Dla większości z nas „AI” i „inwigilacja” to zwroty, które w jednym zdaniu nie kojarzą się zbyt dobrze. Jakby dodać do tego rozpoznawanie twarzy to otrzymujemy przerażającą technologiczną hydrę. Na szczęście można te zagadnienia wykorzystać w sposób niekojarzący się z autokratyczną dystopią, jak pokazał pewien artysta z Belgii.

Dries Depoorter, bo to o nim mowa, to belgijski cyfrowy artysta. Autor aplikacji-chatroomu działającej tylko wtedy, kiedy telefon ma mniej niż 5% baterii, czy rozszerzenia do przeglądarki, które zamiast pokazywać wyświetlenia materiału na YouTubie, pokazuje ile osób na świecie tego nie obejrzało. Jego najświeższą pracą jest „The Flemish Scrollers”.

Co robi „The Flemish Scrollers”?

Oprogramowanie napisane w Pythonie, bazujące na  nauczaniu maszynowym i funkcji rozpoznawania twarzy. Kiedy odbywa się dostępne na żywo poprzez YouTube posiedzenie belgijskiego parlamentu, program na przedstawianych ujęciach wykrywa telefon oraz jego właściciela. Następnie wycina on z danego materiału fragment z rozproszonym politykiem i udostępnia go na Twitterze oraz Instagramie z celnym podpisem (tłum. własne): „Drogi rozproszony [konto polityka na Twitterze lub Instagramie] skup się proszę!”. Kiedy żadne posiedzenie nie jest nadawane, program przegrzebuje się przez archiwalne nagrania.

Konto z algorytmem działa od kilku dni i zdążyło uzyskać całkiem sporą popularność. Choć nie jest to stuprocentowa pochwała działań. Kilka osób słusznie zwróciło uwagę, że smartfony to jednak urządzenia, które nawet w trakcie posiedzenia mogą wspomagać polityka, czy to za pomocą wyszukiwanych informacji, czy kontaktu z osobą zaznajomioną z poruszanym tematem. Oczywiście trafiają się też sytuacje z przyłapaniem polityka na gorącym uczynku, tak jak było to w 2019, kiedy Jan Jambon minister-prezydent regionu flamandzkiego zagrywał się w Angry Birds. Albo w 2013, podczas posiedzenia kongresu dotyczącego Syrii, amerykański senator John McCain umilał sobie czas grając w pokera.

Pomimo to ciekawi mnie z jaką częstotliwością podobne konto publikowałoby posty z polskimi politykami. Kto wie, może w przyszłości jakaś osobistość z polskiego Sejmu zostanie uwieczniona w trakcie rundki w Gwinta lub podczas łapania Pokemonów.

Zdjęcie główne pochodzi z serwisu Flickr (CC BY 2.0)