Mam jakiś taki wewnętrzny sentyment do marki Honor. Może dlatego, że pierwszym smartfonem był Honor 7, na którego z początku nie zwracałem uwagi, a potem trafił do mnie na kilka miesięcy i przekonał mnie do siebie. Zresztą całkiem dobrze wypadł w recenzji, więc jeśli jeszcze nie czytaliście to warto to nadrobić. Jeszcze wcześniej przez kilka generacji używałem też smartfonów Galaxy Note od Samsunga. Wiecie do czego zmierzam? Chińczycy pokazali właśnie nowy smartfon – Honor Note 8, który niejako jest połączeniem możliwości obu smartfonów.

Honor Note 8 nie był zaskoczeniem ze względu na ogromną ilość przecieków w ostatnim czasie. Jak się dzisiaj okazało, producent rzeczywiście miał w planach smartfon z ogromnym, bo 6,6-calowym wyświetlaczem, co niewątpliwe robi wrażenie. Jest spory, ale nie powinno to nikogo dziwić, bo Honor nie jest pierwszy, biorąc pod uwagę duże smartfony. Jak dobrze pamiętacie, jakiś czas temu pojawił się Xiaomi Mi Max czy „rekordowy” Asus Zenfone 3 Ultra, których ekrany mają przekątną grubo powyżej 6 cali. W przypadku nowego Honora znaczenie ma też rozdzielczość i zastosowana matryca. Jak się okazuje, mamy Super AMOLED’a, a Note 8 jest kolejnym smartfonem (po Honor V8) z rozdzielczością 2K. Do tego dochodzi fakt, że ekran zajmuje około 80% przedniego panelu i wygląda na to, że szkło, które go chroni zostało zaokrąglone na krawędziach.

Honor Note 8
Honor Note 8 / fot. Honor

 

Wiecie co mnie podoba się w tym smartfonie najbardziej? To, że mógłbym go swobodnie używać, bo raz, że do dużych smartfonów zdążyłem się już przyzwyczaić, a dwa, mimo sporej baterii o pojemności aż 4500 mAh z szybkim ładowaniem (9V 2A) i złączem USB Type C ma tylko 7,18 mm grubości. Cholernie dobry wynik. Według producenta bateria powinna wystarczyć na prawie 14 godzin ciągłego oglądania filmów w Full HD. Można zauważyć, że Honor Note 8 czerpie po trochu z ostatnich smartfonów od Huawei. Aluminiowa obudowa jest podobna do tej na przykład z Huawei P9 czy trochę Huawei Mate 8, procesor i ilość pamięci RAM taka sama jak w Huawei P9 Plus. Wygląda naprawdę nieźle i sądząc po grafikach, może być osiągalny w trzech kolorach – białym, czarnym i złotym.

Honor Note 8
Honor Note 8 / fot. Honor

 

Zastanawia mnie też aparat, ten główny. Wszystko dlatego, że parametry są bliźniczo podobne do Huawei P8, więc jestem w stanie uwierzyć w to, że Note 8 ma ten sam aparat co ubiegłoroczny flagowiec Huawei’a. Jest 13-megapikselowa matryca, do tego sensor RGBW, który Huawei wprowadził właśnie razem z P8, do tego przysłona f/2.0 i optyczna stabilizacja obrazu. Kropka w kropkę aparat z Huawei P8, wspierany też przez dwutonową diodę LED. Z przodu też jest podobnie, bo mamy aparat z 8-megapikselową matrycą.

Honor Note 8
Honor Note 8 / fot. Honor

 

Ja wiem, że Honor Mate 8 nie jest dla każdego. Po prostu trzeba chcieć smartfon z dużym ekranem i mieć tyle miejsca w spodniach, by go tam zmieścić (if you know…). Na pewno sprawdzi się podczas odtwarzania różnej maści multimediów, ale widzę go też jako „urządzenie do wszystkiego” w biznesie, gdzie oprócz zrobienia zdjęcia będziemy w stanie komfortowo przejrzeć dokumenty czy pocztę, stworzyć notatkę i pracować na dwóch aplikacjach jednocześnie na podzielonym ekranie.

Honor Note 8
Honor Note 8 – dwa okna / fot. Honor

 

Jak to przeważnie bywa, Honor Note 8 na początku zadebiutuje w Chinach. Mam jednak nadzieję, że polski oddział szybko go ściągnie do nas, bo to kolejny model na mojej liście „must-have” smartfonów, które chciałbym przetestować. Cena w Chinach to 2299 juanów, czyli jakieś 340 dolarów, czyli u nas jak zwykle po doliczeniu podatku VAT, podatku od podatku i podatku od tamtych podatków… nie wiadomo jeszcze ile.

źródło: Honor