Wreszcie po kilku dniach niecierpliwego czekania na moim Galaxy Note 3 zagościła kolejna odsłona gry od Gameloftu – Modern Combat 5: Blackout. Muszę przyznać, że od dawna nie czekałem tak bardzo na żadną grę, zwłaszcza w wersji mobilnej. Dzisiaj z wypiekami na twarzy wpisywałem jej tytuł w wyszukiwarkę Google Play. Kilkadziesiąt minut grania to za mało by wszystko sprawdzić, jednak pokuszę się o krótką recenzję gry, by być może pomogła Wam w podjęciu decyzji o jej zakupie.

Spełnić oczekiwania po raz piąty…

Wiele zarzutów padało w kierunku poprzednich części serii Modern Combat. Zapewne tym razem będzie podobnie, ale póki co jest jeszcze trochę za wcześnie, by tak myśleć. Podczas pierwszych kilkunastu minutach gry nie znalazłem żadnych powodów, by móc się czepiać o choćby najmniejszą rzecz. Trzeba przyznać, że Gameloft w tym przypadku oddaje nam do rąk gotowy i w pełni sprawny produkt. Optymalizacja gry jest zrobiona moim zdaniem bardzo dobrze. Osobiście gram na Galaxy Note 3 i nie uświadczyłem żadnych spowolnień ani przycięć grafiki, a tym bardziej nagłego, nieoczekiwanego wyłączenia gry. Nie jestem w stanie sprawdzić jak to jest ze sprzętem z niższej półki, ale gra jest dosyć wymagająca, więc mogą być problemy. Czekałem na produkt, który ma odmienić trochę mobilne granie, wnieść powiew świeżości i tak też się stało tylko zamiast powiewu nadszedł sztorm z nowymi, ciekawymi rozwiązaniami. Okazuję się, że Gameloft chyba po raz pierwszy sprosta oczekiwaniom klientów.

Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl

Nie ma czasu na ziewanie.

Nie ma czasu na ziewanie, ba nawet nie mam czasu, by mrugnąć okiem. Gra od pierwszych chwil przenosi nas w wir akcji. Zaraz po uruchomieniu pojawia się krótkie wprowadzenie filmowe i już stoimy z wielką giwerą i siejemy zniszczenie. Jest naprawdę dobrze. Po kilku pierwszych strzałach można zauważyć, że nowa seria została pozbawiona bezmyślnego naprowadzania naszego celownika na wroga, ale… nie do końca. Jest wyczuwalna niewielka pomoc, ale w takim stopniu jak w poprzedniej serii.

W zasadzie od samego początku w misjach ktoś nam towarzyszy. W sytuacjach, gdy od nadmiaru obrażeń jesteśmy obaleni i prowadzimy walkę z pozycji na plecach, nasz towarzysz może podać nam jakiś cudowny specyfik po którym stajemy na równe nogi. Akcja wciąga nas dosłownie już od pierwszych chwil. Już po około dwóch minutach gry przenosimy się do eliminowania naszych wrogów, używając do tego przenośnego karabinu maszynowego. Po niecałych trzech minutach już mamy zestrzelony helikopter. Zgodnie z zapowiedziami dzieje się dużo, dużo i szybko.

Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl
Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl

 

Jak na filmie.

W grze doświadczymy wielu przerywników filmowych, co zapewne niektórych ucieszy, a innych wręcz przeciwnie. Jedne są nieco dłuższe, drugie zaś kilkusekundowe, które można wręcz nazwać krótkimi animacjami. Wszystkie prezentowane filmiki są na bardzo wysokim poziomie audiowizualnym. Nawet odwzorowanie cieni jest bardzo dobre. Twórcy zadbali, by nie tylko postacie były dopracowane podczas przerywników filmowych, ale również znajdujące się dookoła otoczenie. Pierwszy raz w grze mobilnej zobaczyłem, że podczas oglądania tych filmików nie musi stać już bezczynnie, ale możemy spokojnie rozejrzeć się po otoczeniu. Podczas oglądania będziemy mogli poruszać kamerą, tak jakby agent Phoenix rozglądał się dookoła. Jak już zostało napisane, filmowych wstawek jest sporo i ciekawi mnie tylko, czy na dłuższą metę nie stanie się to zbyt męczące. Muszę przyznać, że grafika jest tak dopieszczona w tej grze, że grając w nią ma się wrażenie, że oglądamy kolejny zwiastun gry.

Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl

 

Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl

 

Menu

Na samym początku naszej rozgrywki nie mamy do dostępu do menu, bo musimy przejść coś w rodzaju prologu. Jak już się z tym uporamy mamy menu, gdzie od razu zobaczymy powiew świeżości i mnóstwo informacji. Na ekranie znajdziemy takie informacje jak całkowity czas gry, wszystkie headshot’y (strzały w głowę) jakie udało się nam wykonać, postęp w grze zilustrowany paskiem i wyrażony procentowo, ulubioną broń i liczbę zabójstw. Z poziomu menu mamy również dostęp do tryby multiplayer i events, w którym to twórcy stawiają przed nami różne wymagające zadania. Można powiedzieć, że reszta jest standardowa, ale rozmieszczenie pozostałych funkcji jest nieco zmienione.

Modern Combat 5: Blackout - menu
Modern Combat 5: Blackout – menu / fot. galaktyczny.pl

 

Bronie i interakcja z otoczeniem.

Już od pierwszych chwil z grą można zauważyć, że będziemy mieli dostęp do wielu broni. Każda jest odwzorowana na dobrym poziomie. Tu pojawia się kolejna nowość w tej odsłonie gry. Otóż wraz z postępem i naszą dobrą rozgrywką (podczas rozgrywki zdobywamy medale za dobrą grę) otrzymujemy możliwość modernizacji naszej podstawowej broni. Możemy zmienić magazynek na większy, tradycyjny celownik zamienić na kolimatorowy, bądź też dokręcić tłumik do lufy naszej broni. Będziemy mieli także dostęp do kilku rodzajów grantów. Ja osobiście miałem okazję poużywać już dymnego i odłamkowego.

Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl

 

Pojawia się również możliwość interakcji z otoczeniem. Teraz podczas rozgrywki możemy przykładowo kopnąć łóżko szpitalne, by to „pojechało” w kierunku naszych wrogów i uderzyło w materiał wybuchowy, powodując zniszczenia. Pierwsze chwile z grą pozwalają nam się przekonać, że będziemy mieli okazję poużywać trochę specjalistycznego sprzętu wojskowego jak np. zdalnie sterowane drony. W poprzednich odsłonach tej gry mieliśmy już taką możliwość, jednak tym razem ma być tego trochę więcej. Przyznaję, żę to wszystko zrobiło na mnie mega pozytywne wrażenie.

Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl

 

Misje

Twórcy zrobili to co zapowiadali. Misje zostały skrócone do około 10 minut, choć niektóre można przejść znacznie szybciej. Rozgrywka stała się przez to bardziej dynamiczna i ciekawa. Nie musimy już spędzać długich minut nad rozdziałem, który zdaje się nie mieć końca. Przed każdą nową misją przechodzimy krótką odprawę, podczas której dowiadujemy się za co możemy otrzymać medale. Na zakończenie otrzymujemy małe podsumowanie z informacją o tym, co udało nam się osiągnąć.

Mnie osobiście najbardziej irytują misje z tak zwanym „czyszczeniem pokoju”. Krótko rzecz ujmując, partner wysadza drzwi, Phoenix wpada z granatem ogłuszającym, natępuje slow motion i mamy za zadanie wyczyścić pokój ze zbirów. Sprawa nie jest taka prosta jak się wydaje, bo jedni uciekają, inni mierzą do niewinnych cywilów, więc należy szybko zorientować się w sytuacji.

Ciekawym rozwiązaniem jest sprawa ściągających się w tle kolejnych rozdziałów gry. Tak to nie pomyłka. Po uruchomieniu gry na swoim urządzeniu mamy jedynie dostępny pierwszy rozdział kampanii, a kolejny zaczyna się pobierać w miarę jak osiągniemy odpowiedni progres w rozdziale już dostępnym. Mam nadzieję, że takie pobieranie nie uruchomi się mi pod koniec miesiąca, jak będę z daleka od Wi-Fi, a pakiet danych będzie na wyczerpaniu.

Multiplayer

Zgodnie z zapowiedziami już w dniu premiery mamy dostępny tryb gry wieloosobowej. W tej chwili nie ma jeszcze problemów z połączeniem się z serwerami, ale w chwili, gdy pisałem ten artykuł było tylko około 1200 pobrań gry, a mimo to w każdym dostępnym trybie gry wieloosobowej znajduje się już sporo graczy. Nie muismy się więc obawiać, że będziemy biegali sami po planszy, po zainteresowanie jest spore.

Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl

 

Muszę przyznać, że osobiście tryb ten uruchamiam w chwili, gdy przejdę kampanię dla jednego gracza, jednak specjalnie dla czytelników galaktyczny.pl zrobiłem mały wyjątek. Trybów multiplayer a jest pięć: C.T.F, VIP, Squad Battle, Free-For-All i Team Battle. Na mapie naprawdę sporo się dzieje i nie zauważyłem, by gra w tym trybie w jakikolwiek sposób zwalniała czy zawieszała się (choć to też jest zależne od połączenia internetowego). Świadczy to o tym, że dostaliśmy do użytku nie tylko dobrze zoptymalizowaną kampanię, ale również dopracowany tryb wieloosobowy z dobrze zoptymalizowanymi serwerami. Zobaczymy za kilka dni, czy sytuacja się nie zmieni, jak gra będzie pobrana kilkadziesiąt tysięcy razy i jeszcze więcej osób będzie grać w sieci.

W tej części gry tryb wieloosobowy staje się również nieodzowną częścią kampanii. To nowatorskie i zarazem bardzo śmiałe posunięcie ze strony producenta, którym jestem nieco zaskoczony. Rozdział w pierwszym akcie przeznaczony dla trybu wieloosobowego nie wnosi tak naprawdę nic do fabuły. Zwyczajnie trzeba go przejść i tyle.

Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl

 

Modern Combat 5: Blackout
Modern Combat 5: Blackout / fot. galaktyczny.pl

 

Odkładając broń.

Pora udać się na zasłużony odpoczynek ponieważ za kilka godzin znowu wyruszę na front specjalnie po to, by podzielić się wrażeniami z nowej produkcji Gameloftu na łamach galaktycznego blogu. Zobligowany jestem jednak do zwięzłego podsumowania mojej krótkiej jak na razie przygody z grą. Czy warto było czekać? Zdecydowanie tak, tak i jeszcze raz tak. Gra cechuje się niesamowitą grafiką, wartką akcją i trzeba przyznać świetną optymalizacją. Brak zawieszeń, „ścinek” podczas grania pozwala na czerpanie prawdziwej przyjemności podczas rozgrywki. Jeżeli zatem macie 22,50 złotych oraz 0,91 GB wolnego miejsca w pamięci urządzenia, nie zastanawiajcie się dłużej nad zakupem tej gry. Warta swojej ceny. 

Pobierz Modern Combat 5: Blackout

Plusy:

plus-iconŚwietna grafika i ścieżka dźwiękowa
plus-iconWartka, dynamiczna akcja
 plus-iconOptymalizacja na wysokim poziomie
plus-iconDuży arsenał broni
 plus-iconDopracowany tryb gry wieloosobowej

Minusy:

 minus-icon Brak języka polskiego
 minus-iconza mocna dla niektórych urządzeń

 

Poniżej możecie znaleźć całkiem długi gameplay z gry, który pokazuje walory najnowszego FPS’a od Gameloftu.