Acer na konferencji przed IFA 2017 jak zwykle pokazał mnóstwo nowych produktów, które z pamięci ciężko jest tak naprawdę wymienić. Były nowe ultrabooki i komputery, kilka kamerek, które nagrywają w 360 stopniach (w tym samochodowa!), ale nie zabrakło też nowych Predatorów, czyli sprzętu dla graczy. Szczególnie tego jednego – Orion 9000. Co to takiego?

W ubiegłym roku Acer zaprezentował Predatora X21, czyli futurystycznego laptopa z zakrzywionym, 21-calowym ekranem, dwoma GTX’ami 1080, 64 GB pamięci RAM i ceną wyższą niż Dacia w najbogatszej wersji. Patrząc na nowego, desktopowego Predatora śmieje się, że w końcu jakiś producent pokazał prawdziwą, brandowaną koparkę bitcoinów. Bo jak można inaczej to określić skoro Orion 9000 oparty jest na procesorze Intel Core i9 Extreme Edition z 18 rdzeniami, a do tego może być nawet 128 GB pamięci RAM i kolosalne 44 TB przestrzeni na dane (licząc wszystkie możliwe dyski, czyli te na SATA i te na M.2). Do tego 4 karty graficzne AMD Radeon RX Vega albo dwa GeForce GTX 1080 Ti połączone w SLI.

Kawał kloca choć po tym jak wygląda sądziłem, że będzie ważył więcej. Specyfikacja podaje, że coś koło 15 kilogramów, ale wątpię, że chodzi tutaj o pełną, najbogatszą wersję. Zagadką jest jeszcze zasilacz, a mnie najbardziej zastanawia to, ile taki komputer zużywałby prądu na najwyższych obrotach. Patrząc jednak nawet po grubości samego kabla i wtyczki, pewnie jak klika się w przycisk zasilania to na chwilę na osiedlu gasną lampy.

Cena ma zaczynać się od o 3000 dolców, ale nie myślcie, że chodzi o te podzespoły, o których wspomniałem wyżej. Cena dotyczy podstawowej wersji.