W Monachium na konferencji Huawei pojawiły się dwa smartfony – duży Huawei Mate 9 z 5,9-calowym wyświetlaczem, którego można określić wersją klasyczną i cholernie drogi Huawei Mate 9 w wersji Porsche Design, nieco mniejszy i z zakrzywionym po obu stronach ekranem. Ten pierwszy raczej był pewny, drugim Huawei w pewien sposób mnie zaskoczył, ale wiedziałem, że coś się święci, gdy na jednej ze ścian zauważyłem napis Porsche Design. No i w sumie o to logo się teraz rozchodzi. Zgodnie z zapowiedziami pojawił się Huawei Mate 9 Pro, który jednocześnie pokazuje, że współpraca z wielkimi firmami… sporo kosztuje. 

Huawei Mate 9 Pro zadebiutował dzisiaj w Chinach, więc pewnie nieprędko pojawi się w Europie. Ale tutaj wcale nie chodzi o to kiedy i czy w ogóle się pojawi i o to jakimi podzespołami dysponuje. Te zamieściłem na samym dole, więc każdy zainteresowany może szybko sprawdzić czym charakteryzuje się wersja Pro. Wspomnę tylko, że Mate 9 Pro jest w zasadzie identyczny, zarówno pod względem wykonania i specyfikacji co limitowany wariant Porsche Design. Ten sam procesor, ten sam zakrzywiony ekran, ta sama bateria czy identyczny aparat z optyką od Leica. No, może poza ilością pamięci RAM i tej wbudowanej na dane, bo „samochodowa” wersja ma 6 GB RAM i aż 256 GB pamięci wewnętrznej, a najbogatszy wariant Mate 9 Pro ma o połowę mniej tej drugiej. Nie zmienia to jednak faktu, że największą różnicą jest…? Tak, dobrze kombinujecie, bo chodzi o cenę. Cenę, która dzięki napisowi Porsche Design na obudowie jest o niemal połowę wyższa niż kwota za jaką kupimy Mate 9 Pro (1395 euro za Porsche Design i jakieś 700-800 euro po przeliczeniu za Mate 9 Pro).

Wiadomo, że Porsche Design nie jest dla wszystkim, a tylko wybranych i najbardziej zamożnych użytkowników. Tych co mogą sobie pozwolić na nowiutkie Porsche z salonu w Monachium, a potem przejść kawałek obok i za równowartość 5 emerytur mojej babci kupić sobie, ot tak smartfon z podobnym napisem jak na masce samochodu. Nic więc dziwnego, że ma to być mocno limitowana edycja smartfonu, bo kupią go nieliczni. Chciałbym tylko poznać powód, dla którego Huawei nie pokazał wersji Pro w Monachium. Rzeczywiście nie chcieli go w Europie? Bo mimo tego, że nie przepadam za smartfonami z zakrzywionym ekranem to myślę, że wersja Pro miała by większe szanse na lepsze wyniki sprzedażowe w porównaniu do „Porszaka”.

– Ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 960 o taktowaniu do 2,6 GHz
– ARM Mali-G71 MP8
– 4 lub 6 GB pamięci RAM (LPDDR4)
– 64 lub 128 GB pamięci wewnętrznej
– Slot na kartę pamięci microSD (do 256 GB)
– 5,5-calowy wyświetlacz AMOLED o rozdzielczości QHD (2560 x 1440 pikseli)
– obustronnie zakrzywione szkło na ekranie
– Android 7.0 Nougat z nakładką EMUI 5.0
– Aparat: 20 MP (monochromatyczny) + 12 MP (RGB), f/2.2, OIS, optyka Leica, PDAF
– 8 megapikseli z przodu, f/1.9
– Wi-Fi w standardzie ac (2,4 i 5 GHz), Bluetooth 4.2
– dual SIM (aktywny), LTE Cat. 12, GPS (A-GPS)
– Czytnik linii papilarnych w przycisku Home
– Bateria Li-Po o pojemności 4000 mAh z SuperCharge
– USB Type C
– 152 x 75 x 7,5 mm

źródło Weibo, playfuldroid