Możliwość oglądania produktów na konferencjach jako jedni z pierwszych to świetne przeżycie. Ma to jednak swoje gorsze strony. Ogromne kolejki nie pozwalają wystarczająco długo nacieszyć się danym produktem, szczególnie wtedy kiedy jest mocno oblegany. Tak właśnie było z Gear VR na IFA 2014 w Berlinie. Z drugiej strony ograniczony do dwóch filmów pokaz sprawiał ogromny niedosyt i chęć zapoznania się z urządzeniem bliżej. Oto jest. Gear VR czyli wirtualna rzeczywistość w wykonaniu Samsunga.

Jestem po około dwóch godzinach zabawy z urządzeniem. Ciężko nazwać to pierwszymi wrażeniami, ale chcemy dać wam znać, że zaczynamy testować jeden z największych bajerów 2014 roku. Dla osób, które mają trochę więcej czasu i są zainteresowane tym wynalazkiem w szerszym zakresie zapraszam do filmu powyżej. Zacznijmy od tego, że Gear VR to naczynie. Tylko i aż. Musimy mieć jednak co wlać do tej miski i w tym przypadku jest to Samsung Galaxy Note 4 obsługujący specjalną aplikację. Śpieszę wytłumaczyć dlaczego korzystam z białego Note 4, a nie ze swojej „czarnej mamby”. Gear VR nie jest jeszcze oficjalnie u nas dostępny w związku z czym nie ma możliwości uruchomienia tego duetu z Note 4, który jest obecnie w sprzedaży. Do tego celu jest potrzebny specjalnie zmodyfikowany soft na smartfonie, który będzie współpracował z samplem Gear VR. Jakie zmiany? Nie mam pojęcia. Tajne przez poufne.

Nie chcę was zanudzić, licząc że obejrzycie film, napomknę że tylko Note 4 wspiera obecnie Gear VR. Oficjalnie Note 3 nie jest wspierany przez niższą rozdzielczość, a prawda może leżeć bardziej po marketingowej stronie mocy, ale to nie jest istotne. Gear VR składa się z 4 części, chociaż możemy rozdzielić tylko 2 z nich. Osłonka, która ukrywa telefon dołączony do samych okularów. Ma ona na celu maskowanie urządzenia i dodanie trochę elegancji bo jest to zwykły, delikatnie prześwitujący plastik. Niby nic, a jednak cieszy bo bez tego dziwnie by wyglądał cały zestaw. Drugi człon to 3 części połączone ze sobą. Obudowa (korpus), soczewki oraz mocowania.

Na górze możemy regulować ostrość za pomocą pokrętła. Z prawej strony mamy przycisk back oraz panel dotykowy do poruszania sie po menu. Urządzenie dobrze leży na głowie i nie sprawia dyskomfortu. Po niespełna dwóch godzinach korzystania bez przerwy nie odczułem żadnych nudności. Powracając do realnego świata czułem sie dziwnie, ale nie źle. Zobaczymy jak bedzie to wyglądało przy dłuższych seansach.

Jeśli chodzi o pierwsze wrażenia związane z wirtualną rzeczywistością to wyglada to naprawdę świetnie. Nie zagłębiałem się w gry, askupiłem się bardziej na filmach. Szczególnie fajnie wyglądają sceny oglądania filmów w pustej sali kinowej czy na księżycu. Należy pamiętać o tym, żeby wszędzie się rozglądać. Obszar doświadczeń to nie tylko ekran przed nami, ale sufit, podłoga i to co dzieje się za nami. Największą wadą, którą zauważyłem na IFA to rozdzielczość która nie powala. Inaczej to jednak wygląda w przypadku kiedy mam czas oglądnąć coś od początku do końca i zagłębić się efekt, a nie tylko skupić na technologii. Delikatnie poszarpane krawędzie nie bolą już tak mocno, a najważniejsza jest dobra zabawa. Szerzej opiszę wszystko w recenzji, ale jeśli macie pytania to dajcie znać.

RECENZJA okularów Samsung Gear VR już jest!