Niektórzy lubują się w strzelaniu do telefonów, inni traktują je młotkami, jeszcze inni najzwyczajniej w świecie zrzucają telefony z różnych pułapów, od kilkudziesięciu centymetrów aż do ponad dwóch metrów. To jednak zawsze warunki do pewnego stopnia „laboratoryjne”. Za sprawą filmiku, który znajdziecie w dalszej części newsa, zobaczycie, co to znaczy pójść na żywioł z drop testem urządzenia.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że urządzenie o tak wielkiej przekątnej ekranu, do tego z zakrzywionymi krawędziami wytrzyma taką jazdę bez trzymanki, gdzie o jakiejkolwiek celowości uderzenia Galaxy S6 EDGE po prostu nie może być mowy. Jestem pod wielkim wrażeniem pracy inżynierów Samsunga. Nie każdy telefon przetrwałby taką nawałnicę 😉 Kto wie, może już niebawem urządzenie sprawdzi się także jako świetne narzędzie do ekspresyjnego radzenia sobie ze stresem?

Czy Was też najbardziej zabolało to uderzenie wyświetlaczem do dołu? Aż ciarki człowieka przechodzą.

źródło: gsmarena.com