Recenzje gry Forza Horizon 3 pojawiają się jak grzyby po solidnej wrześniowej ulewie, w czym nic dziwnego, bo tytuł z wszechmiar zacny, ale zastanawia mnie bardzo mocno – Dlaczego demo na Xboxa jest, a na PC nie ma? Pospekulujmy.

W świetle ostatnich kilku lat i premier na PC (czyt. tragicznych w skutkach potknięć i wydawania gier ewidentnie niedokończonych, tak, do was mówię Ubisoft) jakie miały miejsce można spokojnie powiedzieć, że demo, to już przeżytek. I to taki pełną gębą. Coś, co tak naprawdę rzadko się pojawia, bo po cóż marnować czas na pobieranie dema, instalację, skoro można wejść na Youtube i znaleźć gameplay, zawsze rozentuzjazmowanego ludzia, który wcale nie cieszy się, że dostał gierę dużo, dużo wcześniej niż reszta pospólstwa, a do tego wcale (prawdopodobnie) mu za to nie płacą. No tak, ale z drugiej strony, chyba nie ma lepszego narzędzia, dzięki któremu rozreklamujemy grę, bo nic tak nie przemówi do potencjalnego klienta, jak możliwość samodzielnego położenia rąk na rozgrywce.

Trudność, moim zdaniem, z dostępnością dem wynika z platformy, na którą trzeba je przygotować.

O ile w przypadku konsol, takich jak Xbox czy Playstation (a to są inne?) jest o tyle łatwiej, bo wszyscy użytkownicy tych platform mają dosłownie ten sam sprzęt, to dla komputerów już nie jest tak różowo. Nieważne, czy wersja Fat, Slim czy inny Deluxe sposób wyświetlania gry – czy dema w tym przypadku – jest taki sam jak sprzęt, więc jak działa na jednym, to działa na wszystkich. Pomijam rzecz jasna sprawy związane z możliwością grania przez Internet i związanych z tym opcjonalych opłat, ale na konsolach, to wygląda dokładnie tak samo.

Problem pierwszy.

Polega na tym, że konfiguracji sprzętowych jest tyle, co użytkowników. Wiem, można grać na laptopach, czy maszynach składanych w ten sam sposób, ale jeśli weźmiemy pod uwagę mnogość obecnie działających systemów operacyjnych, wersji sterowników i potencjalnych konfliktów sprzętowych, jakie mogą mieć miejsce, to przygotowanie do wydania dema na tę platformę rozrasta się do całkiem poważego zadania, zarówno pod kątem logistycznym jak i programistycznym. Bo niech się zdarzy, że trzeba zmontować coś pod konkretną wersję sterownika do karty graficznej, najlepiej na Windows 7, bo użytkownik uporczywie odmawia upgradu. Spora część potencjalnych klientów nie spojrzałaby na tę wersję, jeśli cokolwiek by kulało. A tak, kiedy nie trzeba programować dema, jest więcej czasu na przygotowanie się do rzeczywistej premiery i załatanie wszystkich dziur, które mogą się pojawić.

Problem drugi.

Równie poważny jak ten powyżej. Co się stanie, jak deweloper zaśpi i nie weźmie problemu pierwszego pod uwagę? Co się stanie, kiedy wydadzą demo gry, na której chcą zarobić miliony, a nie będzie działać u części użytkowników? Okaże się, że idealne narzędzie marketingowe zmieni sie w coś, co nam nie tylko kampanię reklamową podkulawi, jak Skyrimowa strzała w kolano, to jeszcze może dosłownie storpedować sprzedaż na konkretnej platformie. Przykładem, może nie takim samym, ale podobnym, jest jakiś czas temu wydane No Man’s Sky. Na Playstation 4 działało, mocno niestabilnie, ale działało, kiedy spora rzesza pecetowców mogła się obejść smakiem. Właśnie przez to, że twórcy nie przewidzieli, że może nie działać na przykład na starszych modelach procesorów. Smutne to trochę, ale dla Hello Games, twórców No Man’s Sky ostatnie kilka miesięcy okazało się być ratowaniem reputacji, gorączkowego łatania dziur w grze i utratą od sierpnia ponad 90% aktywnych graczy, wg rankingów Steama.

Czy twórcy Forzy Horizon mogą sobie na takie coś pozwolić?

Mając na uwadze jaka potęga dyszy im w kark, to średnio. Microsoft włożył niebagatelnie pieniądze w wydanie tego tytułu, więc jakakolwiek skucha przy okazji premiery mogłaby sie skończyć bardzo nieprzyjemnie dla twórcy Playground Games. Wiadomo, że jak już inwestor wykłada kasę, to chce wyjąć jej potem jak najwięcej. Pojawił się kilka dni temu komunikat o wycofaniu z obiegu cyfrowego pierwszej części Forzy. Ciekawe dlaczego, nie? Otóż chodzi o wygasające licencje. Nawet nie chcę zgadywać ile kosztuje możliwość komercjnego wykorzystania znaczka takiego Jaguara, Audi, Lambo czy Matiza, ale gotów jestem się o sporą gotówkę założyć, że kwota przekracza moje najśmielsze oczekiwania w ramach układania sobie życia. Skoro taniej było się wycofać z dystrybucji gry, przez wielu uważanej za kultową, niż zapłacić za licencje, to raczej mówi samo za siebie. Zrobienie dema, które nie będzie działać byłoby finansową tragedią. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo w umowy między firmami nijak nie zaglądałem.

Dlaczego nie mogę zagrać w Forza Motorsport 6: Apex (beta)?

W sumie, to może i lepiej, że dema się nie da ściągnąć. Jeśli okazałoby się, że na moim leciwym już PieCyku, przygotowane na kolanie demo, by nie odpaliło, to pewnie bym się nie pochylił nad tym tytułem, kiedy już byłby wydany tak jak trzeba. Z drugiej strony, to zawsze pozostaje Youtube i rozentuzjazmowany jegomość, któremu na pewno nie płacą za okazywaną radość.

źródło grafiki głównej: xbox.com