Teraz powerbank ma chyba każdy kto chociaż słyszał o takim urządzeniu. Nawet jeśli nie używa go zbyt często to i tak pewnie ma przynajmniej jeden schowany gdzieś na tak zwaną „czarną godzinę” albo jakiś dłuższy wyjazd. Przykładu nie trzeba szukać daleko – sam mam w szufladzie kilka sztuk choć tak naprawdę korzystam tylko z jednego. Powerbanków jest tyle, że zliczenie wszystkich modeli jest raczej niemożliwe. Razem ze sklepem Pancernik przyjrzałem się bliżej kilku różnym powerbankom i sprawdziłem jakie funkcje oferują.

Zasady działania powerbanku czy jak ktoś woli zewnętrznej baterii albo przenośnej ładowarki raczej nikomu nie trzeba specjalnie tłumaczyć. Oczywiście nie biorąc tutaj pod uwagę bardzo technicznego języka. Podłączamy do powerbanku smartfon czy inne urządzenie i ma się ładować. Często w awaryjnych sytuacjach, gdy nie ma w pobliżu innego źródła prądu. Wiedzieliście, że jest power bank z przyssawkami albo takie, na które trzeba mieć osobny plecak? Poniżej wyszczególniłem kilka przykładów, które z pewnością nie można nazwać typowym powerbankiem.

Powerbank Baseus S10 – 10000 mAh

Na pierwszy rzut oka powerbank wygląda bardzo standardowo, bo ma klasyczną, płaską obudowę, rozsądną wielkość i kilka portów na krawędzi. Ale jak się przyjrzy bliżej i jeszcze zerknie w specyfikację to znajdzie się informację o tym, że ma tylko 16 mm grubości, więc można go nazwać smukłym, a do tego ma sprytnie wbudowaną podstawkę pod smartfon, co sprawia, że podczas ładowania możemy postawić smartfon w taki sposób, by np. coś na nim obejrzeć.

Powerbank Baseus 10
Powerbank Baseus 10 / fot. Pancernik

Technologicznie też jest niczego sobie. Baseus S10 ma 10000 mAh, a to już jest na tyle wystarczająca pojemność, by większość smartfonów naładować do pełna więcej niż raz. Ma też trzy porty: USB-A, USB-C i microUSB. Ten środkowy działa jako wejście i wyjście, co oznacza, że można nim ładować podłączone urządzenie, ale też sam powerbank. Powerbank wspiera szybkie ładowanie Quick Charge 3.0 i Power Delivery, więc znacznie szybciej „napełnimy” akumulator w smartfonach, ale też przykładowo w konsoli Nintendo Switch. Co ciekawe, jest też funkcja bezprzewodowego ładowania Qi, więc wystarczy położyć na powerbanku kompatybilne urządzenie żeby zaczęło się ładować.

Cena to 119 złotych.

Powerbank Baseus 10
Powerbank Baseus 10 / fot. Pancernik

Xtorm Pro – 41600 mAh

Ciężko jest to już nazwać powerbankiem, bo bardziej pasuje określenie przenośnej „elektrowni”. Powerbank Xtorm Pro o dokładnym oznaczeniu AL490 ma aż 41600 mAh i to o nim myślałem, gdy na wstępie wspomniałem o plecaku. Jest spory, waży prawie półtora kilograma, ale ma też ogromne możliwości, bo oprócz smartfonów czy tabletów może ładować też masę innych urządzeń jak laptopy, przenośne lodówki, golarki czy telewizory. W jednym czasie można podłączyć do niego 5 urządzeń, a nad bezpieczeństwem pracy czuwa układ APM Xtorm. Ma 2 porty USB, jedno USB-C i dwa gniazda AC 220 V z osobnym włącznikiem. Powerbank Xtorm Pro ma własny zasilacz 24V/2A. Oczywiście za taki wynalazek też trzeba odpowiednio zapłacić – 1599 złotych.

Powerbank Xtorm Pro
Powerbank Xtorm Pro / fot. Pancernik

Moshi Porto Q 5K – 5000 mAh

Powerbank, który według mnie jest bardziej bezprzewodową, indukcyjną ładowarką niż typowym powerbankiem. Wszystko przez jej wygląd, a trzeba przyznać, że wygląda bardzo dobrze i skierowania jest do osób, które chcą mieć coś bardzo eleganckiego i stylowego na biurku (albo w torbie jeśli zabiorą go gdzieś ze sobą). Powierzchnia jest pokrywa szarym materiałem. Moshi Porto Q 5K, jak trochę sugeruje nazwa, ma 5000 mAh. Niewiele, ale i tak powinno to wystarczyć na przynajmniej jedno pełne naładowanie w awaryjnym momencie. Powerbank wspiera ładowanie Qi, ale szkoda, że tylko o mocy 5 W. Ma USB-C, czterostopniowy poziom naładowania i jedną diodę LED z przodu, która sygnalizuje aktywne ładowanie Qi. Ma też funkcję, która wykrywa inne metalowe przedmioty w pobliżu i przerywa ładowanie, gdy rzeczywiście będzie taka konieczność.

Moshi Porto Q 5K można kupić za 349 złotych.

 

Moshi Porto Q 5K
Moshi Porto Q 5K / fot. Pancernik

Mophie Portable Charger Plus 20K

Tutaj model z najciekawszym, a na pewno najbardziej praktycznym rozwiązaniem związanym z przewodami do ładowania. Wszystko dlatego, że w powerbanku Mophie (tu akurat jako przykład, ale jest sporo innych modeli z tym „patentem”) mamy wbudowane dwa kabelki – jeden ze złącze Lightning, a drugi z microUSB. Trochę szkoda, że nie z USB typu C, bo to nowsza i symetryczna wtyczka, ale zawsze można poratować się jakąś małą przejściówką i wtedy powerbank będzie jeszcze bardziej praktyczny. Można ładować dwa urządzenia jednocześnie, ale z tego co widzę, powerbank nie ma szybkiego ładowania – maksymalnie daje 2,4 A.

Kosztuje 149 złotych, ale patrząc na pojemność 20100 mAh, to jest całkiem przyzwoicie.

Mophie Portable Charger Plus 20K
Mophie Portable Charger Plus 20K / fot. Pancernik

Xqisit z… przyssawkami – 5000 mAh

Powerbank z przyssawkami, do których można „przylepić” smartfon w trakcie ładowania. Bardzo często użytkownicy tak robią, że ładują smartfon z powerbanku podkładając powerbank pod smartfon. Później trzymają wszystko w rękach (mało wygodne, ale czasami tak jest), więc tutaj przyssawki mają za zadanie trzymać wszystko razem. Taki smartfon z powerbankiem „na plecach” będzie grubszy, ale i tak nie jakoś przesadnie, bo bateria ma 12,5 mm grubości. Powerbank Xqisit ma też w sobie króciutki kabelek microUSB na USB-A, więc jeśli ktoś chce ładować iPhone’a albo smartfon z USB-C, musi dokupić dodatkowy przewód z odpowiednim złączem.

Fajne jest to, że powerbank wspiera bezprzewodowe ładowanie Qi 5 W, więc po „przyssaniu” się do smartfonu będzie też go można ładować (o ile wspiera taką technologię). Za przenośną baterię z przyssawkami i pojemnością 5000 mAh trzeba zapłacić 89 złotych.

Powerbank z przyssawkami Xqisit
Powerbank z przyssawkami Xqisit / fot. Pancernik

Wpis powstał we współpracy ze sklepem Pancernik