Jest sobie taki telewizor Xiaomi Mi TV 4A. Kiedyś pisałem o tym, że Xiaomi poszukuje chętnych użytkowników, którzy chcą przetestować Androida 9.0 z zupełnie nową nakładką PatchWall właśnie na tym modelu. Jak się jednak okazuje, Xiaomi wszystkich zainteresowanych ma za naiwnych jeleni, bo do dzisiaj aktualizacja w ogóle się nie pojawiła i sądząc po dyskusji pod głównym wątkiem, bardzo wątpliwe jest to, że taka aktualizacja ujrzy światło dzienne.

Dlaczego w ogóle o tym piszę? A dlatego, że sam od jakichś dwóch lat użytkuję 43-calową wersję Mi TV 4A i na nową wersję systemu czekam od… chwili, gdy pierwszy raz włączyłem ten telewizor. Na początku przeraziły mnie wszędzie obecne chińskie znaczki, potem trochę uratowałem sytuację „wgraniem” angielskich ustawień i w zasadzie na modyfikacjach się zakończyło. Miał być szampan, ku… kobiety lekkich obyczajów i zapiekanki. Miała być aktualizacja, która wszystko odmieni. A jest jeden wielki klops, nieporozumienie i metr mułu.

Wystarczy zerknąć na komentarze, które pojawiły się w oficjalnym temacie. Tam cały czas się coś dzieje, szkoda tylko, że większość wypowiedzi dotyczy tego, że aktualizacji w ogóle nie ma. Jeśli już ktoś znalazł się w gronie tych kilkudziesięciu szczęśliwców to zbyt długo się nie cieszył. Po aktualizacji było pełno problemów, a to telewizor wysypywał się w trakcie aktualizacji, zacinał się i nie wszystko działało, a to dziwnym trafem aplikacje do Google’a traciły wsparcie. I tak dalej. Czy ekipa odpowiedzialna za aktualizację rzeczywiście jest tak zapracowana czy być może mają to w czterech literach, bo i tak to niszowy, podstawowy model?

Xiaomi Mi TV 4A Pro
Xiaomi Mi TV 4A Pro / fot. Mi

Najśmieszniejsze jest jednak to, że za każdym razem gdy widzę informację o aktualizacji telewizorów Xiaomi (tak jak ta poniżej dotycząca Mi TV 4A Pro) biegnę jak głupi do swojego „trupa”, by sprawdzić czy może ktoś się jednak pomylił i zupełnym przypadkiem kliknął tam gdzie nie trzeba, a aktualizacja zaraz zacznie się pobierać. A dupa tam. Nowej wersji jak nie było tak nie ma i nie tylko ja tracę nadzieję.

Mnie ten telewizor Xiaomi potrzebny jest tylko do Netflixa czy „przerzucenia” gier ze Switcha na większy ekran, więc bez tej aktualizacji, patrząc na chińskiego Toma Criuse’a, jakoś żyję. Ale inne osoby, dla których taki telewizor miał służyć jako centrum rozrywki, trochę plują sobie w brodę, że w ogóle zdecydowali się na zakup. Rozumiem, że kiedyś był to jeden z tańszych telewizorów Mi, ale po takiej firmie jak Xiaomi i całej otoczce jaka to społeczność użytkowników jest super ważna, spodziewałem się czegoś więcej.

Obym się mylił, ale aktualizacji pewnie już nie zobaczymy.

na zdjęciu głównym: Xiaomi Mi TV 4A Pro