Czasami lubię zaglądać do chińskich sklepów z elektroniką i przefiltrować produkty pod kątem tym najnowszych w ofercie. Przykładowo, wpisując jakąś konkretną markę, którą znam. Tak było w przypadku tytułowej stacji dokującej Blitzwolf BW-TH9, nazwanej przeze mnie „wszystkomającą”. Co w niej takiego fajnego?

Jest pewien konflikt – albo wybieramy ekstra-smukłego i leciutkiego laptopa bez wszystkich portów albo coś większego i grubszego i nie narzekamy, że czegoś nie możemy podpiąć. Są oczywiście chlubne wyjątki (patrz: VAIO SX12), ale umówmy się, że większość tak zwanych ultrabooków na obfitość portów nie ma co liczyć. I właśnie w czasach gdzie w laptopach mamy tylko port do ładowania i w porywach jeszcze mini jacka czy „pełne” USB, trzeba sobie radzić innymi sposobami. Jednym z nich – poza wymianą laptopa na coś większego – jest dokupienie do niego stacji dokującej albo jak ktoś woli, adaptera z większą ilością portów.

Takiego jak Blitzwolf BW-TH9. Producent podaje, że jest to adapter 12 w 1, ale ja bym zmniejszył to raczej do 10 w 1. Nie ma co doliczać specjalnego miejsca na tablet czy portu USB-C, którym to wszystko podłączamy do urządzenia. Nie mniej, nawet 10-portowy adapter i tak robi wrażenie (i nie kosztuje tyle, co taki Surface Dock).

Blitzwolf BW-TH9
Blitzwolf BW-TH9 / fot. Banggood

Dostępność portów idealnie pokazuje powyższy obrazek, więc nie ma sensu ich wypisywać. Jeśli ktoś coś takiego kupi to raczej nie będzie narzekał na to, że czegoś nie może podłączyć. Fajnie, że jest port RJ-45 czy analogowe i cyfrowe wyjście obrazu.

Stację dokującą możemy podłączyć w zasadzie do wszystkiego co ma USB typu C. Może to być laptop, tablet, smartfon czy konsola (np. Nintendo Switch). Stacja obsługuje 100 W Power Delivery, więc podczas korzystania z urządzenia można je też ładować. Można też przerzucić obraz na większy ekran np. monitor czy podłączyć kilka nośników z danymi.

Blitzwolf BW-TH9
Blitzwolf BW-TH9 / fot. Banggood

Możliwości są spore i spora wydaje się też cena. Gadżet dopiero trafi do sprzedaży, bo na stronie sklepu jest informacja „Coming soon”. Ale mimo to, cenę już znamy – dokładnie 61,99 dolarów, czyli jakieś niecałe 250 złotych.