trust-gxt-280-recenzja

Trust GXT 280 LED Illuminated – recenzja gamingowej klawiatury z podświetleniem

Przyszła paczka od Naczelnego. Kolejny raz, ze złowieszczym „Testuj” pozostawił mnie z klawiaturą, zapakowaną w znajomo wyglądające pudełko. Dzisiaj zajmiemy się membranówką, która, na pierwszy rzut oka, kosztuje stanowczo za dużo. Co potrafi gamingowa klawiatura o wdzięcznej nazwie Trust GXT 280 LED Illuminated?

Zdaję sobie sprawę, że wstęp nie zachęca do zakupu, bo za droga, ale cóż, dajmy jej szansę, może się wybroni. Byłoby co najmniej nieeleganckie skreślenie produktu, szczególnie tak znanej i lubianej marki jak Trust, bez dogłębnych testów i zdenerwowania Naczelnego, że tyle to trwa. Zacznijmy od początku, jak zwykle…

Opakowanie i zawartość

Nie wyróżnia się wiele od dotychczas opisywanych produktów z serii GXT. Mocno czerwone, ładnie zaprojektowane, choć bez fajerwerków. Informacje jakie nas interesują od samego początku, są trzy. Po pierwsze, producent chwali się programowalnymi klawiszami, wielokolorowym podświetleniem LED i systemem Anti-ghosting, aż do sześciu klawiszy. Jak się to sprawdza, to opowiem później. Teraz zajrzyjmy do środka.

Wewnątrz, niestety, klasyczna Trustowa „bida”. Sama klawiatura, to nie ulega wątpliwości, zapakowana w folię, bo szkoda, żeby się zabrudziła. Naklejka, ta sama, co we wszystkich innych produktach, pasująca do przyklejenia jej gdziekolwiek jak dwunastolatka do gangu motocyklowego w środkowej Arizonie. Do tego ulotka tłumacząca jak urządzenie zaopatrzone w USB podłączyć, oraz instrukcja obsługi, którą – klasycznie – pomijam, bo to tylko klawiatura, a nie system sterowania najnowszymi rakietami ziemia-powietrze. Tak zupełnie nawiasem mówiąc, to zastanawia mnie do kogo jest kierowany kawałek papieru, tłumaczący w jaki sposób działa USB?

Aktualne ceny:
Trust GXT 280 LED Illuminated

Samo urządzenie nie kosztuje mało, jak na klawiaturę membranową, więc można spokojnie założyć, że ktoś z rudymentarnym doświadczeniem informatyczno-wtyczkowym wydał na nią pieniądze. Skoro można uznać, że zakupu dokonał ktoś, kto jednak ma półtora zwoju w czaszce odpowiedzialnego za obsługę urządzeń komputeropodobnych, to dlaczego to się tam w ogóle znajduje? Jeśli mam być szczery, to podejrzewam, że przeznaczone jest to dla tych samych ludzi, dla których na suszarce do włosów umieszcza się informacje o tym, by nie korzystać z niej pod prysznicem. Z jednej strony rozumiem, że trzeba się zabezpieczać przed ewentualnym pozwem o straty moralne wywołane wciśniętym na siłę gniazdem w obudowie czy płycie głównej, ale poważnie? Może trochę wiary we własnych klientów, co? Dodatkowe informacje zawarte w ulotce akurat są przydatne, z linkiem do pobrania oprogramowania na czele, ale instrukcja podłączenia czegoś tak prostego, to zniewaga dla myślących. Chociaż…

Wygląd i wykonanie

No i tu mam zagwozdkę. O ile klawiatura nie wygląda źle, szczególnie po podłączeniu i zabawie ze światełkami, w ciemności działającymi nader poprawnie, choć nie urywającymi żadnej z kończyn, to jakość wykonania pozostawia, na pierwszy rzut oka, całkiem sporo do życzenia.

Całość zapakowana jak zwykle nad wyraz poprawnie, z przewodem włącznie. Sądząc po cenie, oraz fakcie, że klawiatura należy do serii GXT spodziewałem się przewodu grubego na palec, oplecionego tkaniną i generalnie rewelacji. Dostajemy zwykłe przaśne USB na końcu cieniutkiego kabelka, takiego, jakie można znaleźć w myszkach za dwie dychy. Trochę rozczarowujące, choć nie mogę powiedzieć, że na jakość działania miało jakikolwiek wpływ. Testy trwają stosunkowo krótko, więc ciężko powiedzieć czym zakończy się wyczynowe użytkowanie. Z czasem, może dojść do przerwań, szczególnie w przypadku co bardziej krewkich wyznawców „RushBzmu” i Wielkiego CeeSa. Szarpania za klawiaturę nie polecam. To co najbardziej rzuciło się w zmysły to dość licha waga całego przedsięwzięcia, oraz niestety, możliwość wyginania całej konstrukcji klawiatury. Nie wróży to dobrze jeśli chodzi o przewidywaną długowieczność, powtarzam po raz kolejny, całkiem kosztownego ustrojstwa. Kiedy można z klawiatury zrobić śmigło, to nie za fajnie to wygląda. Poza tym, działa nad wyraz poprawnie.

Klawiatura jest pełnowymiarowa. Bez żadnych skrótów, zmieściło się na niej wszystko, co do normalnego korzystania jest potrzebne. Bloki klawiszy oddalone są od siebie o przyjemnie klasyczną odległość, co sprawia, że jak ktoś pisze bezwzrokowo, na tym najbardziej klasycznym z możliwych układów, to będzie się czuł jak u siebie. Ogólny „feeling” klawiszy jest bardzo miękki, niemal identyczny, jak w opisywanej wcześniej klawiaturze z serii GXT. Spacja nie robi problemów, w przeciwieństwie do wyżej wspomnianej, więc do komfortu samego pisania nie mogę się za bardzo przyczepić. Warto jednak zwrócić uwagę.

Oprogramowanie GXTool

Przy okazji klawiatury gamingowej nie mogło oczywiście zabraknąć oprogramowania, które pozwoli na zmianę podstawowych funkcji klawiszy. W porównaniu z recenzowaną przeze mnie wcześniej klawiaturą Roccat Ryos MK Pro, to jest BARDZO biednie, aczkolwiek skutecznie można poustawiać sobie co tylko się chce. Nie ma mnogości funkcji, ale jeśli uwidzi się nam, że chcemy zamienić miejscami P i D i mieć ubaw za każdym wpisywaniem słowa PuDło, to nic w tym nadto nie przeszkadza. Nie ma możliwości sterowania podświetleniem z poziomu aplikacji, ale już pierwszy rzut oka na soft nie daje wielkich nadziei. Jest po prostu słabo.

gxt-280-gxtool

Oprogramowanie, z racji tego, że w zestawie nie ma kawałka płytki, trzeba pobrać – najlepiej – ze strony producenta. GXTool działa z każdym systemem operacyjnym od XP’ka wzywż, a aktualną wersję można pobrać z tego linka.

Na czym testowane?

Gry, których używałem do stestowania klawiatury, to standardowa mieszanka gier wymagających częstego i mocno intesywnego klikania. Na początek poszła gra Downwell, będąca wariacją na temat stareńkiego Icy Tower, tyle, że w drugą stronę. Tutaj za swoje dostały strzałki, A, D i Shifty. W testach – na piątkę. Odbija wszystko tak jak trzeba i nie zdarzyło się raz, by w tej arcyniesprawiedliwej i szalenie wymagającej grze zginąć z winy klawiatury, a nie mojej własnej. CS:GO nad wyraz poprawnie, bez ścięć i kłopotów. Rushowanie B odbyło się bez problemów, choć nie powiem, moment, w którym dwunastolatek powiedział mi, że spał z moją matką był trochę przykry.

Ostatni tytuł, na którym testowałem klawiaturę, to Elite Dangerous, klasyczny symulator kosmiczny, który wymaga użycia niemal wszystkich klawiszy, żeby dało się spokojnie latać i dobrze się bawić. Tutaj udało się sprawdzić, czy technologia AntiGhosting działa jak trzeba. Okazuje się, że zgodnie z zapowiedziami producenta, do sześciu klawiszy można spokojnie wciskać i nic się nie dubluje.

Podsumowanie

Ciężko podsumować GXT280. Na pierwszy rzut oka wygląda na zwykłego „plastika”, którego cena, ocierająca się o 120 złotych polskich na pewno nie zachęca. Podświetlenie, sprawdzające się w kompletnych ciemnościach naprawdę dobrze, ze szczególnym uwzględnieniem koloru zielonego, który jest po prostu ładniejszy od pozostałych, nie jest wystarczającym argumentem, żeby tę cenę usprawiedliwić. Idealnym rozwiązaniem byłoby sprzedawanie GXT 280 w okolicach jednego Kazimierza Wielkiego, ale niestety producent uznał, że będzie inaczej.

Czym się klawiatura broni? No właśnie wbrew pozornej lichości wykonania działa naprawdę nieźle. Nie wiem jak opisać w zrozumiałych słowach coś, co da się odczuć. No fajna jest? Dobrze się na niej pisze i wbrew temu, co napisałem na początku, naprawdę nie ma tragedii. Klawiszy funkcyjnych od groma, wszystko działa, oprogramowanie dedykowane bidne, ale jest. Czy polecam? Zależy od zasobności portfela. Niezdecydowanych nie namówię, a tych co ostrzą sobie na nią zęby zachęcam, by przed zakupem ją przemacali w jakimś markecie.

Plusy:

plus-iconWygodne pisanie
plus-iconKlasyczny układ pozwala na bezwzrokowe pisanie z marszu
plus-iconPodświetlenie klawiszy w trzech kolorach
plus-iconPrzydane klawisze multimedialno-funkcyjne
plus-iconMożliwość regulacji nachylenia

Minusy:

minus-iconJakość wykonania mogłaby być lepsza
minus-iconTrochę lichy przewód
minus-iconCena mogłaby być nieco niższa
minus-iconBrak podpórki pod nadgarstki
minus-iconBiedne oprogramowanie GXTool

Słowa kluczowe

Biznes-Host

Wszelkie prawa zastrzeżone - galaktyczny.pl