Kto robi recenzję słuchawek po ponad roku od tego jak się pojawiły? Ja robię. A dlaczego? A dlatego, że rzuciłem je gdzieś w kąt i zapomniałem, że w ogóle je mam. Przypomniałem sobie o nich dopiero wtedy, gdy pojawiła się promocja, gdzie można było je kupić poniżej stówy na polskim Amazonie. Stwierdziłem też, że pewnie zwykłą recenzję przeczytałoby pewnie trzy i pół osoby, więc postanowiłem zrobić coś innego. Oto sześć pytań i odpowiedzi o słuchawki Xiaomi Mi Air 2 SE. To z pewnością przeczyta nawet sześć!

Mi Air 2 SE, czyli co?

Te słuchawki to kolejna fala boomu na TWS, czyli słuchawek True Wireless. Wiecie, takie bez żadnych kabelków. Tym razem jednak Mi Air 2 SE miały być tymi tańszymi czy wręcz najtańszymi od Xiaomi. I rzeczywiście tak było, bo kosztowały jakieś 25-29 dolarów. Teraz spokojnie można je znaleźć poniżej 20 dolarów, a w Polsce nawet poniżej 100 złotych. Nie wiem kto wymyśla tam te nazwy, szczególnie w przypadku słuchawek, ale będę używał tego co jest na pudełku – Mi Air 2 SE.

Xiaomi Mi Air 2 SE
Xiaomi Mi Air 2 SE

Muszę przyznać, że Mi Air 2 SE wyglądają dobrze. Są białe i zostały zamknięte w bardzo ładnym i zgrabnym pudełku-ładowarce, które zmieścimy wszędzie. To jest w sumie w nich najlepsze, że wyglądają na droższe niż są. Jakość wykonania bardzo na plus, ale muszę zaznaczyć to, że na półmatowej powierzchni lubią się zarysować. Kształt mają „airpodsowaty”, ale są od nich wyraźnie dłuższe. Element zwany potocznie „łodygą” ma około 43 mm długości i jest owalny. Reszta to już typowo, podobnie jak Airpodsy.

Słuchawki łączą się przez Bluetooth 5.0, obsługują kodeki SBC i AAC. Waga słuchawek to 9 gramów, a razem z pudełkiem to 48 gramów.

Jak to gra?

Nie spodziewałem się jakichś wybitnych dźwięków i teraz mogę stwierdzić, że było to dobre podejście. Mi Air 2 SE grają co najwyżej poprawnie. To znaczy, dźwięk jest bardzo czysty i nawet na maksymalnej głośności nie ma żadnych zniekształceń. Ale czuję, że jest trochę „elektronicznie”, a do tego kompletnie brakuje niskich tonów. Nie twierdzę, że mają dudnić, bo sam tego nie lubię, ale ciut więcej ciepła by się w nich przydało. Napisałem, że da się z nich korzystać na maksymalnej głośności, a to dlatego, że są zauważalnie cichsze niż inne tego typu TWS’y, które testowałem. Słuchałem muzyki na Spotify z jakością ustawioną na bardzo wysoką. Przejrzałem też co nieco na YouTubie i puściłem kilka podcastów. Nie dostrzegłem, by było jakieś opóźnienie dźwięku, a nawet jeśli, to w ogóle nieprzeszkadzające w odbiorze tego co oglądamy.

Xiaomi Mi Air 2 SE
Xiaomi Mi Air 2 SE

Korzystałem z nich razem z realme GT, a wcześniej łączyłem też z Huawei Mate 40 Pro czy Surface Duo i tu też mam kilka spostrzeżeń. Słuchawki korzystają z kodeków SBC i AAC. Na smartfonie realme mogłem wskazać w ustawieniach, z którego kodeka chcę korzystać – standardowo grały z SBC, ale można było wybrać wysoką jakość AAC. Co ciekawe, mogłem go zmieniać „w locie”, jak coś leciało na słuchawkach. Ale szczerze? Nie słyszałem żadnej różnicy między SBC i AAC, dla mnie Airy grały tak samo.

Słuchawki rozłączają się z urządzeniem, gdy wsadzimy je do pudełko-ładowarki, ale łączą się też z nimi automatycznie już po podniesieniu wieczka. W ogóle z połączeniem nie było żadnego problemu. Aby sparować słuchawki z urządzeniem najlepiej jest je wsadzić do pudełka. Raz tylko zdarzyło mi się tak, że jedna ze słuchawek rozładowała mi się szybciej niż druga.

A jak się przez te słuchawki rozmawia? Stwierdzam, że zadowalająco dobrze, choć bez żadnych rewelacji. Mikrofony są umieszczone na spodzie, co powinno sprawiać, że będą lepiej wyłapywać nasz głos. Dźwięk jest zaskakująco czysty, ale według mnie jest zbyt cicho, znacznie ciszej niż w przypadku muzyki.

Czy wygodnie się z nich korzysta?

I z tym mam największy problem. O ile wsadzi się je do uszu i np. pracuje przy komputerze to jest ok. Ale w mojej ocenie do jakiejkolwiek aktywności typu bieganie się nie nadają ze względu na swój kształt. Mi Air 2 SE to słuchawki douszne, które trzymają się w zagłębieniu w małżowinie. No i trzymają się tak sobie, bo po prostu są za duże. Wystarczy, że energicznej poruszamy głową i mamy pewność, że przynajmniej jedna słuchawka nam wypadnie.

Sprawdziłem to i mój „test wypadalności” zakończył się na… 2 sekundach.

Xiaomi Mi Air 2 SE
Xiaomi Mi Air 2 SE

Kolejna sprawa to sterowanie, które jest mizerne, choć to zależy od tego jak na to patrzymy. Jeżeli ktoś preferuje obsługę manualną to będzie zawiedzony, bo w zasadzie działa tylko odtwarzanie/zatrzymywanie muzyki oraz uruchamianie asystenta głosowego. Robimy to przez dwukrotne dotknięcie odpowiednio prawej i lewej słuchawki. Nic więcej nie zrobimy, no chyba, że głosowo. Możemy aktywować asystenta i powiedzieć „Zwiększ głośność” albo „Następna piosenka”. Ale to trochę rozwiązanie naokoło. To tak jakby temperaturę w samochodzie ustawiać poleceniem „Zrób cieplej” zamiast normalnie, pokrętłem.

A jak jest z baterią?

W słuchawkach mamy akumulator 40 mAh, a w pudełku dodatkowe 410 mAh. Sprawdziłem to w miarę dokładnie i słuchawki na maksymalnej głośności grały bez przerwy przez niemal 5 godzin i pokazywały jeszcze 20%. A to właśnie taki czas możemy znaleźć w specyfikacji, więc jak dla mnie, grają dłużej niż deklaruje producent. Dodatkowo mamy jeszcze powerbank w pudełku co pozwoli naładować słuchawki 3-4 razy.

Co ciekawe, słuchawki mają system oszczędzania energii i same wyłączają się po kilku minutach, gdy nie są używane.

Czy warto je kupić?

I tak i nie. Tutaj wszystko zależy od ceny. Patrząc na cenę Mi Air 2 SE w oficjalnym sklepie (169 złotych) stwierdzam, że nie warto, bo do tej kwoty z miejsca mogę wymienić kilka modeli słuchawek TWS, które są lepsze. Choćby Tronsmart Spunky Beat, które mają aptX i trzymają się w uszach tak mocno jak Duda długopisu. Ale, gdy ich cena spada poniżej stówki to robi się interesująco i wtedy można je polecić. Głównie ze względu na ogólny wygląd, długi czas pracy na baterii i mimo wszystko dźwięk.

Mocne strony

  • Dobra jakość wykonania
  • Zadowalająca jakość dźwięku
  • Kodeki SBC/AAC
  • Długi czas pracy na baterii
  • Ładowanie przez USB-C
  • Atrakcyjna cena
  • Zgrabne pudełko z ładowarką

Słabe strony

  • Elektroniczne brzmienie, bez głębi
  • Obok basu to nawet nie stało
  • Łatwo wypadają z uszu
  • Ograniczone sterowanie dotykowe

W artykule pojawił się link w ramach kampanii Ceneo.