Snapchat to aplikacja, którą w Google Play pobrano już tyle razy, że pewnie już nie ma sensu tego liczyć. Facebook zwęszył pomysł na biznes i skopiował pomysł My Story, zaczynając od Instagrama. Teraz „atakuje” dalej i implementuje funkcję Messenger Day w swoim facebookowym komunikatorze.

Sam pomysł znany jest nam już ze Snapchata i Instagrama. A myślę, że wszyscy, których interesuje nowa funkcja Messengera zajrzeli kiedyś do jednej z tych dwóch aplikacji. Niezbyt fajne jest to, że Messenger Day ewidentnie jest kalką funkcji My Story, na dodatek niezbyt udaną, która prawdopodobnie przez to, że jest „facebookowa” osiągnie jeszcze większą popularność – Messenger stał się już komunikatorem, aplikacją do SMS, a teraz jeszcze czymś w rodzaju Snapchata. Brakuje tylko, żeby zamawiał produkty na obiad i nastawiał pranie.

Warto jednak zaznaczyć, że funkcja Messenger Day póki co została wprowadzona tylko w Polsce. Czy to oznacza, że właśnie tutaj Mark Zuckerberg spodziewa się największego sukcesu? Może jesteśmy aż tak uzależnieni? Tego nie wiemy, ale stało się, od kilku dni możemy umieszczać zdjęcia, które wszyscy nasi znajomi będą mogli oglądać przez 24 godziny. Niestety, wraz z nową funkcją interfejs aplikacji został nieco przebudowany i gdy wstałem rano i nieco śpiący chciałem odpisać na jedną z wiadomości, trochę przestraszyłem się swojej twarzy, która znajdowała się nad listą wiadomości. Nie pokażę Wam jak to wygląda, bo musiałbym ocenzurować cały ekran zawierający konwersacje, oprócz tego małego kawałka z obrazem z aparatu – więc temu musicie przyjrzeć się sami.

Messenger Day i przykładowe filtry
Messenger Day i przykładowe filtry / fot. TechCrunch

 

Chciałbym dodać jeszcze jedną rzecz, którą zauważyłem – Facebook chce przeforsować Messenger Day prawie tak bardzo, jak Google swego czasu chciało zrobić z G+. Pod każdym zdjęciem wysłanym w prywatnej konwersacji pojawia się przycisk Dodaj do swojego dnia. Cóż, oby nikt z nas przypadkiem kiedyś nie dodał tam zdjęcia, które niekoniecznie powinno oglądać kilkaset znajomych.

źródło: TechCrunch