Huawei sprzedaje serię P i Mate. Huawei pozbywa się swoich topowych smartfonów. I tak dalej. Nikt chyba nie spodziewał się ujrzeć tego typu nagłówków i to jeszcze na samym początku tygodnia. W poniedziałek. I o co to całe zamieszanie? Okazuje się, że warto trochę się wstrzymać z wrzucaniem niesprawdzonych informacji i poczekać co do powiedzenia ma sam zainteresowany. Huawei nie sprzedaje swoich smartfonów i kropka!

W zasadzie mógłbym poniżej wkleić oficjalne oświadczenie firmy Huawei i temat równie oficjalnie zakończyć. Tak też zrobię, ale dorzucę też kilka swoich przemyśleń na ten temat. Ale najpierw oświadczenie, jeszcze ciepłe, które wpłynęło na Galaktyczną skrzynkę chwilę przed 15:00:

„Plotki, jakoby Huawei planował sprzedaż swoich flagowych marek smartfonów, są całkowicie bezpodstawne. Huawei nie ma takich planów i nie ma żadnych podstaw dla takich plotek. Pozostajemy w pełni zaangażowani w naszą działalność w zakresie produkcji smartfonów i nadal będziemy dostarczać wiodące produkty i rozwiązania dla konsumentów na całym świecie.”

Zasada numer jeden brzmi tak, że trzeba zweryfikować informacje (a przynajmniej postarać się to zrobić) albo wstrzymać się z publikacją do czasu, aż będzie wiadomo coś więcej. Wyścig w jak najszybszym publikowaniu treści tylko po to, by być dwie minuty przed kimś innym i nie stracić odbiorców mija się z celem, bo potem wychodzą takie kwiatki jak z rzekomą sprzedażą smartfonów. Dlaczego to napisałem? Dlatego, że sam kiedyś kilka razy się naciąłem i nie czułem się z tym dobrze. Lepiej nie podawać informacji wcale, niż pisać bzdury. W tym przypadku nawet taki serwis jak Routers ze swoimi, podobno, sprawdzonymi źródłami się… nie sprawdził. Postanowiłem sam napisać do Huawei z prośbą o wyjaśnienie sytuacji, ale nie zauważyłem, że oświadczenie w tej sprawie mam już od kilku minut na drugiej skrzynce.

Huawei Mate 40 Pro
Huawei Mate 40 Pro

Słowem podsumowania – Huawei nie ma zamiaru sprzedawać swoich flagowych marek smartfonów. Na pewno nie teraz i na pewno nie w przyszłości. Myślę, że te „źródła” chcą tylko bardziej namieszać, wykorzystując do tego niedawną zmianę na fotelu prezydenta USA.

Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Pixabay (THAM YUAN YUAN)