W 2010 roku, kiedy na rynku zadebiutował pierwszy przedstawiciel linii Galaxy S, jego cena wprawiała ludzi w osłupienie. Patrząc na obecną tendencję kwota dwóch tysięcy złotych wydaje się marginalna i nie robi już na nikim takiego wrażenia jak jeszcze pięć lat temu. Z roku na rok za urządzenia klasy premium musimy coraz więcej zapłacić, w dużej mierze wynika to z zastosowania lepszych podzespołów, dzięki którym flagowiec może nam o wiele więcej zaoferować od telefonów z niższej półki cenowej. W przyszłym roku za czołowe modele będzie trzeba zapłacić jeszcze więcej niż w 2017 roku, choć już teraz cena flagowców często przekracza cztery tysiące złotych. 

Mimo zaporowych dla wielu cen, ludzie i tak decydują się na zakup flagowych modeli głównie z powodu ich uniwersalności. Zwróćmy uwagę na to, że im bardziej zaawansowany technologicznie smartfon, tym więcej możliwości nam on daje, a zastosowane w nim doskonałe podzespoły czynią takie urządzenie lepszym, nawet od komputera.

Oczywiste jest to, że producent, aby osiągnąć zysk, musi tak wycenić swoje flagowe urządzenie, by kwota przychodu przewyższyła koszta poniesione w trakcie produkcji. Należy zwrócić uwagę, że na rynku technologicznym pojawiają się smartfony z ekranami w proporcjach 18:9, które chociażby zastosowano w modelach Galaxy S8. To właśnie stworzenie takich wyświetlaczy jest najbardziej kosztowny, o czym mogą się przekonać osoby, które w wyniku stłuczenia są zmuszone wymienić ekran. Niestety ich koszt będzie jeszcze rósł, co przyczyni się do wzrostu cen przyszłorocznych flagowych modeli. Produkcja „bezramkowych” ekranów jest jeszcze droższa, ale również bardziej absorbująca, ze względu na zmianę sposobu produkcji. Ponadto zapotrzebowanie na takie wyświetlacze cały czas rośnie, głównie z uwagi na to, że wielu producentów zamierza wyposażyć w takie ekrany także urządzenia z niższej półki cenowej.

Wiele wskazuje na to, że topowe smartfony, które zadebiutują w 2018 roku będą droższe od swoich poprzedników. Niewykluczone, że cena Samsunga Galaxy S9 wyniesie 4500 złotych, a większej wersji nawet 5000 złotych, podobnie może być w przypadku flagowców innych producentów zapowiedzianych na przyszły rok – wyposażonych we wspomniane wyświetlacze i lepsze podzespoły. Jednak zdaniem analityków taki skok cenowy względem poprzednich generacji flagowych urządzeń ma się w przyszłości nie powtórzyć, bowiem ekrany o proporcji 18:9 będą stawać się coraz popularniejsze, co oznacza, że koszt ich wyprodukowania będzie za kilkanaście miesięcy malał. Jeśli więc chcecie zaoszczędzić kilkaset złotych, odradzam zakup flagowca w przyszłym roku, lepszym rozwiązaniem będzie wymiana telefonu w 2019.

źródło zdjęcia głównego: PixaBay
źródło: Phonearena