Od 2019 roku korzystam z jednego odkurzacza pionowego, który bez zarzutu działa do dziś. Jest to Jimmy JV51 i jego recenzję możecie przeczytać na Galaktycznym. Można by spodziewać się, że przez te kilka lat sporo się zmieniło. Albo sporo powinno się zmienić, bo przecież trzy lata wśród choćby smartfonów to przepaść. Ja wiem dwie rzeczy. Nie zmieniło się moje podejście na temat takich odkurzaczy i wiem, że jeszcze nie zastąpią całkowicie tych klasycznych, które są po prostu mocniejsze. Wiem też, że więcej firm ma w ofercie odkurzacze pionowe. Jedną z tych firm jest Hisense, która podesłała do testów odkurzacz Hisense Hi-Move IV. Co potrafi ten model?

Bezprzewodowy, pionowy i… łamany

Odkurzacz pionowy z racji tego co robi, jak robi i do czego się go używa ma budowę raczej wszystkim znaną. Idąc od dołu i trochę wszystko uproszczając, jest szczotka, potem kawałek rury i silnik oraz pojemnikiem na zanieczyszczenia, które mogą być na samej górze albo trochę niżej. W przypadku Hisense Hi-Move IV mamy tę pierwszą opcję, co zresztą możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu. Proszę, odkurzacz w całej okazałości, od przodu. I w jedynej słusznej wersji kolorystycznej. Bardzo ładnej i nowoczesnej zresztą, bez pstrokatych akcentów i udziwnień.

Hisense Hi-Move IV
Hisense Hi-Move IV

Trzeba przyznać, że wizualnie i jakościowo odkurzacz Hisense wypada lepiej niż tylko dobrze. Rura jest metalowa, a pozostałe elementy są z półmatowego tworzywa. No może poza pojemnikiem i „okienkiem” w szczotce, które są przezroczyste. Pojemnik jeszcze rozumiem, bo mamy podgląd na to jak bardzo jest zapchany, ale w przypadku szczotki to raczej tylko kwestia takiego a nie innego designu. W zasadzie nie ma w tym odkurzaczu jakiegoś mocno wątpliwego elementu. W mojej ocenie jest dobrze wykonany, dobrze spasowany i powinien wytrzymać nawet codzienne odkurzanie. Na pewno nie mamy tu odczucia, że obcujemy z czymś tanim. Jest wręcz przeciwnie, mimo tego, że odkurzacz ze wszystkimi akcesoriami zamyka się w trzycyfrowej kwocie.


A propos akcesoriów. Tych w zestawie razem z odkurzaczem Hisense HVC6464A jest sporo. Mamy główną, szeroką szczotkę z miękkim włosiem, z kółkami i giętą rurą oraz drugim wkładem do dywanów. Jest mniejsza turboszczotka, która idealnie nadaje się do ściągania sierści zwierząt np. z łóżka i dwa rodzaje ssawek szczelinowych (jedna jest z włosiem). Do tego elastyczna rura do trudno dostępnych miejsc i uchwyt do mocowania odkurzacza przy ścianie albo w szafie.

Na zdjęciu widać jeszcze baterię i ładowarkę sieciową. Na zdjęciu obok jest dokładka do odkurzania „na mokro”, którą doczepiamy do głównej szczotki. Jeżeli pamięć mnie nie zawodzi to w pudełku była też zapasowa, druga ściereczka.

Funkcjonalność przede wszystkim

Hisense mocno chwali się tym, że jest to odkurzacz „trzy w jednym”. O co chodzi? Ja to tłumaczę tak, że możemy odkurzać klasycznie jak odkurzaczem pionowym, czyli „na długiej rurze”, możemy odkurzać razem z mopowaniem podłogi, ale jest też opcja, by odczepić rurę i zrobić z niego mniejszy, bardziej poręczny odkurzacz. I dorzucę jeszcze jedną funkcję, której nie mam w Jimmym, a która ułatwia odkurzanie pod szafkami czy łóżkiem. Rura odkurzacza jest łamana, mniej więcej w 2/3 wysokości. Wystarczy jeden przycisk i możemy wjechać odkurzaczem tam gdzie chcemy bez nadmiernego schylania się. Pod szafkę w łazience (tak jak u mnie) czy pod szafkę RTV (też jak u mnie).

Hisense Hi-Move IV
Hisense Hi-Move IV

W Hisense Hi-Move IV szanuje to, że wszystko działa bardzo łatwo i pewnie. Nie trzeba się z niczym siłować i szarpać przy odczepianiu elementów. Wystarczy nacisnąć przycisk i już. Spust działa „zero-jedynkowo”, włącza lub wyłącza ciąg, a moc regulujemy przyciskiem na górze obudowy, pod wskaźnikiem baterii. Silnik ma moc 400 W i jak na moje oko, ciągnie lepiej niż już w kolejny raz napomknięty Jimmy. Są trzy poziomy mocy, a ja najczęściej korzystałem z tego środkowego (Medium).

Odkurzaczem łatwo się manewruje i raczej można go zaliczyć do lekkich urządzeń, choć nie najlżejszych. Hisense Hi-Move IV waży trzy i pół kilograma. Jak sprawdzałem to jest sporo odkurzaczy, które nie przekraczają bariery trzech kilogramów, ale trafiłem też na takie, które są dwa razy cięższe. Myślę, że te pół kilo mniej jeszcze bardziej wpłynęłoby na komfort odkurzania, ale i tak nie jest źle.

Główna szeroka szczotka jest też najbardziej zaawansowana. Zostały w mniej wbudowane LED’y, które w sumie nie wiem po co są i których nie można wyłączyć. Teoretycznie można sobie nimi podświetlić przestrzeń pod szafką, ale przecież jak już tam wjedzie szczotka, to i tka wyciągnie stamtąd to co trzeba. Druga rzecz, czyli obrotowa rolka ze specjalnym miękkim i gęsto ułożonym włosiem znacznie bardziej się przydaje. Super zaletą jest to, że w taką szczotkę nie wplątują się włosy, a nawet jeśli się to stanie, to dużo łatwiej jest z niej je wyciągnąć. Poza tym bardzo łatwo się ją czyści i jak dla mnie powinna być w każdym tego typu odkurzaczu.

Podczas testów często korzystałem też z mini turboszczotki. To ta, którą widzicie na poniższym zdjęciu. Mam nawet wrażenie, że po odkurzeniu tą szczotką np. narożnika efekty są bardziej widoczne niż po przeleceniu całego mieszkania tą szeroką szczotką z miękkim włosiem. Ja używałem jej do narożnika, by pozbyć się kociej sierści i w tym zadaniu sprawdza się rewelacyjnie.

Dlaczego w tytule napisałem, że odkurza „z prądem”? A to dlaczego, że nie było chwili, by podczas odkurzania mnie nie „popieściło”. Serio. Nigdy nie byłem dobry z fizyki ale wiem, że mogą pojawić się ładunki elektryczne, szczególnie, gdy jeździ się odkurzaczem po dywanie czy wykładzinie, ale… jedyny dywan jaki mam to ten widocznym na głównym zdjęciu. Może to jakiś problem z egzemplarzem testowym, ale podczas jednego odkurzania dostałem prądem kilkanaście razy, przede wszystkim w dłoń, którą trzymałem odkurzacz i w drugą, gdy przykładałem ją do rury.

Hisense Hi-Move IV
Hisense Hi-Move IV

Pojemnik na śmieci ma około 500 ml i paradoksalnie bardzo szybko się zapełnia. Szczególnie jeśli mamy w domu jakiegoś zwierzaka, z którego wypada sierść. W zasadzie trzeba opróżniać, go po jednym, no maksymalnie dwóch czy trzech sprzątaniach, by go nie „zapchać”, a silni dysponował odpowiednią mocą. To co widać na zdjęciu poniżej jest po jednym, w miarę szybkim przejechaniu niespełna 60-metrowego mieszkania. I nie dlatego, że robię to rzadko, bo z kotem w domu odkurza się co dwa, trzy dni.

Na szczęście pojemnik szybko i łatwo się odkręca. Jest tam też wymienny filtr stożkowy HEPA. Wystarczy wysypać zawartość i można działać dalej. No dobra, można, ale jak się naładuje baterię.

Rzadko korzystałem z równoczesnego odkurzania i mopowania, bo jak dla mnie nie zdaje to egzaminu. Trzeba to traktować raczej jako dodatek albo nauczyć się takiego sposobu mopowania, by nie przejeżdżać odkurzaczem tam, gdzie przed chwilą zmyło się na mokro. Robić to tak jak odkurzacze automatyczne, której poruszają się po odpowiedniej „trasie”.

Bateria to… żart

Co tu dużo pisać, bateria mnie rozczarowała. Według producenta maksymalny czas pracy to 60 minut i to na najniższej mocy i pewnie bez dywanów. Jak wspomniałem, ja korzystałem ze średniej mocy i w zaledwie 13 minut bateria w odkurzaczu zjechała ze 100 do 27 procent. Po kolejnych 6 minutach wyświetlacz pokazywał już tylko 8%, a po kilku kolejnych minutach już nie było czym odkurzać.

Wychodzi więc na to, że około 20 minut to wszystko co jesteśmy w stanie osiągnąć na „jednym ładowaniu”.

Hisense Hi-Move IV
Hisense Hi-Move IV

Według mnie od razu trzeba pomyśleć o drugiej baterii, bo jest to niezbędne, by komfortowo odkurzyć za jednym razem coś większego od 23-metrowego mikro-apartamentu gdzieś na Bemowie. To co przed chwilą napisałem oznacza też, że bateria jest wymienna, co jest niekwestionowaną zaletą i taką „must-have” opcją jeśli w ogóle zastanawiamy się nad zakupem odkurzacza pionowego.

Co z tym Hisense Hi-Move IV?

Hisense Hi-Move IV to bardzo przyjemny, zwrotny i funkcjonalny odkurzacz. Jest bezprzewodowy, co szczególnie wpływa na wygodę i ma łamaną rurę, co sprawia, że wjedziemy nim dalej i głębiej niż innymi podobnymi odkurzaczami. Ma też wymienną baterię i łatwy system oczyszczania pojemnika z zanieczyszczeń. Co istotne, nie kosztuje dużo, bo można go mieć za 899 złotych, co można uznać za cenę atrakcyjną. W sumie mógłbym z niego korzystać w domu, ale niepokojące są te „wyładowania” i fakt, że już na starcie trzeba poważnie pomyśleć o dodatkowej baterii. No chyba, że będziemy z tego odkurzacza korzystać z doskoku, gdy coś się rozsypie czy kot z niepochamowanym impetem wyskoczy z kuwety rozsypując wokół niej żwirek, który trzeba od razu odkurzyć.

Fajnie, że kolejna firma wprowadza do oferty takie odkurzacze, bo im jest ich więcej, tym konsumenci mają szerszy wybór. Mnie jednak Hisense Hi-Move IV uświadomił w tym, że przez ostatnie lata niewiele się zmieniło w kwestii tych urządzeń i nadal taki odkurzacz, przynajmniej dla mnie, jest czymś co powinniśmy używać jako uzupełnienie klasycznego odkurzacza. Odkurzacz, którym przelecimy na szybko mieszkanie, ale raz na tydzień i tak wyjmiemy z szafy „kerszera” i odkurzymy dokładniej we wszystkich kątach.

6 KOMENTARZE

  1. A ja to kupiłam jet pet od samsung i też bardzo fajnie mi się sprawdza, właśnie w media expert dodatkowo jest końcówka mopująca i to jest rewelacyjne rozwiązanie 😀 głównie przy dzieciach i zwierzakach

  2. nie polecam, bardzo krótko trzyma bateria 10-15 min odkurzania to jest max, odkurzacz oddany po 2 miesiącach na gwarancje , rolki się nie krecą podejrzewam ze powchodziły włosy i blokują kręcenie się rolek. Jak na odkurzacz za 1599 zł porażka.

  3. Ale jak to? Przecież ten kosztuje 899 złotych, a nie tyle co napisałaś. Z rolkami rzeczywiście niemiły problem, tym bardziej po tak krótkim czasie. Tak jak napisałem w recenzji, u mnie bateria wytrzymała ok. 20 minut.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj