Zadebiutował Honor 8, czyli bezpośredni następca bardzo ciepło przyjętego – zarówno przeze mnie, innych recenzentów jak i samych użytkowników – modelu Honor 7. Ja sam używałem tego smartfonu przez kilka miesięcy i naprawdę nie można było na niego narzekać. Jak jest z jego sukcesorem? Mam nadzieję, że szybko będę w stanie się o tym przekonać. Na razie, po jego oficjalnej prezentacji muszę stwierdzić, że Honor 7 rok temu zrobił na mnie większe wrażenie. 

Pamiętacie jaka była sytuacja z Honorem 7 i Huawei P8? Ten pierwszy pojawił się trochę później i jakby nie patrzeć, był lepiej wyposażony, bo pod obudową można było znaleźć nowszy układ Kirin 935 (w Huawei P8 był Kirin 930) i pojemniejszą baterię, z tyłu pojawił się super-wygodny czytnik linii papilarnych, u góry czujnik podczerwieni do sterowania przeróżnym sprzętem RTV, a na krawędzi dodano programowalny przycisk funkcyjny. Do tego dochodził jeszcze aktywny dual SIM. Te kilka „dodatków” sprawiły, że Honor 7 bądź co bądź był lepszym wyborem (a na pewno wszechstronniejszym i bardziej funkcjonalnym), a co ciekawsze, także trochę tańszym.

Honor 8 nawiązuje do tegorocznego flagowca od Huawei – modelu Huawei P9, ale producent zdecydował się na coś nowego, by trochę odmienić wygląd. Do aluminiowego korpusu dołączyło szkło, które znajduje się zarówno na ekranie jak i z tyłu obudowy. Wygląd to oczywiście kwestia gustu, Honor 8 może się podobać i rzeczywiście mocno utożsamia się z półką premium, ale tam gdzie pojawia się szkło, tam pojawia się też problem utrzymania tego wszystkiego w czystości. Nie będzie to problemem w przypadku jasnej, czyli białej i różowej wersji, ale w trzech pozostałych – złotej, czarnej i granatowej – smartfon będzie wyglądał ładnie, ale tylko gdy go wyczyścimy i położymy na półce. Patrząc na nowego Honora widzę też lekkie podobieństwo do Huawei P9 lite, szczególnie w kształcie ramki i wyprowadzeniu anten.

Honor 8 - kolory
Honor 8 – kolory / fot. Honor

 

Od strony technicznej, Honor 8 to niemal kopia „jeden do jeden” Huawei P9. Identyczna pamięć RAM i ta wbudowana na dane, Android 6.0 Marshmallow z najnowszą nakładką EMUI 4.1 czy bateria o pojemności 3000 mAh, a nieco inny jest tylko procesor – Kirin 950 znany z Huawei Mate 8 – i 5,2-calowy ekran wykonany przez Japan Display. Pojawiły się nawet dwa aparaty, również z 12-megapikselową matrycą, ale na tę chwilę ciężko powiedzieć czy jest to identyczny sensor jak we flagowcu z Londynu. Pewne jest jednak to, że optyka nie jest sygnowana logo firmy Leica, a obok aparatu(ów) jest podwójna dioda LED i laserowy czujnik ostrości. Bardzo się cieszę, że w Honorze 8 też postawiono na USB Type C, co na pewno pozytywnie wpłynie na rozpowszechnienie nowego złącza. Sam je mam w swoim Huawei P9, jest wygodne, a ewentualne niezgodności z innymi kabelkami można „naprawić” za pomocą adaptera, który w sieci kosztuje kilkanaście złotych.

Patrząc zatem na specyfikację można zauważyć, że producent nie zdecydował się na dodanie czegoś więcej aniżeli w Huawei P9, by uniknąć sytuacji jaka miała miejsce w przypadku Huawei P8 i Honora 7. Szkoda jednak, że usunięto przycisk funkcyjny, który w Honorze 7 był po prostu genialny i bardzo pomocny (nie ma szybszego sposobu na włączenie latarki), ale dobrze chociaż, że został port podczerwieni i dwa miejsca na karty SIM.

Honor 8
Honor 8 / fot. Honor

 

Honor 8 ma trafić do sprzedaży w Chinach już 19 lipca, a ceny będą zaczynać się od około 300 dolarów za wersję z 3 GB RAM i 32 GB wbudowanej. W bezpośrednim przeliczeniu wychodzi więc około 1200 złotych (bez podatku), więc wiele na to wskazuje, że Honor 8 będzie tańszy od Huawei P9. Mam nadzieję, że nie zapłacimy za niego więcej niż za Honora 7 „na starcie”. No chyba, że zdecydujemy się na bogatszą wersję z 4 GB RAM i dwukrotnie większą pamięcią, która ma kosztować około 340 euro, czyli  jakieś 1550 złotych (bez podatku).

Póki co nie ma informacji o tym, czy smartfon będzie dostępny w Polsce.

źródło: Honor