Kilka dni temu minęło dokładnie pół roku od czasu, kiedy na moim nadgarstku zawitał Samsung Gear S2 Classic. Tym samym smartwatch Samsunga zastąpił zegarek innego koreańskiego producenta, wysłużonego już LG G Watch R, który był pierwszym smartwatchem z okrągłym wyświetlaczem. Podobnie było z Gear S2, który też był tym pierwszym okrągłym, ale w przypadku Samsunga. Zmiana nie była niczym wymuszona, a po prostu spowodowana chęcią sprawdzenia czegoś nowego, co w przypadku nowego Gear’a było uzasadnione. Okrągły wyświetlacz, nowy system Tizen i niespotykane jak dotąd pokrętło do obsługi. Z tego tekstu dowiecie się co mi się podoba, a czego brakuje w Gear S2 Classic i jak zegarek wygląda po kilku miesiącach codziennego używania. 

Zacznę może od tego, dlaczego wybrałem wersję klasyczną, a nie tą powszechnie określaną jako sportową. Muszę przyznać, że już podczas premiery w Barcelonie jakoś częściej podchodziłem do Gear S2 Classic, bo najnormalniej w świecie ta wersja podobała mi się bardziej. Pierwsze wrażenie jest ważne i tutaj to się sprawdziło. Cała koperta wygląda klasycznie (w końcu nazywa się Classic) i według mnie jest bardziej elegancka od tej w Gear S2. Swoje zrobił też skórzany pasek, do którego się przyzwyczaiłem, gdy nosiłem jeszcze smartwatch od LG i fakt, że taki zegarek lepiej pasuje do koszuli, marynarki czy eleganckiego swetra, co noszę najczęściej. Mam też odczucie, że pasek ze skóry bardziej dopasowuje się do obwodu nadgarstka.

Tego samego dnia, gdy wyjąłem smartwatch z pudełka, zmieniłem w nim pasek na ten w rozmiarze S (fabrycznie założony jest L). Na całe szczęście Samsung dodaje taki w zestawie, a w przypadku mojej ręki, krótszy pasek sprawdził się lepiej, bo po zapięciu nie odstawał i nie przeszkadzał podczas noszenia. Wiadomo, że skoro jest to skóra naturalna, to po czasie na pewno się wyrobi i będzie coraz ciemniejsza od wewnątrz. W moim egzemplarzu tak się stało, ale jest to zupełnie normalne i już na samym początku byłem na to przygotowany. Teraz pasek jest delikatnie zagięty przy jednym otworze, ale nie pęka i mam wrażenie, że prezentuje się korzystniej niż ten w LG po podobnym okresie. Skoro już o wyglądzie wspomniałem, to jestem zaskoczony tym w jak dobrym stanie jest koperta. Wiadomo, że w mniejszym stopniu uważa się na zegarek na ręce, bo jest on przeważnie w większości odkryty i bardziej narażony na nieplanowany kontakt z rzeczami, które mogą go uszkodzić. Albo rzeczywiście jest bardziej odporna na zarysowania albo przez te pół roku ze zwinnością wojowników ninja moja ręka omijała wszystkie kanty, futryny, drzwi i szyby.

Pewnie wiele osób zastanawia się, jak po pół roku sprawuje się obracany pierścień, bo już w trakcie premiery była mowa o tym, że może się z czasem wyrobić. Rzeczywiście, ja widziałem taki problem, ale tylko na egzemplarzach demonstracyjnych w sklepach, gdzie zegarek nie zawsze albo z opóźnieniem reagował na ruszanie pokrętłem. W moim Gear S2 Classic nie zauważyłem żadnego złego zjawiska i mogę z pełnym przekonaniem napisać, że pokrętło działa tak samo teraz jak w dniu kiedy pierwszy raz wyjąłem zegarek z pudełka. A pokrętło samo w sobie jest niezwykle przyjemne i to prawda, że w klasycznej wersji jest lepiej wyczuwalne. Ja tego elementu używam głównie do przełączania się między widgetami, dniami w krokomierzu czy przesuwania pozycji w menu.

Jak mam ustawiony zegarek?

Najbliższe kilka widgetów to te, które pokazują kalendarz, pogodę i krokomierz. Jeśli chodzi o ekran to jasność na poziomie 6-7 w zupełności wystarcza ,by w każdych warunkach odczytać to co wyświetla się na ekranie. Ekran stale nie jest podświetlony, bo używam gestu budzenia. Wbudowany czujnik działa świetnie, więc nigdy nie zdarzyło mi się tak, by po przekręceniu nadgarstka, ekran się nie podświetlił. Wi-Fi włączam tylko wtedy, gdy rzeczywiście go potrzebuje, bo bardziej zależy mi jednak na jak najdłuższej pracy na baterii. W moim przypadku jest to przeważnie około 20-25% na dzień, więc ładuję zegarek co trzeci, czwarty wieczór. Długo używałem tej domyślnej tarczy zegara, potem szukałem małego odświeżenia w Gear Apps, trafiłem na kilka ciekawych, ale nadal szukam tego idealnego.

Co na tak, co na nie?

Na koniec, odpowiedź na pytanie co mi się nie podoba i czego mi brakuje. Nie jest to GPS, bo nie jestem osobą, która codziennie biega, ale strasznie brakuje mi obsługi polskich komend głosowych, które są w Android Wear. Tak powinna głównie wyglądać interakcja z tego typu gadżetem, bo ekran jest zbyt mały, by nawet krótko odpisać na jakąś wiadomość. Trzeba przyznać, że Google zrobiło to perfekcyjnie i przede wszystkim obsługuje język polski, czego S Voice raczej nigdy mieć nie będzie. Druga rzecz to gesty, które też są w androidowych smartwatchach, a brakuje ich w Gear S2 czy poprzednich modelach. Jest to strasznie wygodne w sytuacji, gdy szybko chcemy przełączyć się między powiadomieniami bez używania drugiej ręki. I jeszcze jedno – latarka. Ale nie taka w formie aplikacji, która wyświetla biały kolor na ekranie tylko taka „prawdziwa” w formie nawet jednej diody LED. Można byłoby ją ukryć gdzieś na boku koperty i jestem pewien, że wcale źle by to nie wyglądało. Może to dla niektórych okaże się głupie, ale dla mnie byłoby pomocne.

Jaki będzie następny?

Czekam na to, co pokaże Samsung na wrześniowych targach IFA w Berlinie, ale mam przed oczami dwa smartwatche, które już są dostępne na rynku – LG Watch Urbane 2 i… Huawei Watch. Pierwszy wygląda bardzo solidnie i ze względu na wbudowany modem LTE może działać jak prawdziwy telefon na nadgarstku, ale nie jestem przekonany, czy rzeczywiście bym tego rozwiązania używał. No i ta cena, prawie 1900 złotych. Dlatego też na tym polu wygrywa raczej Huawei Watch, który nie jest już najświeższych produktem, ale nadal godnym uwagi. Głównie ze względu na to, że bardzo elegancko wygląda i można go znaleźć za nieco ponad tysiaka (wersja z drugiej ręki, ze skórzanym paskiem). Ma też system Android Wear, który jest często aktualizowany – zbliża się też aktualizacja do Android Wear 2.0 – i obsługuje gesty, czego w Samsungu mi brakuje.