Palenie tytoniu już wiele lat temu urosło w naszym kraju niemal do rangi sportu narodowego, jednak, w toku wzrostu świadomości, coraz więcej ludzi sięga po alternatywę w postaci e-papierosa. Ten wynalazek do dziś budzi sporo kontrowersji, lecz niezaprzeczalnym pozostaje fakt, że pozbywamy się dzięki niemu wielu poważnych wad palenia tradycyjnego – wdychania substancji smolistych, przykrego zapachu, o „kaszlu palacza” nie wspominając. Niereformowalnym sympatykom nikotyny polecam rozważyć tę opcję, gdyż, moim zdaniem, nasze zdrowie ucierpi na e-paleniu w zdecydowanie mniejszym stopniu. Nie będę jednak rozwodził się na tematy z zakresu etyki i medycyny – każdy ma swój rozum. Moim celem jest przedstawienie w dzisiejszym artykule e-papierosa japońskiej firmy Gippro, który wpadł w moje ręce kilka dni temu od sklepu SmokDaddy. Nazywa się Gippro GP-6.

Zestaw Gippro GP-6 składa się z aluminiowego modułu, posiadającego wbudowaną baterię o pojemności 400 mAh, dwóch parowników z różnymi liquidami oraz kabelka micro USB. Całość jest zapakowana bardzo estetycznie, z iście japońską pieczołowitością. Fajnie, bo na starcie mamy przyjemny rytuał wyciągania z pomniejszych pudełeczek elementów naszego nowego e-fajka. Pierwsze wrażenie na duży plus.

Gippro GP-6
Gippro GP-6

Atomizer z twardego plastiku mocowany jest do baterii za pomocą magnesów i pasuje do niej niczym oryginalny klocek LEGO do innego oryginalnego klocka LEGO – starożytni Egipcjanie mogą się schować ze swoimi piramidami.

Całość jest bardzo ładna i… niewiarygodnie mała.

Będąc przyzwyczajonym do współczesnych e-papierosów z rodzimego rynku, Gippro GP-6 to maleńka pchełka, która urzeka swoim filigranowym wyglądem. W połączeniu z solidnymi komponentami daje to produkt, który przyciąga uwagę, pozostając jednocześnie dyskretnym. Taki paradoks. Pozytywny paradoks.

Poniżej nieco bardziej szczegółowa specyfikacja Gippro GP-6:

  • Wymiary: 81 x 25,5 x 12 mm
  • Waga: 27,5 g.
  • Pojemność atomizera: 2 ml
  • Pojemność baterii: 400 mAh
  • Czas ładowania: ok. 2 h

Nie twierdzę, że w kwestii gabarytów ten produkt jest bezkonkurencyjny. Zapewne niejeden spec od e-papierosów wypunktowałby mnie tutaj niczym Andy Ruiz Anthony’ego Joshuę w ostatnim spotkaniu, niemniej w wadze piórkowej Gippro pozostaje mocnym zawodnikiem.

Gippro GP-6
Gippro GP-6

A jak to maleństwo chmurzy? Urządzenie nie posiada żadnych przycisków. Jedynie malutka dioda sygnalizuje, że podczas próby zaciągnięcia grzałka odpala się samoczynnie. W efekcie otrzymujemy niewielką, acz bardzo smaczną chmurę. W moim zestawie była mięta i grejpfrut – żaden ze smaków mnie nie zawiódł, a grejpfrut wręcz bardzo pozytywnie zaskoczył. Zero chemicznego posmaku, który często można spotkać przy owocowych aromatach. Warto zaznaczyć, że na chwilę obecną liquidy o konkretnych smakach mają stałą zawartość nikotyny i z tego powodu – na przykład – olejek tytoniowy zawiera 50 mg nikotyny w każdym mililitrze, a mango występuje wyłącznie w wersji beznikotynowej. Zapytacie pewnie: „No i co z tego? Wleję sobie swój liquid, jaki tylko będę chciał.” Otóż nic bardziej mylnego. Atomizery są jednorazowe i nie da się ich uzupełniać!

Gippro PG-6
Gippro PG-6

Podsumowując, Gipro GP-6 to bardzo sprytne urządzonko, które swoją dyskrecją i estetyką idealnie pasuje do sytuacji, w których wyciąganie co chwilę dymiącej cegły o prezencji czołgu T-55 jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu. Bez problemu mieści się nawet w niewielkiej kieszeni, nie cieknie, nie trzeba się martwić o przypadkowe wciśnięcie przycisku, nie irytuje naszego towarzystwa ogromną chmurą.

GIPPRO GP-6 MOŻNA KUPIĆ TUTAJ.

I tutaj właśnie dochodzę do sensownego przeznaczenia tego e-papierosa. Jego cena to w przeliczeniu na nasze coś koło 130 złotych, a jego eksploatacja jest wysoce nieopłacalna. Każdorazowe dokupienie zestawu trzech atomizerów to wydatek rzędu 60 złotych. Ja jeden atomizer zużyłem w JEDNĄ DOBĘ. Matematykę zostawiam Wam.

Gippro PG-6
Gippro PG-6

Reasumując, GP-6 warto kupić jako drugiego e-papierosa na specjalne okazje. Jest to sprzęt dla ludzi, którzy często skazani są na sytuacje, w których nie można obnosić się ze swoim nałogiem. Podczas korzystania z tego urządzenia nie wyglądamy ordynarnie, co sprawia, że nawet zagorzały przeciwnik palenia nie będzie na nas patrzył spod byka.

Dystrybucja jest na razie dość ograniczona. W moim przypadku Gippro GP-6 dostarczył sklep SmokDaddy. Można się natknąć na ciekawe rabaty.