Trzeba przyznać, że tegoroczne Google I/O obfitowało w nowości i niestety te nowości były po części podpatrzone od „jabłkowej” konkurencji. Oczywiście nie oznacza to, iż wszystkie nowo zaprezentowane rzeczy zostały skopiowane. Android L, bo to nim głównie będzie mowa w tym artykule jest naprawdę sporą ewolucją w porówaniu do wersji KitKat. Jako, że na co dzień korzystam z Nexusa 5 nie mogłem sobie odmówić zainstalowania wersji Developer Preview tego systemu. Jak się sprawuje? Jak wygląda? Tego między innymi dowiecie się 

Zacznijmy jednak od nazwy nowego Androida. „L”? Nie wydaje się Wam ona zbyt prosta i jednocześnie nic nie mówiąca o Androidzie. Na szczęście zostanie ona prawdopodobnie zmieniona na Lion lub Lollipop. Jeśli Google pozostanie przy pierwszej z nazw to jestem pewnien, że spotkają się z sadownikami z Cupertino w sądzie i chyba każdy zdaje sobie sprawę dlaczego. Dlatego uważam, że bardziej prawdopodobna nazwa to Lollipop. Numer nowego Androida również jest owiany tajemnicą, bo w jego miejscu w ustawieniach widnieje tylko literka L. Brak jakiegokolwiek oznaczenia.

Nowości? Jest ich całkiem sporo, a kilka nawiązuje nawet do nakładki TouchWiz. To co rzuca się w oczy od razu po uruchomieniu Androida L to nowy, zupełnie przebudowany ekran blokady. Najbardziej zawiodło mnie jednak to, że możliwość dodawania widżetów na nasz ekran blokady została usunięta. Była to jedna z głównych funkcji poprzednich wersji, z której wiele użytkowników korzystało. Urzekła mnie za to nowa funkcja – odczytywanie powiadomień bezpośrednio z poziomu lockscreen’u. Co więcej, za pośrednictwem gestu przesunięcia w prawo lub w lewo możemy przejść w szybki sposób do aplikacji telefonu lub aparatu. Zmianie uległa również belka wyświetlana na ekranie blokady. Teraz po lewej stronie możemy dostrzec nazwę naszego operatora, a po prawej stronie miniaturkę naszego zdjęcia profilowego z Google+ oraz wskaźnik zasięgu, ikonę naładowania baterii czy inne ikony informujące o aktywnych funkcjach telefonu.

Kolejna i dość przyjemna dla naszego oka nowość to kompletnie zmienione animacje systemowe, które mi osobiście bardzo się podobają. Zmianie uległy także przyciski nawigacyjne, których wygląd został dość mocno uproszczony przez co zaczęły przypominać figury geometryczne takie jak trójkąt, okrąg czy kwadrat. Odpowiadają one kolejno za krok wstecz, powrót do ekranu głównego oraz za przejście do ostatnich aplikacji. Interfejs menedżera otwartych aplikacji również uległ zmianie i teraz wszystko wyświetla się w formie ładnych kart przewijanych w górę i dół. Zamykanie uruchomionych programów następuje poprzez przesunięcie w prawo lub w lewo, a także poprzez kliknięcie na przycisk X w rogu miniaturki otwartej aplikacji.

Gruntownej modernizacji uległa belka z powiadomieniami. Wszystkie nasze notyfikacje wyświetlają się na ładnym białym tle. Po kliknięciu na nasze zdjęcie profilowe lub po dodatkowym rozciągnięciu belki mamy dostęp do szybkich przełączników, których niestety nie można edytować. Możemy także sterować tam jasnością ekranu, podobnie jak to się ma w nakładce TouchWiz. Wygląd nowej belki moim zdaniem ma coś w sobie, coś właśnie z Samsungowej nakładki.

Google zapowiedziało, że wszystkie natywne aplikacje z Androida będą wykonanie w nowym stylu tzw. Material Design. W chwili obecnej jedynie trzy aplikacje są zrobione w tej stylistyce. Są nimi telefon, kontakty oraz kalkulator. Zmian doczekał się też interfejs ustawień. Według mnie jest on o wiele bardziej przejrzysty i czytelny. Ponownie mamy funkcję znaną z TouchWiza, a mianowicie możliwość wyszukiwania interesujących nas ustawień, bez konieczności „grzebania” w różnych kartach.

Ciekawą opcją, którą także znajdziemy w Galaxy S5 jest to, że gdy ktoś do nas zadzwoni, a my w tym czasie korzystamy z naszego smartfonu to ekran połączenia przychodzącego nie zasłoni nam całego ekranu, a jedynie małą jego część w okolicy belki powiadomień. Podobnie ma się to z powiadomieniami w aplikacji Twittera. Ładna oraz wygodna jest także nowa klawiatura systemowa.

Jedyną rzeczą jaka mnie bardzo ciekawi to to, jak bardzo producenci tacy jak Samsung zmienią wygląd tego systemu i czy wtedy rzeczywiście będzie widać te zmiany. Niestety na to przyjdzie nam jeszcze poczekać, ponieważ oficjalna wersja Androida L będzie dostępna dopiero jesienią. Dla tych, którzy chcieliby poczuć już teraz namiastkę Androida L na innych urządzeniach niż Nexusy jest dostępna świetna klawiatura pochodząca z Androida L. Pobierzecie ją za darmo w Google Play.

Wersja Developer Preview Androida L niestety nie działa idealnie. W moim przypadku nakładka potrafi się czasem przeładowywać jak TouchWiz w Samsungu Galaxy S III i sam system ma jeszcze sporo niedociągnięć. Ale jeśli ktoś mnie zapyta, czy warto go zainstalować to odpowiedź jest prosta, oczywiście, że tak! Zachęcam Was również do obejrzenia mojego filmu, który jest poświęcony prezentacji Androida L na Nexusie 5.