Niektórzy lubują się w strzelaniu do telefonów, inni traktują je młotkami, jeszcze inni najzwyczajniej w świecie zrzucają telefony z różnych pułapów, od kilkudziesięciu centymetrów aż do ponad dwóch metrów. To jednak zawsze warunki do pewnego stopnia „laboratoryjne”. Za sprawą filmiku, który znajdziecie w dalszej części newsa, zobaczycie, co to znaczy pójść na żywioł z drop testem urządzenia.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że urządzenie o tak wielkiej przekątnej ekranu, do tego z zakrzywionymi krawędziami wytrzyma taką jazdę bez trzymanki, gdzie o jakiejkolwiek celowości uderzenia Galaxy S6 EDGE po prostu nie może być mowy. Jestem pod wielkim wrażeniem pracy inżynierów Samsunga. Nie każdy telefon przetrwałby taką nawałnicę 😉 Kto wie, może już niebawem urządzenie sprawdzi się także jako świetne narzędzie do ekspresyjnego radzenia sobie ze stresem?

Czy Was też najbardziej zabolało to uderzenie wyświetlaczem do dołu? Aż ciarki człowieka przechodzą.

źródło: gsmarena.com

11 KOMENTARZE

  1. Nie wydaje mi się aby trzy celowe uderzenia/ciśnięcia (a nie tylko upuszczenia) o twarde podłoże skończyły się cało dla urządzenia które oprócz aluminiowej ramki całe jest ze szkła – nawet jeśli jest to szkło „gorilla”

  2. Po samym filmiku widać, że z całą pewnością jest to prawdziwy s6 edge, jednak wątpię żeby jakikolwiek telefon przetrwał taką próbę, zważając na tak mocne, aż trzy uderzenia o twardy grunt. A jeżeli nie jest to żaden fake, to pogratulować Samsungowi stworzenia takiej bryły, lub posiadaczce czerwonych paznokci takiego szczęścia 😉

  3. Jeśli ktoś jest na tyle odważny i mi pożyczy do takiego testu swój telefon, nie ma problemu, przetestuje go 🙂 i się przekona czy to fake czy nie 😉

  4. Nie sądzę żeby jakikolwiek telefon katowany np. betonem przetrwał. 😀 ale jak ktoś dostał nowiutkiego Edge’a żeby go zniszczyć, to czemu nie?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj