Od kilku tygodni jestem szczęśliwym posiadaczem Samsunga Galaxy S6. Nasza znajomość choć krótka, okazała się być na początku bardzo burzliwa. Zmianę urządzenia potraktowałem jako swojego rodzaju eksperyment i muszę powiedzieć, że został on zakończony sukcesem.

Wcześniej korzystałem z Motoroli Moto X drugiej generacji i ogromnie przyzwyczaiłem się do tego, co oferował Google Now Launcher. Subtelne dodatki, które w swoich urządzeniach implementuje Motorola okazały się być dla mnie niezbędne. Mowa szczególnie o gestach bez których nie mogłem wyobrazić sobie życia. Do dziś zdarza mi się machać ręką nad Samsungiem w nadziei na podświetlenie godziny. Z oczywistych względów działanie nie kończy się nigdy sukcesem, a szkoda, bo byłby to przyjemny dodatek w interfejsie Samsunga.

Moja Moto nigdy mnie nie zawiodła i nigdy się nie zacięła, mimo że nie jest to wcale najnowsze urządzenie. Aplikacje wciąż uruchamiały się bardzo szybko, a tylko naprawdę najbardziej wymagające graficznie gry wywoływały spadki płynności. Wśród zalet urządzenia mogę wskazać też świetny wyświetlacz oraz stosunkowo kompaktowe wymiary, szczególnie jeśli spojrzymy na konkurencję z ekranami o podobnej przekątnej. Dodatkowo bambusowy tył doskonale znosił próbę czasu, a nawet pojawiające się rysy nie psuły wrażeń z użytkowania. Co się stało, że postanowiłem zmienić swoje urządzenie?

Mimo wielu zalet, Motorola nie była idealna. Przyczepić się można przede wszystkim do aplikacji aparatu, na której wszyscy słusznie wieszają psy, ale i jakość zdjęć nie stoi tam na wysokim poziomie. Dodatkowo bateria, która z trudem wystarczała na pół dnia dosyć intensywnego użytkowania wcale mnie nie zadowalała. Z perspektywy czasu i z Galaxy S6 w kieszeni muszę jednak powiedzieć, że może być jeszcze gorzej.

Oprócz chwalonego wszędzie aparatu i czytnika linii papilarnych chciałem przetestować TouchWiza, z którym wcześniej zupełnie nie miałem do czynienia. Dodatkowo bryła urządzenia i suma materiałów, z których jest ono wykonane zawsze mi się podobały. Poza tym wiedziałem, że w razie czego Samsunga będzie mi bardzo łatwo sprzedać. Czekałem tylko na odpowiedni moment po premierze Galaxy S7 i zakupiłem nowiutkiego S6 w perłowo-białym kolorze.

O dziwo moją starą Motkę sprzedałem całkiem szybko, a zainteresowanie tym urządzeniem okazało się być dosyć spore. Świadomość, że coraz więcej użytkowników szuka nieco mniej popularnych rozwiązań bardzo mnie ucieszyła. Po odesłaniu smartfona do nowego, szczęśliwego posiadacza z pewnymi obawami uruchomiłem mojego nowego Galaxy S6. Pierwsze wrażenia? Mimo przesiadki z ekranu FHD na 2K nie zauważyłem specjalnej różnicy tym bardziej, że w Moto również miałem AMOLED’a. W kwestii jakości wykonania i ergonomii również remis, suma użytych materiałów jest tak samo dobra w obu urządzeniach, jedynie nieco inaczej leżą one w ręce.

Muszę przyznać, że początkowo TouchWiz mnie przeraził, mnogość dodatków od Samsunga była dla mnie czymś zupełnie nowym, z czym wcześniej nie miałem styczności. Brakowało mi prostoty czystego Androida, a wcześniejsze przyzwyczajenia ciągle dawały o sobie znać. Korzystając na co dzień z usług Google musiałem nieco zmienić swoje podejście, ale jednocześnie dostosować TouchWiza do swoich wymagań. Poza tym, początkowe problemy z przyciskami dotykowymi w S6 wzbudziły we mnie spore wątpliwości dotyczące tego urządzenia. Rzeczą, z której od pierwszego uruchomienia byłem bardzo zadowolony jest bez wątpienia aparat. Tryb profesjonalny i ilość opcji na początku mnie przytłoczyła, szczególnie jeśli porównam to sobie do rozwiązań z Motoroli. Czytnik linii papilarnych nie jest specjalnie skuteczny i mówię to ja, osoba która wcześniej nie znała tego rozwiązania. Zazwyczaj potrzebuje on kilku prób na poprawne rozpoznanie odcisku palca, a wiem, że u konkurencji wygląda to dużo lepiej.

Skupie się jednak na tym, co zmusiło mnie do napisania tego tekstu. Moje podejście przez kilka tygodni zmieniło się od niechęci do niemalże miłości i mówię to z pełną świadomością. Do TouchWiza udało mi się przyzwyczaić zdecydowanie szybciej niż sądziłem, a S Health stał się jedną z moich głównych aplikacji. Poza tym nie wyobrażam sobie już robienia zdjęć gorszym aparatem niż w S6, a powszechnie wiadomo, że Samsung na tym polu bryluje.

Istnieje jeszcze jedna rzecz, która mnie urzekła, a w przypadku Motoroli praktycznie zupełnie jej nie było. Chodzi o wszelkiego rodzaju akcesoria i sprzętowe wsparcie Samsunga. Oficjalne pokrowce, bezprzewodowe ładowarki, dedykowane słuchawki i inne rzeczy pozwalają na stworzenie samsungowej rodziny dla największych zapaleńców. Sam bardzo lubię takie dodatki, więc jest to dla mnie ogromna zaleta. W Motoroli zupełnie tego nie było i dopiero teraz widzę, jak wiele wcześniej traciłem. Jedyne do czego nie mogę się przyzwyczaić to brak gestów z Moto, dla mnie to najlepsze rozwiązanie na rynku, które ogromnie poprawia wygodę korzystania z urządzenia. Wszystkim posiadaczom Nexusów i Motoroli muszę powiedzieć, że nawet jeśli wydaje się Wam, że czysty Android ma wszystko czego potrzebujecie, zmienicie zdanie po przesiadce na Samsunga. Przynajmniej w moim przypadku tak to właśnie wyglądało. Nie uważam siebie za fanboja, tym bardziej że znam sporo bardziej doświadczonych użytkowników, ale myślę, że to początek mojego romansu z koreańską marką, który mam nadzieję, nie skończy się zbyt szybko.