Wygląd i wykonanie

Huawei Mate 8 to dosłownie kawał solidnie i ładnie wykonanego sprzętu. Na dzień dobry można go pomylić z Huawei Mate S, ale jest kilka istotnych różnic. Przede wszystkim to o pół cala większy wyświetlacz, a co za tym idzie, większe wymiary całego telefonu. Żeby to jakoś zobrazować, porównam go do innych „gigantów” na rynku. Mate 8 jest wyraźnie większy od Galaxy Note 5, ale z kolei o milimetr niższy od iPhone’a 6 Plus i kilka milimetrów węższy i niższy od Nexusa 6. Porównując go z kolei do poprzednika – Ascend Mate 7 – nieznacznie wyszczuplał, ale grubość i waga pozostały bez zmian – ciągle jest to 7,9 mm i 185 gramów. Choć używałem niegdyś kilku generacji Galaxy Note, to i tak, do phabletu od Huawei musiałem się trochę przyzwyczaić. W moim wypadku długo to nie trwało, ale jestem pewien, że jak ktoś do tej pory używał i jest przyzwyczajony do wyświetlaczy w okolicy 5 cali lub mniejszych, to przesiadka nie będzie łatwa. Jeśli jednak już się przekonamy, od razu zobaczymy zalety większego wyświetlacza.

Smartfon to niemal jednolita bryła wykonana z dobrze wykończonego aluminium. Napisałem niemal bo przyglądając się bliżej tylnej obudowie, w górnej i dolnej części można zauważyć około półcentymetrowe wstawki. Jestem w 99% pewien, że są wykonane z tworzywa sztucznego, bo mają wyraźnie inną temperaturę – w dotyku aluminium jest chłodniejsze. Obudowa została delikatnie zaokrąglona na dłuższych krawędziach, tak by poprawić chwyt i tak sporego już smartfonu. Tył jest matowy i praktycznie nie zbiera odcisków palców, po dwóch tygodniach testów bez żadnego etui nie widać zarysowań, ale jest śliski, więc warto uważać, by smartfon nie wyślizgnął się z ręki.

Skoro patrzymy już na tył to trzeba napisać o dwóch charakterystycznych, okrągłych elementach. Widać, że Huawei eksperymentuje i postanowił kwadrat zamienić na koło. Bliżej górnej krawędzi mamy okrągły obiektyw aparatu, który minimalnie wystaje poza obudowę, ale niestety nie jest pokryty szafirowym szkłem jak to miało miejsce w Huawei Mate S. Nieco niżej, także okrągły jest czytnik linii papilarnych i jakby nie patrzeć, przez jego kształt można lepiej wpasować palec. Nie zabrakło oczywiście diody dwutonowej doświetlającej, która jest na lewo od aparatu, logo producenta i psujących cały porządek, ale obowiązkowych oznaczeń.

Ramka jest integralną częścią tylnej obudowy i z obu stron jest zakończona błyszczącym szlifem. Prezentuje się świetnie, ale to ten element, na który trzeba też bardzo uważać, bo nawet delikatne stuknięcie w kant biurka może wprowadzić nieodwracalne zmiany. Układ przycisków jest raczej klasyczny, ale można mieć małe deja vu, że gdzieś to już widziałem. Tak, rozmieszczenie elementów przywodzi na myśl Honora 7. Włącznik i przyciski głośności znajdują się na prawym boku, są wąskie, dobrze wyczuwalne i na takiej wysokości, by bez większego wysiłku dosięgnąć je kciukiem. Druga strona to tylko miejsce dla szufladki z łączonym slotem na karty SIM i kartę pamięci microSD. W Huawei Mate 8 ponownie musimy wybierać – dwie karty SIM lub jedna karta i nośnik z danymi. Spoglądając na górną krawędź raczej nic nas nie zaskoczy, no chyba, że nigdy nie słuchaliśmy muzyki przez mini jack 3,5 mm albo ciągle zastanawiamy się, czym jest ten niewielki otwór. Nie, nie jest to port podczerwieni, a dodatkowy mikrofon, który okaże się pomocy nie tylko podczas rozmów głosowych (eliminuje zakłócenia i szumy z otoczenia), ale też w trakcie korzystania z dyktafonu. Na dole może nas nieco zmylić podwójna „maskownica” głośnika, bo w rzeczywistości jest tam tylko jeden głośnik, ten po prawej stronie. To dobrze, bo trzymając smartfon poziomo, w żaden sposób nie tłumimy wydobywającego się z niego dźwięku. Pośrodku ulokowano złącze microUSB, a całość dopełniają dwie śrubki po obu stronach.

I został nam przedni panel z charakterystyczną „kolistą” fakturą. Spory, 6-calowy ekran jest otoczony przez czarną ramkę, co jednak nie rzuca się tak bardzo w oczy jak w przypadku jasnego wariantu smartfonu.

Ekran

Już na początku recenzji wspomniałem, że Huawei Mate 8 nie jest smartfonem dla każdego. I nie chodzi tutaj o wysoką jak na Huawei cenę, a przede wszystkim o jego rozmiar, na co swój wpływ ma ekran. Producent w swoim najnowszym phablecie nie zdecydował się na diametralnie zmiany względem poprzednika. Mate 8 ma 6-calowy wyświetlacz IPS, gdzie natywną rozdzielczością jest Full HD. I wiecie, co? Zastosowanie takiej rozdzielczości było strzałem w dziesiątkę. Huawei nie poszedł w ślady swoim „kolegów”, którzy gonią za coraz wyższym ppi i muszę przyznać, wyszło im to tylko na dobre. Zagęszczenie pikseli na poziomie 368 ppi jest wystarczające, a wyświetlany obraz jest wyraźny i szczegółowy. Nie wiem czy jest to ta sama matryca, co w Ascend Mate 7, ale do wyświetlanych kolorów nie można mieć zastrzeżeń. Są naturalnie odwzorowane, nie aż tak nasycone jak w AMOLED’ach i nawet czerń wygląda całkiem nieźle, a biel jest jak w reklamie pewnego proszku do prania. Kolory zawsze możemy podregulować w ustawieniach, przestawiając suwak temperatury barwowej w kierunku tej cieplejszej lub zimniejszej. Kąty widzenia są odpowiednie, choć jak to bywa w ekranach IPS, pod mocnym kątem spada nie o jasność.

Jasność maksymalna wyświetlacza jest odpowiednia i nie ma większego problemu, by w słoneczny dzień zobaczyć co się dzieje na ekranie (zdjęcia poniżej). Spore zastrzeżenia mam jednak do jasności minimalnej, która jest zbyt wysoka i w nocy podczas używania smartfonu przy zgaszonym świetle przed snem może przeszkadzać. Nie mniej, warto pochwalić czujnik światła, który dobrze reaguje na zmianę warunków oświetleniowych, co widać też na belce ze skrótami – pasek porusza się, podczas zmiany jasności.

Ciekawą opcją jest możliwość zmiany trybu ekranu między małym, średnim i dużym. Nie jest to ta sama funkcja co zmiana rozmiaru czcionki, choć podobnie się zachowuje. Tryb zmienia wielkość czcionki, ale też elementów takich jak obrazy. Przykładowo, wybierając tryb duży elementy na ekranie będą większe, a w trybie małym zmieści się więcej treści. Standardowo ustawiony był tryb duży i nic nie zmieniałem, bo dla mnie wielkość elementów była wystarczająca.

 


SPIS TREŚCI:

  1. SPECYFIKACJA | OPAKOWANIE I ZAWARTOŚĆ ZESTAWU
  2. WYGLĄD I WYKONANIE | EKRAN
  3. OPROGRAMOWANIE I FUNKCJE | Czytnik linii papilarnych | dual SIM
  4. APARAT | WYDAJNOŚĆ I MULTIMEDIA | BATERIA
  5. PODSUMOWANIE | PLUSY I MINUSY