Jedni powiedzą, że dobry smartfon nie potrzebuje aktualizacji, bo od razu jego oprogramowanie jest w pełni dopracowane. Mhm jasne, powiedzcie to użytkownikom iPhone’a. Mnie każda aktualizacja cieszy, a szczególnie gdy pojawia się na nowym telefonie. Tak było z Huawei Honor 7, który zagościł u mnie kilka dni temu, a już dostał pierwszą aktualizację. 

Pisząc pierwszą, mam na myśli pierwszą aktualizację na moim modelu, bo w sumie nie wiem, czy tam gdzieś w Chinach nie pojawiło się coś wcześniej. W końcu smartfon zadebiutował na świecie w ostatni dzień czerwca, więc ponad półtora miesiąca temu. Ale cieszy fakt, że zaledwie po kilku dniach od kiedy Honor 7 pojawił się w moich rękach, poinformował o nowej aktualizacji.

Paczka z usprawnieniami ważyła dokładnie 71,48 MB, a nowe oprogramowanie oznaczono numerem PLK-UL00C17B162.

Dobrze, że zamieszczono szczegółową listę zmian, ale problem w tym, że są one w języku chińskim (zapewne dlatego, że telefon pochodzi z chińskiej dystrybucji). Ale z pomocą przyszedł nowy tryb aparatu – Tłumacz online, który zamienił te chińskie „krzaczki”, na coś bardziej zrozumiałego. I tak dowiadujemy się, że aktualizacja wprowadza liczne usprawnienia i optymaizację niektórych funkcji, tak by smartfon działał jeszcze lepiej. Podobno udoskonalono Auto Focus, który od teraz jeszcze szybciej ustawia ostrość, a także działanie belki powiadomień. Poprawiono również stabilność systemu, zmniejszono zużycie energii, a także zasięg sieci Wi-Fi. Ja przyznam się szczerze, że wcześniej jak i teraz nie widzę różnicy, ale być może zmiany siedzą gdzieś głębiej. Nadal jest szybko i stabilnie.

Honor 7 podobno ma pojawić się w Polsce jeszcze w tym miesiącu i być może trafi na nasz rynek już z zainstalowaną najnowszą wersją systemu. Nie wykluczone jednak, że oprogramowanie będzie się różnić od tego, które mam w swoim modelu i będzie bardziej dostosowane do polskim warunków.