Już myślałem, że w końcu i mnie dopadła. Klątwa czy coś w tym rodzaju, ale okazuje się, że nie. Dużo naczytałem się o tym problemie swego czasu, a zwłaszcza kilka tygodni po debiucie Samsunga Galaxy S5. Dostałem również sporo pytań odnośnie tej przypadłości i nie mogłem się nadziwić, jak to się dzieje, że moje Samsungi mnie nie zawodzą, a inni jak złośliwość rzeczy martwych mają po prostu pecha. Ostanie urządzenie koreańskiego producenta jakie odesłałem do serwisu to Samsung i780. Świetny telefon z klawiaturą QWERTY na Windows Mobile (nie Windows Phone). Od tego czasu wszystkie nieprzyjemności omijały mnie szerokim łukiem. A tak była jeszcze mała przygoda z Note i niedziałającym portem kart micorSD, ale to minęło po kolejnej aktualizacji. Jak moja sobota przerodziła się w mały horror?

Pamiętacie moje zdjęcie z Instagram? Chodzi dokładnie o to, które widzicie w ikonie wpisu. Postanowiłem zrobić jakieś bardziej ciekawe ujęcie jak Samsung Galaxy S5 przyjmuje na siebie strugi wody. Biorąc pod uwagę fatk, że chciałem uzyskać konkretny efekt podejść było 6-7. „Es Piątka” nie miała czasu za bardzo wyschnąć i trochę czasu spędziła w kąpieli, ale w końcu ma IP67 i powinna wytrzymać do 30 minut na głębokości do 1 metra, prawda? Najlepsze jest to, że zdjęcie było wykonane wczoraj, a telefon całe 15 godzin działał bez problemu. Dziś jednak coś zaczęło szwankować. Nagle podłączyły się słuchawki przewodowe (symbol na pasku powiadomień) mimo, że nie widziałem ich od piątku, a później smartfon przełączał się w tryb słuchawkowy z częstotliwością 10 razy na godzinę. Pomyślałem, że to jakiś błąd. Szybki reset i było wszystko w porządku. Parę godzin później niestety telefon systematycznie co 3 sekundy przechodził w stan podłączenia słuchawek i bez nich. Taki cykl za każdym razem podświetlał ekran, a bateria uciekała w oczach. Próbowałem przedmuchać gniazdo zdając sobie sprawę, że to może właśnie od wczorajszej kąpieli Samsung Galaxy S5 postanowił zadrwić z mojej wiedzy. Problem nasilał się i jedyne co pomagało to podłączenie słuchawek przewodowych na stałe, żeby nie wzbudzać ciągle ekranu.

Po kilkugodzinne walce nie chciałem czekać na kolejne etapy rozwoju sytuacji i umówiłem się na szybką wymianę na miejscu gniazda słuchawkowego. W sieci doczytałem, że zdarzyły się takie problemy innym i należy wymienić cały port. Zasięgnąłem informacji u ludzi w Samsungu (Dzięki wielkie tej osobie, która powiedziała, że miała taki problem i jak do tego podejść) i uspokoiłem się. Okazało się, ze takie objawy mogą się pojawić, a „efekt dyskoteki” w smartfonie mija po kilkunastu-kilkudziesięciu godzinach. Postanowiłem czekać i rzeczywiście po niespełna godzinie wszystko wróciło do normy. Nie zmienia to jednak faktu, że sam problem jest zastanawiający i może zdarzyć się u innych. Moje zdziwienie było tym bardziej wielkie, że przecież miałem łącznie 7 egzemplarzy Samsunga Galaxy S5 w swoich rękach i tylko ten jeden miał taką przypadłość, a wszystkie nurkowały i sprawdzały jak to jest poleżeć na dnie.

W chwili obecnej wszystko jest już dobrze i jedyne co mogę Wam polecić to wstrzymanie się z wizytą w serwisie, bo może Was czekać taka historia jak u mnie. Życzę Wam wszystkim by skończyło się jak u mnie. Chwila strachu, ale wszystko jest ok i mam nadzieję, że już więcej nie powtórzy się ten horror. Tak na sam koniec, zastanawiając się co mogło być przyczyną. Wszystkie poprzednie urządzenia wrzucałem do miski czy wazonu z wodą i leżały. Owszem ruszałem nimi bo robiłem zdjęcia czy odtwarzałem muzykę, ale nigdy nie kierowałem na nie bezpośredniego mocnego strumienia wody. Biorąc pod uwagę, że ten pod którym była moja „Es Piątka” był bardzo silny, żeby uzyskać odpowiednią fotografię jestem wstanie to jakoś zrozumieć, a przynajmniej staram się.

Co o tym sądzicie? Zachowując kulturę komentarzy dajcie znać jak to u Was wygląda.