Próbkowanie ustawione na 1000 Hz, a DPI na 800. Kompletnym zaskoczeniem jest brak jakiejkolwiek informacji o zastosowanym sensorze optycznym. Po prostu nigdzie tego nie można znaleźć. Jedyne co wiadomo to aż 10000 DPI, które można ustawić tylko w aplikacji i co można raczej olać, bo jest to tylko sztuczne podbicie przez software. Domyślnie ustawioną maksymalną rozdzielczością jest 3200 DPI.

Akceleracja – nie występuje

LOD (ang. Lift-off Distance) – działa raczej poprawnie, ale bez rewelacji. Mysz reaguje bez problemu do około 1,2 mm, czyli, gdy podłożymy pod nią jedną płytę DVD. Na dwóch płytach nie działa. Jedna płyta DVD i karta kredytowa (0,76 mm) też jest poza zasięgiem. Mysz nie ma żadnego fizycznego przycisku do zmiany LOD, nie ma też możliwości, by kontrolować ten parametr z poziomu oprogramowania.

Szumy (Jittering) – domyślnie mysz ma ustawione DPI w wartościach: 1000, 2000, 3000, 4000, 6000 i 10000. Przyznam, że dziwnie ktoś to pomyślał, więc zmieniłem, by bardziej dostosować „pod siebie”, ale też zbliżyć ustawienia do myszek, które już przetestowałem. Najniższa wartość DPI jaką można ustawić w aplikacji to 200, najwyższa (jak już wspomniałem) to 10000. Skok jest co 100 DPI, ale od 6500 jest to już co 500 DPI. Dlatego też na potrzeby testu zamiast 7200 ustawiłem 7000.

Precyzja i szybkość – precyzja i płynność ruchów na wysokim poziomie, a prędkość okazała się jak najbardziej zadowalająca. Wyszło 4,64 m/s.

KFA2 Slider-05 w Enotus Mouse Test

Podświetlenie RGB jest. I aplikacja też jest

KFA2 Slider-05 ma trzy sekcje z podświetleniem RGB – rolka, logo KFA2 w środku i listwa świetlna z tyłu. Mysz ma też coś fajnego, czyli fizyczny przycisk pod spodem, którym możemy kontrolować podświetlenie. Można je wyłączyć albo ograniczyć do wybranych sekcji: wszystkie trzy lub z włączoną tylko rolką i emblematem w środku. Kolory rolki odpowiadają też za konkretne ustawienie DPI. Domyślnie jest to ustawione tak: DPI 1 – czerwony, DPI 2 – niebieski, DPI 3 – zielony, DPI 4 – magenta, DPI 5 – żółty i DPI 6 – cyan. I ze względu na to nie musimy korzystać z oprogramowania jeśli zależy nam na podstawowych funkcjach. Ale oprogramowanie oczywiście jest. Proste, bo proste, ale dużo więcej rzeczy możemy poustawiać.

Oprogramowanie nazywa się Xtreme Tuner Gear i można je pobrać ze strony producenta. Jest bardzo proste, funkcyjnie i wizualnie, ale tak to już bywa z softem do myszek. Ma działać i to akurat robi dobrze. Coś w rodzaju launchera bardzo przypomina mi czasy skórek do Winampa i jest poniekąd hubem dla sprzętu gamingowego KFA2 – słuchawek, klawiatur i myszy. Po wybraniu myszy z listy pokazuje nam się coś takiego jak na poniższych grafikach.

Opcji jest sporo, ale raczej określiłbym je jako niezbędny standard

Praktycznie wszystko mamy na jednym ekranie, pod ręką (a raczej pod kursorem), co przyspiesza zarządzanie funkcjami myszy. Po kilku kliknięciach możemy przestawić opcję przycisków, zmienić DPI (razem z przypisaniem odpowiedniego koloru do wartości) czy podświetlenie RGB. W tej ostatniej sekcji mamy 9 popularnych efektów świetlnych, ale też opcję wyłączenia podświetlenia. Jest też możliwość wybrania próbkowania (125, 250, 500 i 1000 Hz) czy ustawienia parametrów myszy takich jak czułość, szybkość przewijania czy szybkość podwójnego kliku. Nie zabrakło oczywiście tworzenia makr oraz profili i zarządzania nimi, łącznie z ich eksportem do pliku .bkm.

KFA2 Slider-05
KFA2 Slider-05

Bardzo dużym rozczarowaniem dla mnie jest zawartość zestawu.

Widać, że było to miejsce na oszczędności, bo w środku poza myszą znajdziemy… nic. No dobra, mamy jakąś tam jedną kartkę z parametrami technicznymi i funkcjami, ale nie jest to nic więcej, co można znaleźć w sieci. Gdyby tam chociaż napisali jaki jest sensor w myszy to jeszcze, ale nie. Gdybym znalazł w pudełku zapasowe ślizgacze to byłbym po części usatysfakcjonowany.

Polecam i to mocno

KFA2 jest producentem raczej tanich peryferii dla graczy, a KFA2 Slider-05 jest przykładem tego, że coś może być tanie i dobre. Kompletnie nie spodziewałem się, że mysz kosztująca tyle co dobry burger w Warszawie jest tak dobra i ma takie możliwości. Ok, niektórzy powiedzą, że to podstawa, szczególnie spoglądając na oprogramowanie, ale są droższe myszy, gdzie niektórych rzeczy brakuje. Albo są gorzej zrobione czy nie ma przewodu w oplocie. Szkoda tylko, że nie mamy żadnych wieści o sensorze.

Nie wiem jaka jest rekomendowana cena w detalu za tego gryzonia, ale znalazłem ją za 79,99 złotych i nadal ciężko jest w to uwierzyć. Dałbym nawet i stówkę, gdyby w środku znalazły się zapasowe ślizgi. I z całą odpowiedzialnością tych słów napiszę, że KFA2 to i mogłoby policzyć sobie dwa razy tyle, a i tak mysz byłaby opłacalna.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj