Jeśli śledzicie mój profil na Twitterze (@nawkrzy), to zapewne wiecie, że jakiś czas temu sprzedałem Samsunga Gear S2 Classic i kupiłem smartwatch od Huawei – Huawei Watch. Tego pierwszego używałem niemal od sklepowej premiery, a drugi podobał mi jeszcze przed zakupem smartwatcha od Samsunga. Wiem, dziwne, ale tak wyszło. A że mam duszę gadżeciarza i na horyzoncie widać aktualizację do Android Wear 2.0 postanowiłem zrobić taką zamianę. Ale jak już widać po tytule, nie wszystko wygląda tak, jak myślałem, bo są też rzeczy na „nie”. 

Ten wpis nie będzie typowym porównaniem obydwu smartwatchy, bo powód jest prosty – jednego z nich już nie mam. Będzie to przede wszystkim opinia osoby, która przez kilka miesięcy korzystała z Samsunga Gear S2 Classic, więc smartwatcha opartego na systemie Tizen i zamieniła go na równie ładny, ale działający już pod zupełnie inną platformą Android Wear. Dlatego tutaj postaram się napisać o kilku aspektach, które przemawiają raz za jednym, a raz za drugim smartwatchem. Mam wrażenie, że gdyby połączyć te dwa zegarki w jeden, dopiero wtedy powstałby ten idealny.

Zacznę od wyglądu. Oba smartwatche wyglądają niezwykle elegancko, ale mimo tego, że ten od Samsunga pojawił się później to Huawei Watch wygląda bardziej stylowo. Huawei Watch pojawił się na początku roku na MWC 2015, a Samsung Gear S2 Classic na wrześniowych targach IFA 2015. Ja nadal uważam, że to najładniejszy smart-zegarek jaki pojawił się na rynku i pewnie wiele osób zainteresowanych smartwatchami ma podobne zdanie co ja. Mamy tutaj prostą, stalową i estetyczną kopertę i też nieco większą niż w przypadku Gear S2. Obawiałem się, że zegarek będzie odstawał od nadgarstka. Faktycznie, Gear S2 Classic przez smuklejszą obudowę lepiej się dopasowuje, ale z Watchem od Huawei nie jest aż tak źle, jak mogłoby się wydawać. Raczej mieści się w normie. Smartwatch od Samsunga – szczególnie w wersji klasycznej – na pewno wygrywa tym, że lepiej znosi upływ czasu i na obudowie nie widać zarysowań (pisałem o tym już tutaj). Na Huawei Watch, już po tygodniu mogłem dostrzec mikro-ryski na błyszczącej części koperty i obawiam się, że po roku może wyglądać tak jak mój Casio z komuni, który teraz grzecznie „odpoczywa” w pudełku. Widać je dopiero wtedy jak przyjrzymy się z bliska, ale jednak jest to nieco irytujące. Jeszcze kilka słów o paskach. Wybrałem wersję stalową ze skórzanym paskiem i mam wrażenie, że pasek jest trochę cieńszy przy smartwatchu od Huawei. Wiadomo, że taki materiał potrafi się po kilku miesiącach wyrobić i w tym miejscu Samsung zasługuje na okejkę, bo w pudełku umieścił krótszy, zapasowy pasek.

Niezaprzeczalną przewagą Huawei Watch jest Google Now i obsługa głosowa w języku polskim. Tego cholernie brakowało mi w Gear S2, który miał co prawda S Voice, ale o wsparciu naszego języka w tej usłudze póki co krążą tylko legendy i to chyba od czasu Galaxy S4. W sumie do tego powinien służyć smartwatch – obsługi podstawowej komunikacji ze znajomymi bez potrzeby wyciągania telefonu z kieszeni. Dostajemy SMS, odczytujemy go szybko na zegarku i od razu „odpisujemy” głosowo. Język polski w Google Now pojawił się niedawno, ale ważne, że działa tak jak powinien. I to jest fajne, że wreszcie można używać smartwatcha do tego, do czego od zawsze powinin być stworzony. Możemy też szybko napisać wiadomość, bo wystarczy powiedzieć „Ok, Google”, a następnie przykładowo „Wyślij wiadomość do Adama, że spóźnię się parę minut do pracy”. Co ciekawe, jeśli będą dwa numery, możemy powiedzieć „Pierwszy” i też wyśle. Ale obsługa głosowa to nie tylko wiadomości, to także wyszukiwanie informacji, planowanie dnia, tworzenie notatek, ustawienia alarmów czy dodawanie przypomnień (np. „Przypomnij mi jutro o 12:00 żeby kupić papier”) także na podstawie lokalizacji. Jedyne o czym musimy pamiętać, to że smartwatch nasługuje dopiero, gdy włączymy ekran, musi być połączony przez Bluetooth z telefonem i musi być dobry zasięg sieci.

Interfejs w Huawei Watch (Android Wear)
Interfejs w Samsung Gear S2 Classic (Tizen)

Do interfejsu opartego w głównej mierze na kartach można się przyzwiczaić, choć wydaje mi się, że dla kogoś kto pierwszy raz ma w swoich rękach Android Wear, na początku będzie to trochę chaotyczne. Pod względem obsługi Samsung Gear S2 z obracanym pierścieniem, Tizenem i specjalnie przygotowanym oprogramowaniem sprawdza się trochę lepiej. Na pewno łatwiej można się odnaleźć. Z kolei przewaga Android Wear przejawia się w ilości aplikacji dostępnych w Sklepie Play. Jest ich nieporównywalnie więcej, co tyczy się także tarcz zegarka (choć te standardowe są już całkiem spoko). Może dla niektórych jest absurdalne, ale mnie cieszy fakt, że fabrycznie mamy aplikację latarki. Co prawda nie jest to żadna dioda LED, ale biały ekran na maksymalnej jasności też sprawdza się dobrze i oświetli klatkę schodową czy miejsce w kinie.

Na koniec, kilka słów o baterii. Mamy tutaj 300 mAh w Huawei Watch i „tylko” 250 mAh w Samsungu Gear S2 Classic. Teoretycznie więc zegarek od Huawei powinien pracować dłużej, ale tak nie jest. Jak się okazuje, Samsung wytrzymuje średnio dobę więcej z dala od ładowarki. U mnie często było to 25-30% na dzień, a w przypadku Huawei Watch mam wynik około 40% na dzień.

Bardzo jestem ciekaw Android Wear 2.0 i z pewnością przyjrzę się wszystkiemu z bliska, jak tylko pojawi się oficjalna aktualizacja.