Kiedy dziecko dostaje nową zabawkę jest w pełni szczęścia. Kiedy kupujesz nowy, wymarzony telefon wydaje się Tobie, że wygrałeś na loterii milion złotych. Kiedy przychodzi do Ciebie taki sprzęt jak Gear VR masz wrażenie, że spełniają się Twoje wszystkie marzenia i nic już nie może się więcej dobrego zdarzyć. Tak, mniej więcej w ten sposób się dzisiaj czułem kiedy zobaczyłem Gear VR i Galaxy S6 Edge w zestawie. Święta w czerwcu. Genialnie!

Dzisiaj chcemy Was poinformować, że mamy taki sprzęt i czekamy na wasze pytania z nim związane, ale nie zwalnia nas to z obowiązku opisania kilku ciekawych aspektów. Po pierwsze i najważniejsze. W tym roku trafiła do mnie wersja pudełkowa, czyli taką jak możecie nabyć w sklepie. Wszystko jest elegancko zapakowane i warto wspomnieć o dołączonej dodatkowej gąbce, którą możemy sobie wymienić, jeśli ta pierwotna nam się zużyje i etui. Materiałowe, ale jest. Mamy w czym przenosić Gear VR. Myślę, że nie muszę tego przypominać, ale jednak wspomnę o tym niezwykle istotnym fakcie, że same Gear VR robią tyle, że ładnie wyglądają. Potrzebujemy do nich Galaxy S6 lub Galaxy S6 Edge, bo bez tego ni huhu.

Oczywiście przyjdzie czas na recenzję, zaprezentowanie wszystkich funkcji i rozwiązań (tak, gierki też będą!) jakie oferuje nowy Gear VR, ale jest kilka subtelnych detali, które na pierwszy rzut oka poprawiono w nowych goglach. Po pierwsze i najważniejsze, możemy wreszcie podłączyć ładowarkę w trakcie zabawy. To o tyle istotne, że dzięki temu możemy również ładować urządzenie w podróży. Ohh bardzo mi się to podoba. Zanim przejdziemy do drugiego aspektu to przypomnę, że same gogle trzymają się na naszej głowie nie za sprawą tajemniczych sił, ale pasków które trzymają tył naszej głowy oraz górę, żeby się nie zsuwać niekontrolowanie. O ile w poprzedniej edycji było to rozwiązane za pomocą zwykłych paskowych suwaków, tu mamy rzepy co przyśpiesza i ułatwia dostosowanie VR do różnych wielkości głów. Wiadomo, głowa głowie nierówna 🙂 Na pierwszy rzut oka, a właściwie oczu (soczewki są dwie) poprawiono grafikę. Na dzień dobry nie widać pikseli, co zapowiada o wiele lepszą rozrywkę niż w poprzedniej generacji, bo tam jednak piksele grały pierwsze skrzypce.

No dobra, a tak całkiem poważnie Gear VR to jedna z tych rzeczy, które powodują opad szczęki po założeniu ich na nos. Dużo zależy oczywiście od telefonu i chętnie przekonam się na ile te „ogromne baterie” w Galaxy S6 i Galaxy S6 Edge pozwalają przenieść się w całkowicie inny świat.