Od czasu do czasu wpadnie jakiś sprzęt audio na testy. A jak już się tak stanie, to trzeba sprawdzić co ów sprzęt potrafi. Tak było ostatnio z DOSS SoundBox XL i stwierdziłem, że jest to aktualnie najlepiej grający głośnik jeśli mamy do dyspozycji około 300 złotych. A jeśli mamy o stówkę mniej? Wtedy obowiązkowo trzeba spojrzeć w kierunku Tronsmart Element T6. Tutaj napiszę wam dlaczego tak jest.

Miałem już kontakt z produktem od Tronsmarta, bo przetestowałem słuchawki Encore S2, które pojechały ze mną na wakacje do Włoch. Słuchałem muzyki i audiobooków, raz nawet z nimi zasnąłem, więc krótko mówiąc, sprawdziły się, a to najważniejsze. Słyszałem też sporo dobrego o ładowarkach, ale też od dłuższego czasu chciałem przekonać się na własnej skórze (i uszach) co potrafi głośnik Element T6. I w końcu się udało.

Spoglądając na testowany głośnik od razu na myśl przychodzą inne modele o podobnej konstrukcji. Nie będę tego ukrywał i wspomnieć trzeba, ale nie w tym rzecz. Skoro mam ocenić między innymi jakość wykonania to trzeba skupić się nad tym co mam przed nosem. A Element T6 to solidny i wzorowo wykonany sprzęt o czym dowiadujemy się od razu, gdy wyjmiemy go z pudełka i weźmiemy w obroty. Poważnie, spodziewałem się czegoś do czego mógłbym się doczepić, ale widać, że inżynierowie z Tronsmarta się bardzo postarali. Materiały nie odtrącają, wszystko świetnie spasowane, nic nie strzela, nic nie śmierdzi, nic się nie ugina. No jest dobrze!

Tronsmart Element T6
Tronsmart Element T6

Nawet waga na poziomie pół kilograma nie przeszkadza, bo spokojnie możemy głośnik złapać w łapkę i swobodnie przenosić. Czasami może się zdarzyć jednak tak, że gdy solidnie „walniemy basem” to głośnik może trochę „chodzić” po biurku (o czym napisałem nieco niżej). No właśnie, tutaj muszę tą myśl jeszcze rozwinąć. Głośnik postawimy tylko w jednej pozycji, pionowo, na gumowych nóżkach, ale nie bez powodu został tak skonstruowany. Co prawda można go położyć, ale ze względu na walcowaty kształt będzie stabilny jak coś bardzo niestabilnego i to bez włączania muzyki. Można powiedzieć, że Element T6 jest w formie tuby i od spodu ma membranę głośnika niskotonowego, więc jedyne słuszne ustawienie jest to, gdy stoi pionowo. I nie martwcie się o to, że przy mocniejszych tupnięciu się przewróci (tutaj wracamy poniekąd do wagi). Nic z tych rzeczy, nawet na maksymalnej głośności i przy srilleksowym dubstepie stoi twardo, choć może delikatnie się przesuwać. Jedyny mankament jest taki, że do „ogumienia” od spodu bardzo przylepia się kurz, który jesteśmy w stanie ściągnąć wilgotną szmatką.

Niemal cała obudowa jest pokryta bliżej nieokreślonym, ale przyjemnym i dobrej jakości – co widać i czuć – materiałem. Ładnie wszystko maskuje, a dostrzeżenie miejsca skąd wydobywa się dźwięk jest praktycznie niemożliwe. Zresztą, to jest mało istotne, bo dźwięk i tak rozchodzi się w każdym kierunku, właśnie przez cylindryczny kształt.

Tronsmart Element T6
Tronsmart Element T6

Kilka słów o sterowaniu. Cały panel mamy na górze głośnika i jest tam łącznie 5 przycisków: przycisk zasilania, play/stop, przyciski od przełączania utworów do przodu i do tyłu oraz przycisk do obsługi połączenia głosowego. Przyciski są gładkie, płaskie i z odpowiednim skokiem. Ale to nie jedyny sposób obsługi głośnika. Jest jeszcze pokrętło, czyli ten szary, obrotowy element, który widać na górze głośnika. Szczerze? Mała rzecz, a cieszy i podoba mi się najbardziej. Wszystko przez to, że pokrętło działa bardzo płynnie, a gdy zbliżymy się do maksymalnej głośności to podświetla się od wewnątrz na czerwono. No właśnie, bo nie napisałem wcześniej – głośnik ma podświetlany pierścień na górze, który może podświetlić się na niebiesko, gdy np. chcemy sparować głośnik ze smartfonem lub czerwono, gdy go ładujemy.

Głośnik łączymy ze smartfonem na dwa sposoby: bezprzewodowo poprzez Bluetooth 4.2 lub przewodowo przy pomocy przewodu AUX. Ja ze względu na to, że jestem nadwornym przeciwnikiem kabelków łączyłem głośnik „blutaczem”. Połączenie jest dziennie proste, a głośnik od razu znajdziemy w ustawieniach, bo ma taką samą nazwę jak na pudełku (a wcale nie jest to regułą). W trakcie testów łączyłem się z BlackBerry KEY2 i OnePlusem 6, a za bibliotekę z utworami robił Spotify i czasami YouTube.

No dobra, ale jak ten Element T6 gra?

Najpierw trochę danych technicznych, ale tylko trochę żeby nie przynudzać. Według producenta, maksymalna moc głośnika to 25 W, więc patrząc na gabaryty można stwierdzić, że to całkiem sporo. Tronsmart podaje też, że głośnik jest w stanie pracować na baterii maksymalnie 15 godzin, choć ja zawsze do takich deklaracji podchodzę z lekkim dystansem. Precyzując informacje, w środku siedzi akumulator 5200 mAh. Wszystko zależy od tego, co, jak i gdzie słuchamy. W moim przypadku, gdy głośnik pracował na mniej niż „na pół gwizdka” i puszczałem przez niego muzykę ze Spotify to wytrzymał ze mną mniej więcej cały dzień. Można więc założyć, że jeśli rozpoczniecie pracę o 8:00 to spokojnie wytrzyma cały „roboczodzień”.

Głośnik ładujemy przez microUSB, które znajduje się na dole pod gumową klapką. Tam też jest AUX. A propos tej klapki. Sposób jej wyjmowania bez odpowiednio dłuższych paznokci może niektórym sugerować, że głośnik jest w pewnym stopniu odporny na wodę. Może i jest, nie próbowałem, ale specyfikacja tego nie potwierdza. Przypadkowe ochlapanie niewielką ilością wody nie powinno nic zrobić, ale uważajcie jeśli weźmiecie głośnik ze sobą na spływ kajakowy.

Tronsmart Element T6
Tronsmart Element T6

Muszę przyznać, że rzadko spotyka się taki produkt, który ma niewiele wad, również jeśli chodzi o jakość odtwarzanego dźwięku. Oczywiście, gdyby w swoje ręce wziął go jakiś pasjonat audio to wychwyciłby znacznie więcej, ale ten głośnik można kupić spokojnie za mniej niż 200 złotych, więc… pewnie żaden audiofil by nawet na niego nie spojrzał ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Krótko mówiąc – ja jestem cholernie zaskoczony, co ten głośnik potrafi. Brzmi bardzo dobrze, słychać praktycznie każde dźwięki, nie gubi się przy dynamiczniejszych utworach i zapewnia naprawdę przyjemny bas – przyjemny, rozchodzący się, a nie dudniący (który swoją drogą jesteśmy też poczuć). Czasami zdarzyło się jednak tak, że głośnik wędrował po biurku, ale było tak tylko w niektórych utworach jak np. Bob Marley & The Wailers – Turn Your Lights Down Low.

Przez głośnik możemy też prowadzić rozmowy głosowe i tutaj też Tronsmart Element T6 spisał się na piątkę z plusem. Dźwięk rozmówcy był czysty, wyraźny bez szumów.

Zaskoczył mnie też zasięg działania. W sumie Bluetooth, ale spokojnie mogłem przejść z głośnikiem do kuchni, a w biurze zostawić smartfon (kuchnia i biuro mają wspólną ścianę). Dźwięk ani razu nie przerwał, co było dobrym znakiem, bo testowałem już głośniki czy słuchawki, które „nie dawały rady”.

Tronsmart Element T6
Tronsmart Element T6

Słowem podsumowania. Wspomniałem już, że głośnik mnie pozytywnie zaskoczył i patrząc po opiniach użytkowników i innych recenzentów – nie tylko mnie. Głośnik ma kompaktowe wymiary, więc spokojnie możemy wsadzić go do plecaka i zabrać ze sobą, daje naprawdę przyjemne audio, łatwo się go obsługuje i nie kosztuje nawet tyle ile zatankowanie baku do pełna. Ciężko jest napisać podsumowanie o sprzęcie, gdzie minusy trzeba dodawać trochę na siłę, bo w zasadzie z dwoma z trzech wymienionych poniżej mankamentów można żyć.

Tronsmart Element T6 kupicie za około 155 złotych z kodem: NEFTNIVE

Tronsmart Element T6 to z pewnością udane urządzenie, z którego będziemy zadowoleni. Spokojnie można go już kupić za mniej niż 200 złotych, a jak ktoś trafi na dobrą cebulę (tak jak ta wyżej) to i do 150 złotych się zbliży. Według mnie jest warty tych pieniędzy i dlatego też napisałem w tytule, że to najbardziej opłacalny głośnik w tej kwocie.

thumbs-up-icon

Plusy
  • Solidna, wysoka jakość wykonania
  • Świetna jakość dźwięku w tej cenie
  • Wygodne sterowanie i pokrętło głośności
  • Podświetlany pierścień
  • Długi czas pracy na baterii
  • Bardzo atrakcyjna cena

thumbs-down-icon

Minusy
  • Praca tylko w jednym położeniu
  • Podstawka, która szybko zbiera kurz
  • Głośnik przy mocniejszych, basowych utworach może się przesuwać

Konkurs!

Udało się zrobić tak, by jedna sztuka głośnika Tronsmart Element T6 była dla was, więc zakładam, że to bardzo dobra wiadomość. Zadanie w konkursie nie będzie trudne, ale w sumie, jeśli ktoś wykaże się większą kreatywnością, tym będzie lepiej. Co trzeba zrobić? Musicie w dowolny sposób (tekst, zdjęcie, grafika, wideo, audio itd.) odpowiedzieć na poniższe pytanie konkursowe i opublikować je z hasztagiem #KonkursGeekbuyingPL, bo to właśnie sklep GeekBuying Polska w tym wszystkim nam pomaga.

A pytanie jest takie:

Co podoba mi się w głośniku Tronsmart Element T6 i dlaczego go potrzebuję?

Odpowiedzi na pytanie możecie przesyłać na kilka sposobów:

  • na adres e-mail konkurs@galaktyczny.pl
  • na Twitterze
  • na Facebooku
  • na Instagramie
  • w komentarzu pod tą recenzją

Pamiętajcie o hasztagu #KonkursGeekbuyingPL i publicznym statusie posta, bo to bardzo istotne, by można było odnaleźć wszystkie zgłoszenia. Zwycięzca zostanie wybrany przez redakcję Galaktycznego. Macie czas do 8 marca, a wyniki zostaną opublikowane nie później niż do 10 marca. Czas start i powodzenia!