Siedzę cały dzień w pracy, kompletnie nic się nie dzieje, przyjeżdżam do domu i nagle dowiaduje się, że pojawiło się nowe urządzenie. Akurat wtedy kiedy byłem w drodze. Mieliście kiedyś tak? Ja właśnie miałem, wczoraj wieczorem, z nowym smartfonem Nokia 8 od HMD Global. Miałem albo po prostu zapomniałem, że premiera tego modelu była zaplanowana na ten dzień. Jak to zatem jest z tym flagowcem od Finów?

Jak się okazuje, niektórzy dziennikarze mogli już zobaczyć nową Nokię na żywo i przyznam, że trochę im zazdroszczę. Ale tylko odrobinę. Nokii od zawsze kibicowałem i robię to też teraz, ale po ostatnich dwóch modelach, które zebrały niezbyt przychylne opinie, do najnowszego smartfona podchodzę z lekką nieufnością. Być może się to później zmieni, bo wszak to jednak topowy model, więc z założenia musi działać dobrze, ale póki co, czegoś mi w tym smartfonie brakuje.

Patrząc na Nokię można dojść do wniosku, że producent postawił na prosty design, a Ósemka jest bardzo podobna do poprzednich modeli od HMD Global, które mogliśmy zobaczyć na MWC w Barcelonie i które od jakiegoś czasu są już do kupienia w Polsce. Obudowa jest błyszcząca, ale tylko w dwóch wersjach – granatowej i miedzianej, a w dwóch pozostałych matowa – też granatowej (która wygląda jak czarna) i szarej. Nie muszę wskazywać, które będą bardziej praktyczniejsze. Nie jest to nudny telefon, ale też niczym szczególnym się nie wyróżnia. Dopiero gdy wpadnie w ręce pierwszych testerów będzie można ocenić jak jest naprawdę z jakością wykonania.

Nokia 8 w kolorze granatowym / fot. HMD Global

Nokia 8 będzie mocna, a to za sprawą Snapdragona 835. I tym w sumie smartfon najbardziej mnie zaskoczył, bo nie sądziłem – opierając się na wcześniejszych spekulacjach – że pojawi się w nim najwydajniejszy procesor. Wcześniej była mowa o Snapdragonie 625, czyli wystarczająco wydajnym układzie, ale jednak ze średniej półki. To też zapewne wpłynęło na cenę, która nie ma co ukrywać, nawet jak na nową Nokię, jest wysoka. Na konferencji podano kwotę 599 dolarów, a w Polsce podobno mamy zapłacić 2599 złotych. Gdyby było to bliżej 2 tysięcy, wyglądałoby to znacznie lepiej. Tym bardziej, że z tym samym procesorem mamy Xiaomi Mi 6, który kosztuje 1999 złotych. Warto też wspomnieć, że w naszym kraju zawita wersja z 4 GB RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej.

Widzę tutaj też pewne podobieństwo do smartfonów Lumia, kiedy zostały one przejęte przez Microsoft. Pamiętacie Lumie 535, gdzie wszystko kręciło się wokół piątki (5 megapikseli z przodu, tyle samo z tyłu i do tego 5-calowy ekran)? Swego czasu był to najlepiej sprzedający się smartfon do 500 złotych. W Nokii 8 mamy z kolei trzynastkę i dotyczy to aparatów – dwa aparaty z tyłu (f/2.0, OIS, jeden monochromatyczny) i jeden z przodu, a wszystkie mają 13 megapikseli. Nie można zapomnieć o optyce stworzonej przez Zeiss, a jedną z ważniejszych funkcji jest to, że możemy przechwycić obraz ze wszystkich aparatów w jednym czasie, a do tego puścić transmisję na żywo.

Nokia 8 / fot. HMD Global

W skrócie, Nokia 8 jest mocnym smartfonem, ale bez szału. Wygląda na dobrze wykonaną, nawet można pokusić się o stwierdzenie, że dopracowaną, ale według mnie ciut za wysoko wycenioną. Nokię 8 będzie zapewne można zobaczyć na zbliżających się targach IFA w Berlinie i mam też nadzieję, że będzie tak samo dobrze działać jak wygląda na papierze.

źródło: HMD Global, PhoneArena