Można było się tego spodziewać, że Samsung nawiąże do rozwiązań Smart. Teraz wszystko jest i staje się Smart i zdaje się, że Samsung jest liderem w tej kategorii. Na konferencji prasowej w CityCube w Berlinie, koreański producent w pierwszej kolejności przedstawił SmartThings – nowe rozwiązania, które w połączeniu ze specjalnymi urządzeniami i aplikacjami pomogą nam bardziej zadbać i kontrolować nasze życie. Szczególnie fajnie wygląda SLEEPsense.

Wiecie jak wygląda sprawa ze snem na jakichkolwiek targach? Powiem wam, nie wygląda ciekawe. Tu się nie śpi. Przez cały dzień mówisz sobie, że tym razem położysz się o normalnej porze, by na drugi dzień być wypoczętym, ale rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Po wycieczce po halach i konferencjach, powrót do hotelu zazwyczaj wiąże się z przygotowaniem zebranego materiału do publikacji. Ciekawy jestem jakby to było, gdyby w spaniu pomógł mi Samsung.

SLEEPsense to niewielkie, okrągłe urządzenie, które wkładamy pod poduchę lub materac i dzięki zestawowi czujników monitoruje stan naszego snu z aż 97-procentową dokładnością. Sprawdza nasze ruchy, ale też bicie serca i oddech. Ma wbudowany Bluetooth i można podłączyć go do Wi-Fi dzięki czemu w czasie rzeczywistym sprawdza nasz sen i przekazuje wszystkie potrzebne informacje do smartfonu. Dostajemy wtedy szczegółowe informacje z wykresami, które pokazują ile spaliśmy czy w jakim czasie nasz sen był niespokojny. Nad tym projektem pracował też Christos Mantzoros, profesor Harvard Medical School, więc nie mogło zabraknąć go na konferencji.

Ale to nie wszystko. SLEEPsense można połączyć ze znacznie większą ilością urządzeń IoT niż tylko smartfon. Smartfon to tylko nasze podręczne centrum dowodzenia, przez które za pomocą aplikacji SLEEPsense możemy kontrolować klimatyzację, sprzęt RTV, rolety w oknach, oświetlenie czy chociażby… ekspres do kawy. Wygląda to tak, że automatycznie gdy będziemy już zasypiać, urządzenie wyłączy za nas telewizor, przygasi światło i zmieni ustawienia klimatyzacji, a gdy się obudzimy, sam włączy ekspres do kawy, by po wejściu do kuchni nasze ulubione espresso było już gotowe.

Trzeba przyznać, że rozwiązanie dla niektórych może okazać się przydatne, ale póki co możemy je traktować jako ciekawostkę. Po pierwsze nie jest znana cena, a po drugie nie wiemy dokładnie kiedy trafi do sprzedaży.