Recenzja Xiaomi Redmi Note 5 Pro i porównanie z Xiaomi Mi 6

#XiaomiLepsze. Ten tag nie wziął się z niczego – młoda chińska firma już od lat serwuje światu dobrze przemyślane produkty w wyjątkowo konkurencyjnych cenach. I nie chodzi tu tylko o telefony – ich katalog zawiera setki ofert, z których tylko część stanowią aparaty. Zabawki, ubrania, sprzęty gospodarstwa domowego, gadżety i inne bajery – uwierzcie mi, że ciężko jest żyć w Chinach i nie ulec magii Xiaomi. Ale dzisiaj muszę być silny i na trzeźwo – szkiełkiem i okiem, bez zbytniej podniety – opisać wrażenia z użytkowania najnowszego smartfona z serii Redmi Note – Xiaomi Redmi Note 5 Pro. 

Osobiście jestem posiadaczem Xiaomi Mi 6, którego recenzję na galaktycznym mogliście przeczytać w sierpniu zeszłego roku. Mój egzemplarz dalej działa bez zarzutu, obecnie pracuje na lekko zmodyfikowanej wersji chińskiego oprogramowania, ma roota oraz wgraną aplikację Google Camera HDR+, co gwarantuje nowe funkcje i doświadczenia w kwestii fotografii. Ogółem rzecz biorąc – sprzęt jak najbardziej wart polecenia, bo za około 1500 złotych ciężko nabyć cokolwiek lepszego. Czy Redmi Note 5 ma wobec niego jakiekolwiek szanse?

Sprawdźmy!

Na oko i do ręki

„Piątka” na tle swoich poprzedników wyróżnia się przede wszystkim ekranem o proporcjach 18:9 z zaokrąglonymi rogami. Nie powiem – wygląda to bardzo świeżo i elegancko, zdecydowanie drożej niż wskazywałaby na to cena urządzenia. Pod względem jakości (podświetlenie i odwzorowanie kolorów) nie odbiega to jakoś szczególnie od Mi 6 – jest zwyczajnie flagowo i bez obciachu. Na plus minimalna i maksymalna jasność, która pozwala wygodnie korzystać z telefonu zarówno na plaży jak i pod kołdrą.

Po uchwyceniu telefonu czujemy chłód metalu na tylnej pokrywie oraz po bokach – górne ramki z kolei wykonane są z plastiku, który na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od aluminium. Mi to akurat zbytnio do gustu nie przypadło i bardziej podobają mi się obudowy typu unibody, tak jak miało to miejsce w Mi 5X, ale to tylko kwestia gustów, bo rzecz źle nie wygląda, a jest spasowana doskonale.

Telefon sam w sobie dobrze leży w dłoni, mimo sześciu cali nie jest przesadnie duży, choć „śliskość” zastosowanych materiałów podpowiada, że bez etui się nie obędzie – doliczcie sobie kilka dodatkowych milimetrów wzdłuż i wszerz. Tu mała dygresja – telefon ledwo miał swoją premierę, a już jest okrutnie popularny, przez co internetowe sklepy pełne są pasujących akcesoriów – każdy znajdzie coś dla siebie.

Rzut oka na Input-Output. Co my tu mamy?

  • na górze mikrofon i emiter podczerwieni, fajny bajer – dobrze, ze Xiaomi o tym nie zapomniało
  • przyciski głośności i włącznik o odpowiedniej długości, wysokości i skoku, nic nie” klekocze”
  • od spodu mamy wymierającego już mini jack’a, drugi mikrofon, kratownicę głośnika mono oraz złącze microUSB (OTG). Chciało by się USB typu C, ale to jeszcze nie ta półka cenowa
  • po prawej znajdziemy tylko hybrydową tackę na 2 karty SIM (lub SIM + microSD), oba interfejsy działają tak jak trzeba
  • z przodu 20 Mpix kamerka selfie, głośnik do rozmów (niestety nie działa w trybie stereo jak w Mi 6), czujnik zbliżeniowy, dioda powiadomień, oraz – wisienka na torcie – dioda doświetlająca
  • na tyle (błyskawicznie działający) czytnik linii papilarnych oraz „wysepka” z dwoma aparatami oraz podwójną diodą doświetlającą. Ten element wystaje może na 1 mm, ale doskonale zlewa się z dołączonym silikonowym etui

W codziennym użytkowaniu telefon sprawdza się lepiej niż poprawnie. W porównaniu z innymi telefonami, które przeszły mi przez palce umieściłbym go w górnej połowie listy. Taki Xioami Mi6 (Snapdragon 835) czy LeEco Le Pro 3 (Snapdragon 821) działały znacznie szybciej, ale już Yotaphone 2 (Snapdragon 801) oraz Asus Memopad Me581CL (Intel Atom Z3580) mocno ustępują mu wydajnością. Myślę, że zainstalowany tutaj Snapdragon 636 wydajnością przypomina kilkuletniego Snapdragona 810, bowiem odczucia z korzystania były bardzo podobne jak przypadku zabawy z OnePlus 2 oraz Moto X Force wyposażonymi właśnie w ten sam układ. To znaczy było szybko, ale nie natychmiastowo, widać miejsce na poprawę. Dygresja – nie zauważyłem tutaj takich temperatur jak w Yotaphone 2 czy Moto XF Force, choć oczywiście czuć ciepło układu – szczególnie podczas wideokonferencji.

 


SPIS TREŚCI:

  1. Wygląd, wykonanie, działanie. Wyświetlacz
  2. MIUI, funkcje, wydajność. Różnice w wersjach softu
  3. Aparat, filmy, dźwięk. Porównanie foto z Xiaomi Mi 6
  4. Bateria, krótkie testy. Podsumowanie

Słowa kluczowe

Wszelkie prawa zastrzeżone - galaktyczny.pl