Instagram to największy „wygryw” mediów społecznościowych ostatnich lat. Początkowo wydawało się, że na miano to będzie zasługiwać Snapchat, jednakże nigdy do tego tworu nie byłem przekonany. Być może obracam się w specyficznym środowisku, ale codziennie relacje z tzw. „melanżów” zbytnio mnie nie przekonywały. Podejść robiłem kilka, żadne nie zakończyło się sukcesem. Idea która stoi za Instagramem trafiła do mnie bardziej i korzystam z tego portalu aktywnie od kilku lat, dzieląc się przede wszystkim własnymi, wakacyjnymi ujęciami. Niestety, coraz bardziej jest on psuty przez wszechobecny marketing i blogerki, żebrzące o lajki dla swojego bombelka. Możliwe, że wkrótce to się skończy.

W Brazylii, Irlandii, Kanadzie, Włoszech, Japonii, Australii i Nowej Zelandii wprowadzono małą, ale jakże ciekawą zmianę dla niektórych użytkowników. Użytkownicy z zewnątrz nie są w stanie zobaczyć dokładnej ilości polubień dla zdjęć innych użytkowników, bowiem są one dostępne tylko do wglądu autora fotografii. Oznacza to mniej więcej tyle – koniec bitwy o lajki!

Instagram
Instagram / fot. thurrott.com

Na razie nie wiadomo, czy zmiany te zostaną wprowadzone dla wszystkich, także polskich użytkowników. Moim zdaniem, byłby to strzał w dziesiątkę, ale obawiam się, że finalnie do tego nie dojdzie. Poprzez taką zmianę, marketingowa siła tego portalu może nieco osłabnąć, a wraz z tym zyski dla właścicieli bądź akcjonariuszy.

Na razie pozostaje nam tylko czekać i zgadywać, jakie decyzje zostaną podjęte po analizie testów przeprowadzonych na ograniczonym gronie Instagramowiczów. Osobiście mam nadzieję, że  na samej górze znajduje się ktoś z przysłowiowymi „jajami”, który nie będzie mieć oporów do zrobienia małej rewolucji w wielkim, cyfrowym świecie.

Zdjęcie główne pochodzi z Pixabay