Dożyliśmy czasów, że Chińczycy zaczęli kopiować Chińczyków. Przeważnie ci teoretycznie określani jako gorsi podglądają to co zrobili ci lepsi, ale to nie jest reguła i zdarzają się sytuacje na odwrót. Tym razem nie ma wyjątku od tej zasady i firma UMIDIGI, którą możecie kojarzyć głównie chińskich smartfonów kategorii B, zainspirowała się słuchawkami od Xiaomi i Redmi. I tak oto powstały UMIDIGI Upods.

Nie tak dawno na galaktycznym pojawiła się recenzja słuchawek Redmi AirDots, czyli tańszej wersji AirDotsów od Xiaomi, które między innymi miały fizyczne przyciski zamiast płytek dotykowych. Taka zmiana sprawiła, że były o kilka dolców tańsze i przez to bardzo popularne, sądząc nawet po ilości odsłon wspomnianej recenzji. Są też przez to dosyć rozpoznawalne, więc nic dziwnego, że spoglądając na słuchawki od UMIDIGI, od razu pomyślałem o AirDotsach. Mało tego, przez chwilę byłem pewien, że są to właśnie te AirDotsy.

UMIDIGI Upods
UMIDIGI Upods / fot. UMIDIGI

Różnicę możemy tak naprawdę zobaczyć przede wszystkim po nieco innym pudełku ze wskaźnikami LED w środku. Poza tym to „wypisz i wymaluj” wierna kopia Redmi AirPods. Dwie malutkie słuchawki, bez nawet najmniejszych kabelków, jedna prawa, druga lewa, z pudełkiem, które robi za etui i powerbank w jednym.

UMIDIGI Upods
UMIDIGI Upods / fot. UMIDIGI

UMIDIGI twierdzi, że są to najmniejsze słuchawki na świecie, które są w stanie pracować przez 24 godziny bez ładowania. Tutaj jednak trzeba zaznaczyć, że na pewno nie chodzi o energię w samych słuchawkach, a też tą zmagazynowaną w powerbanku. Słuchawki mają kosztować około 30 dolców, więc podobnie jak AirDotsy.

Ciężko o jakiekolwiek szczegóły techniczne, bo słuchawki nie miały jeszcze swojej premiery. Premiera jest przed nami – konferencja jest zaplanowana na 5 sierpnia. Tam oprócz Upodsów ma pojawić się też nowy flagowy smartfon. A ja jak zwykle, powtarzając słowa zupełnie losowo wybranego amerykańskiego aktora, napiszę – Will see.