Można było się tego spodziewać, a jeśli ktoś myślał, że będzie inaczej to jest po prostu skończonym głupcem. Im bliżej MWC 2017 tym więcej przecieków i trochę się obawiam tego, że na dzień przed oficjalnym startem walnie mi jakaś rura pod zlewem i wtedy dopiero będzie… przeciek. Nie no, trochę czerstwe to było, ale nie zmienia to faktu, że Huawei P10 ma pojawić się na targach w Barcelonie i to już za trzy dni. Evan pomyślał, że to idealny moment, żeby pokazać jak ten smartfon będzie wyglądał.

Patrząc na smartfon na powyższym zdjęciu prasowym (rzecz jasna, nieoficjalnym) można zauważyć, że ma sporo wspólnego z poprzednikiem. Zmieniła się trochę cała bryła, która sprawia wrażenie bardziej zaokrąglonej i opływowej przez co smartfon może lepiej leżeć w dłoni. Element z obiektywami wygląda niemal identycznie jak w Huawei P9, ale warto zwrócić uwagę na paski od anten, które zostały poprowadzone podobnie jak w ostatnim iPhonie czy Meizu. Widać też, że między obiektywami jest większa przerwa niż w P9. Zmieniło się trochę z przodu gdzie pojawił się czytnik linii papilarnych pod ekranem, który niestety został przeniesiony z tylnej obudowy. No nic, może rzeczywiście będzie można się do niego przyzwyzaić, o ile tylko będzie tak szybki jak ten z tyłu. Widać też, że przycisk zasilania dostał trochę czerwonego koloru, podobnie jak to było w Huawei P9 Plus.

Zmian wizualnych tak naprawdę zbyt wiele nie ma i zdaje się, że Huawei udoskonalił tylko to co pokazał rok temu. Wiadomo, że nie każdemu się może to spodobać, ale to nie pierwsze takie praktyki na rynku smartfonów, bo wystarczy sobie przypomnieć sytuację z Galaxy S6 i Galaxy S7 czy „ciągłe dążenie do doskonałości” przez flagowe smartfony Xperia od Sony. W smartfonie pojawią się nowe bebechy, a jak ciągle zastanawiam się czy będzie coś nowszego niż EMUI 5.0, biorąc pod uwagę oprogramowanie.

Przekonamy się już na konferencji Huawei w najbliższą niedzielę, tuż przed MWC 2017.

źrodło: Twitter (evleaks)