Mógłbym zacząć ten tekst od tego, że Xiaomi Mi 5X jest koszmarnym smartfonem z tanim ekranem i przeciętnym aparatem, ale tak nie zrobię, bo przecież nie mam na imię Maciej. Podchodząc do tego tematu z pominięciem zasady „nie ważne jak się pisze, ważne, że kliki się zgadzają” chciałbym skupić się nie tylko na samym smartfonie, a tym, co według mnie wnosi na rynek. Choć pod kilkoma względami jest to dobry smartfon i można to stwierdzić bez dłuższego macania, to nie sądzę, by ten rynek zawojował. Zaraz Wam napiszę dlaczego, bo mam pewną teorię.

Pewnie się powtórzę, ale Xiaomi Mi 5X zapowiada się na kolejny dobrze wyposażony smartfon w rozsądnej cenie, chociaż to nikogo nie powinno zaskakiwać, bo to poniekąd znak rozpoznawczy smartfonów od tego producenta. Prawda jest taka, że zawsze i w każdej półce cenowej znajdzie się Xiaomi, który „ma coś więcej lub lepiej”. I wcale nie chodzi mi tutaj o lokalny rynek, a nasz, polski, gdzie przykładu wcale nie trzeba szukać daleko – taki Redmi 4A, którego kupimy za mniej niż 5 stówek, a znajdziemy w nim 32 GB pamieci wewnętrznej i sporą baterię. Mi 5X ciężko jest gdzieś konkretnie umieścić, ale gdybym miał już to zrobić, znajdzie się między Redmi Note 4, a tegorocznym flagowym Mi 6. Z jednej strony przez Snapdragona 625 przynależy raczej do średniej półki, ale na pewno aspiruje do tej wyższej ze względu na identyczny, podwójny aparat jak we flagowcu. Ma 5,5-calowy ekran (i tu znowu porównanie do Note’a), ale już baterię „z trójką z przodu”. Trzeba przyznać, że prezentuje się zgrabnie mimo sporego ekranu i można zauważyć, że wykorzystano niektóre pomysły ze wcześniejszych smartfonów Xiaomi, jak chociażby podobne ułożenie anten jak w Mi Max 2. A wygląda to tak:

Xiaomi Mi 5X / fot. Xiaomi

Xiaomi Mi 5X rzeczywiście jest pierwszym smartfonem z fabrycznie zainstalowanym MIUI 9, ale mam wrażenie, że w tej całej premierze większe znaczenie miała najnowsza nakładka na system niż smartfon, który był tylko dodatkiem, by nie powiedzieć gorzej „opakowaniem”. Xiaomi musiało na czymś pokazać nową wersję oprogramowania. Nie mógł to być żaden wcześniejszy, starszy model i nie mogła to być sytuacja, gdzie nowe MIUI prezentowane jest tylko na slajdach, bez działającego urządzenia. Tak naprawdę Mi 5X to tylko „pokazówka”, sprzęt, który  jest w czymś pierwszy (pierwszy ma MIUI 9), ale na pewno nie będzie pierwszy w wynikach sprzedaży.

Xiaomi Mi 5X / fot. Xiaomi

Wydaje mi się, że Xiaomi Mi 5X podzieli los takich smartfonów jak Xiaomi Mi 5C czy Mi 5S, które jakoś słabo zaznaczyły swoją obecność na rynku i które w gruncie rzeczy zostały szybko zapomniane. Jeszcze je można znaleźć w sklepach, ale w zasadzie z miejsca da się wskazać kilka lepszych propozycji. Oba były pod pewnymi względami w czymś pierwsze, jak przykładowo Mi 5C, który zadebiutował z autorskim procesorem Pinecone Surge S1, nawiasem mówiąc, mający zbliżoną wydajność do Snapdragona 625. Być może mało znany układ był przyczyną niskiej popularności? Prawda jest taka, że Xiaomi to tylko szalenie popularna seria Redmi albo flagowce Mi i raczej nic tej sytuacji w najbliższym czasie nie zmieni. Nie liczcie też na to, że Xiaomi Mi 5X trafi kiedykolwiek do Polski, czego wcale nie żałuję, bo na horyzoncie widać już taki model jak Redmi 5. Bardziej nastawiam się na globalną aktualizację do MIUI 9 i mam nadzieję, że przyjdzie szybciej niż pod koniec roku.

źródło: MIUI