Od jakiegoś czasu w ofercie Kruger&Matz dostępne są słuchawki gamingowe na USB – Kruger&Matz Zone Pro. Trzeba było rzucić okiem, bo do tej pory za wiele sprzętu, który wygląda całkiem przyjemnie dla oka w kategorii okołogrowej, to nie mieli. Pierwsze wrażenia, bo takie są tu opisywane, na pierwszy rzut oka i ucha są, no cóż…

W pudełku

Zaskakująco niewiele. Jak w większości wypracowań, wygląda, że nie wiadomo co będzie, bo pudełko spore, ale wewnątrz tylko słuchawki, przewodowe, których przewód został bardzo starannie zwinięty i zabezpieczony pianką. Oczywiście jest też instrukcja, którą zwyczajowo pomijam, bo nie mamy do czynienia z promem kosmicznym, stąd raczej potrzebna nie będzie.

Pudło samo w sobie bardzo ciekawie zaprojektowane. Kolorowe, zawierające wszystkie informacje, jakich możemy wymagać przed zakupem, a jednocześnie na tyle mocne, że przenoszenie w siatce, wraz z czteropakiem, chlebem, mięsem mielonym i brokułami nie zaszkodzi słuchawkom wcale.

Słuchawki

Pierwszy rzut oka i co? Odważny wygląd, w połączeniu ze sprawdzonymi rozwiązaniami nie może się nie podobać. Porządnie wykonane, a jednocześnie nie siermiężne jak tylna oś od Stara. Ładne. Plastik, miejscami całkiem skutecznie udający szczotkowane aluminium, mniej wprawionych może oszukać. Pałąk z metalu, doczepione do niego rozwiązanie żywcem skopiowane z serii Siberia od Steelseries, ale skoro u nich się coś sprawdziło, to głupotą jest wymyślanie koła na nowo. Z lewej części wystający, chowany mikrofon i dwa i pół metra kabla, na którym jest pilot, do sterowania głośnością i mikrofonem, a na końcu USB.

Z rozmiarów pilota wnioskuję, że to właśnie w nim znajduje się układ skutecznie zastępujący kartę muzyczną AC97, jaką mam w swoim pececie. Nieco smutnej jakości jest sam plastik, z którego wykonany jest pilot. Niby gumowany, ale jednak nieco trąci delikatnością. Nie zalecam korzystania wyczynowego. Dwa i pół metra przewodu też niemało, jest dobrze, bo jeśli do wykonania mam się przyczepić w jakimkolwiek miejscu, to muszę powiedzieć, że wysuwany mikrofon mógłby być nieco sztywniejszy, bo ustawienie go w pozycji nad dziobem przypomina nieco fechtunek włóczką. Poza tym, bardzo ok. Do głowy przylegają tak jak trzeba, nie ściska nas, nie uwiera jak postanowienia noworoczne z 1996, kiedy obiecaliśmy, a się nie udało, wytłumienie dźwięków otoczenia też nie pozostawia za wiele do życzenia.

Jak to gra?

Jak w przypadku wszystkich słuchawek, jakim miałem okazję się przyglądać, testowałem je pod kątem muzycznym na playliście, zawsze tej samej, którą umieściłem w recenzji Brainvawz Omega. Jeśli chodzi o muzykę, to rewelacji nie ma. System 7.1 Virtual Sound, jakim chwali się producent w przypadku słuchania czegoś takiego nie ma się na czym rozciągnąć.

Bardzo brutalnie mówiąc, koło basu, to nawet nie leżało. Jeśli chodzi o wysokie tony, to płasko, ale znośnie. Niskie… Widziałem ludzi rozstrzelanych za mniej. ALE problemem w tym wypadku jest to, że nie są to słuchawki audiofilskie. Takie coś, to najlepiej testować na grach. A w jakich tytułach, nawet jeśli nie gramy wyczynowo, 7.1 sprawdza się doskonale? W strzelankach rzecz jasna.

Counter-Strike: Global Offensive posłużyło za poligon doświadczalny dla Kruger&Matz Zone Pro i z satysfakcją muszę przyznać, że jak ktoś projektował to urządzenie, to chyba z myślą o tym tytule.

Wspominałem o słabym basie i płaskim dźwięku? Dzięki temu, odgłosy strzałów nie zagłuszają jakże istotnych kroków przeciwników. Dzięki dźwiękowi przestrzennemu zawsze wiemy co się gdzie dzieje. Jeśli o mikrofon chodzi, to działa dokładnie tak jak powinien. Nie jest to maszyna studyjna, więc kolejnej edycji Idola nie wygramy dzięki nagraniu na nim wykonanym, ale kontakt po team speakach, skypach i wbudowanych w grę komunikatorach, jest bardzo dobry. Nie zbiera dźwięku ze słuchawek, można go wyciszyć klawiszem na pilocie, nie ma się czego czepiać, prócz może tego, że wysuwany pałąk mógłby być nieco sztywniejszy.

Za 299 złotych proponowałbym rozejrzeć się za czymś bardziej uniwersalnym, bo jak mówiłem, do muzyki to się średnio nadaje, ale do grania jest w sam raz.