Nie od dziś wiadomo, że lubię urządzenia, które są inne. Urządzenia, które się wyróżniają, które trzymają się swoich pomysłów i nie kopiują jak leci wszystkiego co jest aktualnie na topie. Dlatego też kiedyś trafił do mnie BlackBerry KEYone, którego używam do dziś. Nie jest więc zaskoczeniem, że na informacje o premierze BlackBerry KEY2 zareagowałem bardzo żywiołowo. Miałem spore oczekiwania, bo w KEYonie było kilka rzeczy do poprawy. Czy udało się to osiągnąć? Tego dowiecie się w tej recenzji.

BlackBerry KEY2 na pewno nie pomylimy z żadnym innym smartfonie, nawet jeśli spojrzymy w kierunku poprzedniego modelu, czyli KEYone. Mimo tego, że jest to bezpośredni następca to zmiany w wyglądzie i samej konstrukcji są widoczne, o czym pisałem już przy okazji pierwszych wrażeń po premierze czy informacji jakie pojawiły się jeszcze przed premierą. Może zmiany nie są radykalne, ale na pewno potrzeba palców u dwóch rąk żeby je wszystkie wymienić. Pierwsze co rzuca się w oczy to:

BlackBerry KEY2 jest lżejszy, smuklejszy i mimo wszystko ładniejszy, ale mam wrażenie, że też mniej solidny niż KEYone.

Lżejszy, bo waży 168 gramów. Smuklejszy, bo jego obudowa ma 8,5 mm grubości. Ładniejszy też, choć to już bardziej rzecz gustu. Smartfon ma bardziej klasyczną, kanciastą budowę i płaskie krawędzie, ładnie połyskujące pod światło. Choć nie tak ładnie jak przyciski, które są zrobione na wysoki połysk. Nie wiem z czego zostały zrobione, ale widać na nich drobne zarysowania, gdy spojrzy się pod światło. Mimo mocno zaakcentowanych krawędzi nie odczuwamy dyskomfortu. Według mnie smartfon wygląda bardzo biznesowo, a trzymając go w ręce czujemy, jakbyśmy trzymali pewny kawałek elektroniki. Duża zasługa leży po stronie tylnej, lekko gumowanej obudowy z charakterystycznym wzorkiem, która bliżej krawędzi jest lekko zaoblona. Szkoda tylko, że nie udało się bardziej schować aparatów – te wystają, choć pod tym względem na pewno nie jest to rekordowy wynik.

BlackBerry KEY2
BlackBerry KEY2

Napisałem, że KEY2 wygląda na mniej solidny od poprzednika, ale to wcale nie oznacza, że tak jest, gdy weźmiemy go do ręki. Nie ma tutaj mowy o jakimś trzeszczeniu czy wyginaniu obudowy i gdyby nie jeden szkopuł w postaci wyczuwalnej szczeliny w pobliżu dolnych rogów ekranu, powiedziałbym, że jest idealnie. Nie próbowałem robić testu na wyginanie, ale są tacy, co robili i widać, że smartfon jest znacznie wytrzymalszy niż KEYone.

Jeszcze kilka słów o kolorze obudowy. Jak widać, do testowania trafiła mi się wersja czarna, ale smartfon jest jeszcze w kolorze srebrnym. W rękach miałem obydwa warianty i muszę stwierdzić, że tym razem to ten drugi wygląda lepiej, bardziej szykownie i biznesowo. Oczywiście to kwestia mocno indywidualna, ale gdybym miał kupować ten smartfon dla siebie, na pewno wybrałbym wersję jaśniejszą. Różnice w kolorach możecie zobaczyć w tekście, który pojawił się zaraz po premierze KEY2.

Warto też wspomnieć, że wszystkie przyciski zostały przerzucone na prawy bok, co nie do końca mi pasuje. Teraz już się przyzwyczaiłem, ale pierwsze dni po przesiadce z KEYone były trudne, bo zamiast przycisku zasilania bardzo często omyłkowo wybierałem ten niżej, czyli Convenience Key. Na całe szczęście, przycisk Power różni się od pozostałych (ma prążkowaną powierzchnię), więc łatwiej jest go wyczuć, a trzymając smartfon w prawej dłoni, przycisk mamy idealnie „pod kciukiem”.

Zmiany zauważymy też z przodu i wcale nie chodzi mi o ekran

W BlackBerry KEY2 mamy 4,5-calowy wyświetlacz, podobnie jak w poprzedniku. Jest też identyczna rozdzielczość 1620 x 1080 pikseli, więc i w tym względzie nic się nie zmieniło. Wystarczy jednak spojrzeć na przedni panel, by zobaczyć, że teraz szkło na ekranie jest płaskie i zachodzi zarówno na przyciski systemowe jak i górną część z kamerą, czujnikami i głośnikiem. I przez taką zmianę przód wygląda o wiele lepiej – jest spójniejszy, mniej toporny i pasuje do całej bryły smartfonu.

BlackBerry KEY2
BlackBerry KEY2

Wyświetlacz sam w sobie jeśli spojrzymy na kolory, jasność czy kąty widzenia nie jest jakąś wybitną jednostką. Jest po prostu dobrze i choć jestem zwolennikiem AMOLED’ów to i tak muszę stwierdzić, że ze względu na małą przekątną, ekran z taką matrycą w KEY2 nie robiłby takiego wrażenia jak w Samsungach czy OnePlusie. Ekran dobrze reaguje na dotyk i nie zbiera jakoś mocno odcisków palców, a nawet jeśli już złapie, to łatwo jest je wyczyścić. Zakładam więc, że jakaś ochrona oleofobowa jest.

I pewnie powiedziałbym, że w obydwu modelach, czyli KEY2 i KEyone jest ten sam ekran, gdybym… nie położył obu smartfonów obok siebie. Przyznam, że byłem w niemałym szoku, gdy okazało się, że wyświetlacz w poprzedniku świeci lepiej na suwaku maksymalnie przesuniętym w prawo (oczywiście z wyłączoną jasnością automatyczną). Krótko mówiąc, jest jaśniejszy. Podświetlenie jest równomierne, ale ciężko jest to złapać na zdjęciu, więc musicie uwierzyć mi na słowo pisane. Ale żeby nie było sromotnej przegranej, KEY2 zapewnia niższą jasność minimalną, co według mnie jest ważniejsze i bardziej przydatne podczas korzystania z telefonu w warunkach słabego oświetlenia.

BlackBerry KEYone po lewej, KEY2 po prawej
BlackBerry KEYone po lewej, KEY2 po prawej

Jak ja ogólnie odbieram wyświetlacz w BlackBerry KEY2?

Trochę tak jak w poprzedniku. Mimo lekkiego face-liftingu przedniego panelu, nadal uważam, że widząc pierwszy raz ten smartfon nie powiedziałbym, że jego ekran ma 4,5 cala. W rzeczywistości wygląda na większy i w takim odbiorze swoje „trzy grosze” dodają też proporcje 3:2. Prawdą jest jednak to, że na innym smartfonie zobaczymy więcej treści za jednym razem, bo tam gdzie w KEY2 jest klawiatura, w innym mamy wyświetlacz. Więcej strony internetowej, więcej ustawień bez scrollowania czy większy obszar mapy niezakłócony przez żadne paski z opcjami. Nieco sytuację ratuje systemowa opcja zmiany rozmiaru wyświetlacza (z domyślnego na mały), ale to nigdy nie będzie to samo.

Jednak, fizyczna klawiatura ma swoje zalety, o czym zaraz napiszę coś więcej.

Wyświetlacz w BlackBerry KEY2
Wyświetlacz w BlackBerry KEY2

Mam wrażenie, że w ustawieniach mamy kilka opcji więcej aniżeli w innych smartfonach. Można włączyć tryb tak zwane „Nocne światło”, co nie jest niczym innym jak trybem nocnym z Androida, który minimalizuje skutki oddziaływania światła niebieskiego. Tutaj jednak działa to tak, że ekran nie tylko nabiera pomarańczowych barw, ale też zmniejsza jasność do minimum. Nie zabrakło podwójnego stuknięcia, by wybudzić ekran czy jego podświetlenia, gdy pojawi się jakieś powiadomienie, a także wyboru sposobu wyświetlania ostatnich aplikacji. Można też wyświetlić stan baterii na krawędzi ekranu podczas ładowania, choć ja z tego nie korzystałem.

 


SPIS TREŚCI:

  1. Wygląd, konstrukcja i wykonanie. Wyświetlacz
  2. Klawiatura QWERTY.
  3. System, działanie, funkcje, możliwości.
  4. Aparat. Bateria. Podsumowanie, Plusy i minusy