Pamiętacie zdjęcie Samsunga Galaxy S8, które pojawiło się w sieci kilka dni temu? No, to dobrze, bo już jest kolejne. Tym razem jednak bliższe tym prasowym grafikom, choć nadal z wiadomych względów uznawanym za nieoficjalne. Ale co ciekawe, smartfon na nich pokrywa się z tym co widzieliśmy wcześniej. 

Muszę Wam napisać, że zadziwia mnie szybkość i intensywność pojawiania się takich informacji, które z roku na rok pojawiają się dużo wcześniej przed premierą. Nie wiem jakie pieniądze za tym stoją, kto komu zalazł za skórę czy po prostu kto takimi „leakami” chce się wybić, ale robi się źle. Na tyle źle, że w zasadzie na dwa miesiące (!) przed planowaną premierą wiemy jak ten konkretny smartfon wygląda. A co ciekawsze, dotyczy to topowego urządzenia, które pochodzi od Samsunga, jednego z największych producentów smartfonów.

Oho, czyżby to Samsung Galaxy S8?

Wspomniana premiera jest planowana na 29 marca, co też poniekąd potwierdził ktoś tam z Samsunga. Nie wspomniał co prawda o konkretnej dacie, ale powiedział, że Galaxy S8 nie pojawi się na tegorocznych targach Mobile World Congress. Potem pojawiła się kolejna informacja już z 29 dniem marca.

Jeśli chodzi o samą grafikę, pokrywa się ze zdjęciem, które wyciekło w ostatni czwartek, jakoś tak. Widać po nim, że smartfon będzie podobny z wyglądu do takiego Galaxy Note 7, rzeczywiście może robić wrażenie niebywale dużym i oryginalnie zakrzywionym, zaokrąglonym ekranem, ale pokazuje też, że kogoś za bardzo poniosła fantazja z ulokowaniem czytnika linii papilarnych. Już nie chodzi o fakt, że jest blisko aparatu, ale o to, że będzie w cholerę niewygodny. I ja to wiem, mimo tego, że nie miałem go jeszcze w rękach.

źrodło: Twitter (VenyaGeskin1)