Kable, kabelki, przewody. Kto z nas nie ma ich już dość? Jakoś nigdy mnie nie przekonywało ładowanie indukcyjne, z dwóch powodów. Trwa to całe wieki, a w Samsungach muszę zmieniać tylną klapkę żeby móc korzystać z tego dobrodziejstwa. Nie ma jeszcze idealnego rozwiązania u koreańskiego producenta, ale jest faktycznie lepiej. Jak sprawuje się indukcyjna ładowarka do Samsunga Galaxy S5?

Zestaw, który otrzymałem do testów zawiera podstawkę oraz S View Cover Wireless. Chociaż samo rozwiązanie pokrowca traktuję bardziej jako przygodę niż sposób na codzienne użytkowanie, a kilka słów o samym coverze napiszę później to warto zając się ładowarką indukcyjną. Nie jest to idealny środek w stosunku do tego co mieliśmy w przypadku Note 3. Ładowarka indukcyjna do tamtego modelu niestety była sporo większa od telefonu i grubsza. W gruncie rzeczy mieliśmy coś w stylu Note 3 plus, na którym ładowaliśmy Note 3. W przypadku Samsunga Galaxy S5 jest dużo lepiej, zresztą sami zobaczcie.

Sama podstawka jest bardzo mała. Trochę za mała. Prawda, że ze skrajności w skrajność? Sam design jest bardzo ładny i cieszą małe rozmiary, ale rzeczywiście nie zawsze urządzenie znajduje telefon. Pod odłożeniu „na czuja” możemy się niemiło rozczarować. Sama podstawka jest pokryta od spodu gumą, co rzeczywiście nie pozwala jej się samoczynnie przesuwać. Podstawka ma złącze micro USB 2.0 do ładowania oraz diodę, która pali się na zielono w momencie ładowania urządzenia. To co najważniejsze. Pamiętacie tą grafikę koreańskiego producenta, który chwali się, że w 210 minut naładujemy smartfon do pełna?

samsungład

Tak faktycznie jest. Urządzenie podłączone o 18 było w pełni naładowane o 21.25 z kilkoma przerwami na wiadomości czy połączenia. Szczegóły znajdziecie w filmie na samej górze. Jakie są Wasze wrażenia związane z ładowarką indukcyjną do Samsunga Galaxy S5? Dajcie nam koniecznie znać.