Coraz lepsze urządzenia przechodzą przez próg Galaktycznej Redakcji. Tym razem zawitał do nas Huawei Honor 7, który swoją światową premierę miał w ostatni dzień czerwca. Choć data na polskim rynku nie jest jeszcze znana, to my już możemy przyjrzeć się bliżej najnowszemu Honorowi, jakby nie patrzeć flagowemu i odpowiedzieć na nurtujące was pytania. 

Śmieję się, bo chyba ktoś tam u góry w Huawei rzeczywiście przeczytał moją recenzję Huawei P8 i w najnowszym Honorze zniwelował jego najistotniejsze niedociągnięcia. Mam tutaj głównie na myśli brak technologii szybkiego ładowania, nagrzewającą się obudowę czy brak opcji podwójnego dotknięcia w celu aktywowania ekranu. Pyk i Honor 7 to wszystko ma. Mam jednak wrażenie, że Honor 7 to trochę taki smartfon „przejściowy”, bo szybko pojawił się po Huawei P8, przewyższając go pod względem chociażby procesora czy pojemności baterii, ale już na horyzoncie widać kolejnego flagowca, który ma pojawić się już za niecały miesiąc na IFA 2015. No zobaczymy, co z tego będzie.

Recenzja smartfonu Honor 7 – tak dobrze jeszcze nigdy nie było

Honor 7 to solidny i świetnie wykonany smartfon, co czujemy od razu po wzięciu go do ręki. Wygląda bardzo elegancko, jak na smartfon z wyższej półki przystało. To jest trochę tak, jakby wrzucić do jednego worka Huawei P8 z ubiegłorocznym phabletem Ascend Mate 7, zamieszać i wyjąć Honora 7. Smartfon jest wykonany z aluminium i wygląda jak mniejsza wersja Mate’a 7, co możemy głównie zauważyć, po charakterystycznym tyle i umieszczeniu aparatu, a tuż pod nim czytnika linii papilarnych. Honor 7 ma też podwójną diodę LED. Podobnie jak w P8, głośnik jest jeden, a w „maskownicy” obok ulokowano mikrofon. Nowością jest jednak dioda podczerwieni na górnej krawędzi, która w połączeniu z aplikacją Pilot inteligentny umożliwia sterowanie sprzętem RTV. Sprawdziłem, działa.

Nie będę was zanudzał specyfikacją techniczną, choć ta jest rzeczywiście mocna. Wspominałem o niej podczas światowej premiery, więc zainteresowanych odsyłam do tego wpisu. Przede wszystkim poruszę kwestię, które są nowe, które najbardziej przykuły moją uwagę. Honor 7 może nie należy do najsmuklejszych rekordzistów, bo jego obudowa ma 8,5 mm grubości, ale dzięki temu udało się zmieścić dosyć sporą baterię o pojemności 3100 mAh. Ta w P8 (wybaczcie, ale z wiadomych względów często będę do niego porównania) była o około 15% mniejsza, a potrafiła wytrzymać dwa dni. W Honor 7 może być tylko lepiej, co na pewno sprawdzę.

Honor 7 ma 20-megapikselowy aparat, który wystaje ponad obudowę, ale jest pokryty szafirowym szkłem (tak podaje producent), więc w tym elemencie pokładam nadzieję, że nie będzie się rysował. Ogromnie cieszy fakt, że w oprogramowaniu pozostały takie tryby jak Malowanie światłem czy Super Noc i nie są zarezerowane tylko dla modelu P8. Huawei jednak poszedł o krok dalej i dodał jeszcze kilka opcji jak Rozpoznawanie obiektów czy Tłumacz online. Do tego drugiego nie mam zastrzeżeń, ale w przypadku pierwszego wynik w postaci Empire State Building, gdy zrobiłem zdjęcie Pałacu Kultury daje do myślenia.

Ciekawostką jest na pewno dodatkowy przycisk na lewej krawędzi, który możemy spersonalizować. Przykładowo szybkie podwójne dotknięcie uruchomi latarkę, a przytrzymanie włączy np. aparat. Tak by the way, jest też opcja, która właśnie przez dłuższe przytrzymanie aktywuje nagrywanie podczas rozmowy. Piękna sprawa. Honor 7 wyróżnia się też tym, że nad ekranem oprócz czujników i aparatu umieszczono diodę LED, co z pewnością przypadnie do gustu maniakom autoportretów. Pomysłowym rozwiązaniem jest też potrójny system na karty – możemy włożyć dwie karty nanoSIM (tak, Honor 7 wspiera tryb dual SIM) lub jeśli używamy jednej karty, zamiast drugiej włożyć kartę microSD.

Na koniec jeszcze dziwna i jednocześnie zabawna sytuacja. Rzecz jasna testowany egzemplarz nie pochodzi z polskiej dystrybucji i dopiero po dłuższej chwili zorientowałem się, że nie ma… żadnych usług Google’a. Za to dostałem kilkanaście aplikacji z „chińskimi krzaczkami”, z których tylko dwie czy trzy udało mi się rozpoznać po ikonie. Na szczęście trafiłem na App Center (taki chiński sklep Play), gdzie znalazłem już ten właściwy Google Play i mogłem później pobrać klienta Hangouts, Wyszukiwarkę czy Mapy. Z drugiej strony fajnie, bo nie miałem od razu zainstalowanych wszystkich usług jak np. Zdjęcia Play czy Muzyka Play z których w ogóle nie korzystam. Dobrze też, że wszystkie niepotrzebne chińskie aplikacje można było usunąć, co dodało kilkaset megabajtów wolnej pamięci. Nie wiem jak będzie w smartfonie z polskiej dystrybucji.

To tyle na teraz. Honor 7 jest już moim głównym smartfonem i zabieram się za testowanie. Najbardziej zastanawia mnie bateria, czy uda mi się wyciągnąć więcej niż 48 godzin. Zobaczymy za kilka dni. Standardowo czekam na Wasze pytania, bo niewątpliwie Honor 7 jest interesującym urządzeniem.