Na rynku dostępnych jest wiele smartfonów od różnych producentów. Jedne są bardziej udane, drugie mniej, ale często nawet najdroższe flagowce nie są smartfonami idealnymi. Zawsze w serii produkcyjnej znajdzie się jakaś czarna owca (wyjątkiem jest Galaxy Note 7, gdzie było ich całe stado), która może zniszczyć renomę nie tylko samemu modelowi, ale również całej marce. Dlatego też ważna jest zasada ograniczonego zaufania, także w stosunku do urządzeń codziennego użytku. Mimo wielu norm i przepisów do których producenci są zobowiązani się stosować, czasem może coś pójść nie tak. Po raz kolejny potwierdza to wybuchowy smartfon, tym razem Xiaomi Mi A1. 

Osobiście uważam Xiaomi Mi A1 za jeden z bardziej udanych telefonów od Xiaomi. Zapoczątkował on szerszą współpracę z Google w ramach programu Android One, dzięki czemu w dobrych pieniądzach można było kupić płynnie działające urządzenie. Obecnie zastąpił go model Xiaomi Mi A2, który również można zaliczyć do jednych z ciekawszych modeli w ofercie chińskiego producenta.

 

Model ten przez długi czas rozchodził się niczym gorące bułeczki i chyba coś z tej temperatury ciągle mu zostało. Jak widać na poniższym zdjęciu, smartfon jednego z użytkowników wybuchł podczas ładowania. Według relacji, początkowo zaczął się palić, by po chwili wybuchnąć. Warto dodać, że smartfon był użytkowany wraz z etui ochronnym, które pochłonęło część energii. Jest to najprawdopodobniej pierwszy przypadek samozapłonu, dotyczący modelu Mi A1.

Xiaomi Mi A1
Xiaomi Mi A1 / fot. MIUI

Niestety, nie znamy wiele szczegółów na temat tego przypadku, a przede wszystkim konkretnej lokalizacji tego nieszczęśliwego zdarzenia. Można więc założyć, że mamy do czynienia z mistyfikacją, jednakże nie uważam, by komuś zależało na zdyskredytowaniu względnie starego już modelu marki Xiaomi. Postrzegam ten przypadek jako nauczkę dla wszystkich śpiochów, którzy kładą swoje telefony pod poduszki na czas snu.

Większość z sprzedawanych obecnie smartfonów jest wyposażonych w technologię szybkiego ładowania, która powoduje nagrzewanie telefonu. Przykrycie go poduszką i położenie na niej głowy czy nawet włożenie go na czas ładowania do szuflady może być co najmniej średnim pomysłem. Niech ten kolejny przypadek wybuchu będzie przestrogą dla nierozważnych.