Rysik S-Pen

O ile w przypadku Galaxy Note 4 rysik to jeden z głównych powodów, który przemawia za tym urządzeniem, mam wrażenie że w przypadku Note Edge to jedynie dodatek. Nie zrozumcie mnie źle. To nadal potężne narzędzie do zarządzania treścią i multimediami, ale największe wrażenie robi tu ekran krawędziowy, a system obsługi rysika to ten sam co w Note 4. Część rozwiązań jest już dobrze znana z poprzednich generacji fabletu jak np. notatka z akcji. Szybkie wpisanie numeru telefonu czy adresu e-mail za pomocą rysika i automatyczna konwersja pisma na dane w urządzeniu do wykorzystania (możemy od razu wysłać wiadomość albo zadzwonić lub znaleźć adres w mapach Google). Kolejne funkcje to oczywiście inteligentny wybór, który pozwala na zaznaczenie dowolnego miejsca na ekranie (bez znaczenia czy to jest interfejs czy strona WWW) i skopiowanie zarówno obrazu jak i tekstu, który automatycznie konwertuje się na tekst edytowalny niezależnie od czcionki zastosowanej na stronie. Pozostała również funkcja docinania obrazu oraz pisania po ekranie pozwalająca zaznaczać informacje bezpośrednio na ekranie smartfona.

Warto odnotować, że rysik jest trochę mniejszy niż w Note 4, ale w żaden sposób nie wpływa to na obsługę w przypadku Note Edge. Rysik jest przede wszystkich bardzo precyzyjnym narzędziem, ale również źródłem wielu ważnych informacji. Wspiera on bowiem funkcję Air View, która pozwala na powiększanie zdjęć na ekranie czy wyświetlanie dodatkowych informacji, jeśli interfejs nie pozwala na wyświetlenie całego tekstu. Rysikiem również możemy podglądać kolejne sceny w filmach przesuwając go nad paskiem postępu, który w przypadku odtwarzacza znajduje się na ekranie krawędziowym. Oznacza to nie mniej nie więcej, że Air View działa również nad bocznym panelem.

Samsung Galaxy Note Edge - rysik / fot. galaktyczny
Samsung Galaxy Note Edge – rysik / fot. galaktyczny

 

Podobnie jak w Note 4 rysik jest dwukrotnie bardziej czuły niż ten w Note 3, co ucieszy wszystkich entuzjastów rysunków. Samsung oddaje do naszej dyspozycji tą samą aplikację S Note, która pozwala dokonać cudów w kwestiach graficznych. Nie zapomniano również o automatycznym rozpoznawaniu wyjęcia rysika i uruchomieniu odpowiedniej aplikacji. Może jej dodatkowo towarzyszyć wibracja oraz jeden z trzech dowolnych dźwięków. Strażnik rysika chroni nas przed zawieruszeniem stylusa i poinformuje nas, jeśli będziemy oddalać się z telefonem bez wskaźnika.

Samsung Galaxy Note Edge - rysik / fot. galaktyczny
Samsung Galaxy Note Edge – rysik / fot. galaktyczny

 

Samsung Galaxy Note Edge - rysik / fot. galaktyczny
Samsung Galaxy Note Edge – rysik / fot. galaktyczny

 

Wydajność i multimedia

Galaxy Edge nie tylko „wygląda”. Oferuje całkiem sporo pod maską, a dokładnie rzecz biorąc Snapdragona 805 o taktowaniu 2,7 GHz, 3 GB pamięci RAM oraz grafikę Adreno 420. Specyfikacja spokojnie pozwoli na uruchomienie najbardziej zaawansowanych gier, więc wszyscy maniacy mobilnego grania bez problemu poczują się jak w domu. Testy syntetyczne pomimo, że nie są wiarygodnym źródłem wydajności i nie reprezentują faktycznego sprawowania się urządzenia osiągają spodziewane wyniki. Note Edge osiąga podobne wyniki w benchmarkach jak Note 4 w wersji ze Snapdragonem. Wyniki są niższe od brata bliźniaka z Exynosem na pokładzie, ale różnice te są marginalne.

Ciekawą kwestię, którą należy poruszyć to obszar, który renderuje program testowy AnTuTu. Według specyfikacji ekran Edge to matryce o rozdzielczości 2560×1440 oraz 2560×160 pikseli. Aplikacja ewidentnie pokazuje, że ekran krawędziowy w różnym stopniu łączy się i dzieli z główną matrycą. W momencie kiedy aktywny program nie korzysta z bocznego panelu renderuje on obraz o wielkości 2560×1532 pikseli. Zależy to oczywiście od tego jaki rodzaj funkcji „Wyraź mnie” wybierzemy na ekranie krawędziowym. Podstawowy oraz pismo odręczne zajmują tylko 68 pikseli na szerokość, dając nam kilka linii więcej. Nieco niższe wyniki w AnTuTu mogą być dowodem na to, że grafika renderowana przez urządzenie jest większa niż w przypadku Note 4.

Przejdźmy sobie w takim razie do dwóch najsłabszych stron Edge – pamięć RAM i głośnik. Te dwa elementy to Pięta Achillesa zarówno w Note 4 jak i Edge. W przypadku głośnika nie można powiedzieć, że urządzenie źle gra, ale dźwięk wydobywający się z głośnika mono jest przyzwoity, ale nie zachwyca. Zdarza się, że po uzyskaniu maksymalnej głośności ma tendencję do wydawania dziwnych, nieprzyjemnych odgłosów, ale nie zawsze. Muzyka nie brzmi źle, ale brakuje jej do tej płynącej z urządzeń HTC 816, Sony Z3 czy Nexusa 6. Pamięć RAM to osobna bajka, którą można określić jednym słowem – „2 GB”. Tak, Galaxy Edge ma 3 GB pamięci RAM, ale w większości przypadków po wyłączeniu wszystkich zbędnych aplikacji czy po ponownym uruchomieniu telefonu, urządzenie wskazuje 2-2,2 GB zajętej pamięci z 2,72 GB dostępnej dla użytkownika. Sytuacji na pewno nie poprawia boczny pasek, który swoje podejrzewam również „zje”.

TouchWiz potrzebuje ostrej diety i nie jest to jakieś odkrywcze. Co więcej, przypominam, że Note 3 z tą samą ilością pamięci RAM znacznie sprawniej radzi sobie z uruchomionymi aplikacjami w tle. Kluczowa jest rozdzielczość i grafiki o niższej rozdzielczości, które musi telefon utrzymać w pamięci. Na końcu jednak widać światełko w tunelu, bo faktycznie tak jak w przypadku Note 4, również Edge działa bardzo płynnie i ciężko się do czegokolwiek doczepić. Kontakty są bliżej niż dalej natychmiastowemu otwieraniu, chociaż galeria ma mini lag, jeśli chodzi o otwieranie zdjęć. Aplikacja ładuje się do końca, ale foldery są przez sekundę puste i musimy poczekać na ich wczytanie. Najważniejsze jednak jest to, że ogólnie system działa bardzo sprawnie i korzystanie z Edge to czysta przyjemność.

 


SPIS TREŚCI:

  1. Premiera | Specyfikacja | Opakowanie | Wygląd i wykonanie
  2. Ekran | System | Funkcje
  3. Rysik | Wydajność i multimedia
  4. Ekran krawędziowy
  5. Aparat | Bateria i ładowanie
  6. Podsumowanie